<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879</id><updated>2012-02-04T19:16:07.711+01:00</updated><category term='Jakob Dylan'/><category term='Bradford Cox'/><category term='Blind Faith'/><category term='smoku'/><category term='Basia Bulat'/><category term='Dwarves'/><category term='Roger Waters'/><category term='Kaban'/><category term='The Gutter Twins'/><category term='Atlas Sound'/><category term='The Raconteurs'/><category term='Bam Bam'/><category term='The Mary Onettes'/><category term='wieczór'/><category term='Gnarls Barkley'/><category term='The Pros and Cons of Hitch Hiking'/><category term='Let me introduce you to the end'/><category term='Garbage'/><category term='Tomek'/><category term='socalled'/><category term='cult of luna'/><category term='wielcy wczoraj'/><category term='howlin rain'/><category term='The Dwarves Must Die'/><category term='Saint Benji'/><category term='At the Drive-In'/><category term='Lauryn hill'/><category term='wielcy jutro'/><category term='The Black Keys'/><category term='spiritual front'/><category term='diggerowa'/><category term='Time Lapse Consortium'/><category term='The Beatles'/><category term='Rachael'/><category term='Bruce Springsteen'/><category term='Paulina'/><category term='Subheim'/><category term='nine inch nails'/><category term='wielcy kurwa zawsze'/><category term='Neil Young'/><category term='Marilyn Manson'/><category term='Cat Power'/><category term='Gravenhurst'/><category term='The Last 3 Lines'/><category term='Lisa Germano'/><category term='Zibi'/><category term='Underworld'/><category term='szeregowa_glonojad'/><category term='Elvis Presley'/><category term='Ahkmed'/><category term='Goldfrapp'/><category term='wielcy dziś'/><category term='Aniloratka'/><category term='Brant Bjork'/><category term='Moby Grape'/><title type='text'>Parallel Universe</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Paulina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05121228137863433719</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_025Pgw3YhEQ/SJG31umE8PI/AAAAAAAAAAM/QxTzKvSeOG0/S220/Paulina+w+wersji+wektorowej.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>42</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-1744861208937954179</id><published>2008-09-28T11:07:00.007+02:00</published><updated>2008-09-28T13:07:10.708+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='smoku'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy kurwa zawsze'/><title type='text'>Air - Talkie Walkie (2004)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.plong.com/MusicCatalog%5CA%5CAir%20-%20Talkie%20Walkie%5CAir%20-%20Talkie%20Walkie.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 182px; height: 182px;" src="http://www.plong.com/MusicCatalog%5CA%5CAir%20-%20Talkie%20Walkie%5CAir%20-%20Talkie%20Walkie.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Oj niezłe manto dostało się francuzom po wydaniu albumu 10000 Hz Legend. Zarówno fani jak i krytycy zauroczeni genialnym Moon Safarii, spodziewali się zapewne innej płyty. Płyty będącej kontynuacją, tego jakże delikatnego i wysmakowanego sposobu muzycznego myślenia znanego z ich debiutu. A tym czasem zamiast raczyć nas ciepłymi melodiami, Nicolas Godin i JB Dunckel&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;zaskoczyli wszystkich zupełnie nowym, surowszym brzmieniem i podejściem do swojej muzyki. Tak było w roku 2001.  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Przenieśmy się jednak do roku 2004. Tym razem duet postanowił powrócić do korzeni, nagrywając po prostu dziesięć przepięknych, popowych piosenek, będących pewnego rodzaju kontynuacją tego co usłyszeć można na Księżycowym Safari. Jednak nie do końca. To co najbardziej rzuca się w oczy ( a raczej w uszy ) po pierwszym przesłuchaniu tego albumu to niesamowita prostota i oszczędność dźwięków. Trzeba jednak przyznać, że Francuzi w sposób umiejętny korzystają z tej skromnej palety muzycznych barw, a w dodatku do perfekcji opanowali zabawę nastrojem i stylem. W sposób płynny przechodzą z muzyki nasyconej erotyzmem do dźwięków absolutnie leniwych. Z jednej strony to co słychać z głośników urzeka subtelnością i smakiem, a z drugiej potrafi graniczyć z zamierzonym kiczem. Jeżeli chodzi o aranżacje niektóre kawałki zaskakują swymi pomysłami. Jednym z moich faworytów jest "Run" oparty na prostym, wokalnym loopie w czasie którego klimat utworu przechodzi ze swego rodzaju makabreski do onirycznego uniesienia za sprawą nakładających się na siebie "chóralnych" partii klawiszy. Warto też zwrócić uwagę na instrumentalny Alone In Kyoto, który został wykorzystany do filmu Sophie Copolli „Miedzy Słowami”. Kto wie czy to nie najmocniejszy punkt programu. Cicho plumkająca gitara na tle delikatnych elektronicznym sampli przeplatana dźwiękami fortepianu i dzwonków. Prawie pięciominutowa kwintesencja prostoty i piękna.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Prostotę widać nie tylko w muzyce ale także w tekstach. W rozbrajająco zwyczajny i delikatny sposób opowiadają o bliskości, uczuciach, emocjach i potrzebie bycia kochanym. Jak mówią sami jej autorzy „jest to płyta o miłości i związkach międzyludzkich". Podejście do tematu jest bardzo różne. Np w utworze "Biological", miłość obdarta jest z całej tej romantycznej otoczki i ogranicza się do stwierdzeń czysto naukowych, gdzie chemia między parą kochanków zredukowana jest tylko do stwierdzeń:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;„XX, XY&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;That's why&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;it's you and me, &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Your blood is red. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;It’s beautiful”&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Muzyka, jaką serwują nam panowie z Air, to taka elektronika z ludzką twarzą: ciepła, stonowana, nieco senna. Ujmujące harmonie, wpadające w ucho linie melodyczne, proste historie wyśpiewane po angielsku ale z francuskim akcentem...niby nic nadzwyczajnego a jednak potrafi wciągnąć. Jednak nie od razu. Myślę, że trzeba poświęcić tej płycie trochę czasu i uwagi aby urok poszczególnych kawałków owinął nas wokół siebie.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;Do ściągnięcia:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;pre class="alt2" dir="ltr" style="border: 1px inset ; margin: 0px; padding: 6px; overflow: auto; width: 640px; height: 34px; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/68955821/Air_-_Talkie_Walkie.rar"&gt;http://rapidshare.com/files/68955821/Air_-_Talkie_Walkie.rar&lt;/a&gt;&lt;/pre&gt;&lt;br /&gt;Do kupienia:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Talkie-Walkie_Air/browse/product/4,350362.html"&gt;http://merlin.pl/Talkie-Walkie_Air/browse/product/4,350362.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="color: rgb(52, 59, 64);"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-1744861208937954179?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/1744861208937954179/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=1744861208937954179' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/1744861208937954179'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/1744861208937954179'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/09/air-talkie-walkie-2004.html' title='Air - Talkie Walkie (2004)'/><author><name>smoku</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13809854749688784211</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://3.bp.blogspot.com/_u-n8ksCknRA/SN9JCYEsYPI/AAAAAAAAAAw/fN17PkHWtKY/S220/Zdj%C4%99cie133.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-626686083573085854</id><published>2008-09-22T21:19:00.004+02:00</published><updated>2008-09-25T11:11:41.452+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy wczoraj'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wieczór'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Garbage'/><title type='text'>Garbage - Garbage (1995)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.garbagediscobox.com/lyrics/includes/images/garbage.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://www.garbagediscobox.com/lyrics/includes/images/garbage.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;rok wydania: &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;1995&lt;br /&gt;gatunek: &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;rock&lt;br /&gt;wydawca: &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Mushroom Records&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Butch Vig, Steve Marker i Duke Erikson siedzą w studiu i bawią się w tworzenie muzyki. Coś tam zagrają, coś tam wysamplują, coś tam zapętlą. Nagle (albo i nie tak nagle, do dziś tego nie wiadomo) przychodzi ktoś (historia nie zapamiętała jego imienia) przychodzi i mówi im „this shit sounds like garbage”. Panowie mają już nazwę dla rodzącego się właśnie zespołu. Przewijam akcję kilka miesięcy do przodu. Steve Marker ogląda MTV. Widząc teledysk niezbyt znanej szkockiej kapeli Angelfish, zwraca uwagę na wokalistkę, Shirley Manson i myśli: „ona by do nas pasowała, muszę o niej opowiedzieć chłopakom". 8 kwietnia 1994. Świat dowiaduje się o tajemniczej śmierci Kurta Cobaina. Vig, Marker i Erikson poznają Shirley Manson.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Taka jest historia powstania tego zespołu. Nietypowa, jak nietypowa jest ich muzyka. Przeważa rock, zgodnie z ówczesnymi standardami przybrudzony, udający garażowe brzmienie. &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Taki jest największy hit, czyli &lt;i style=""&gt;Only Happy When it Rains&lt;/i&gt;. Bez zbędnego mieszania, szybko i do przodu. &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Ale już następne &lt;i style=""&gt;As Heaven is wide&lt;/i&gt; to zupełnie inne oblicze zespołu. Gitary zostały i buczą, aż miło, ale utwór napędza nerwowy beat perkusji, który bardziej pasuje do muzyki elektronicznej. Pojawiają się też różne efekty brzmieniowe, co jest zasługą obecności trzech producentów w składzie. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Nie boją się też poflirtować z popem. Właściwie każdy kawałek ma potencjał, by być przebojem, ale w &lt;i style=""&gt;Fix Me Now&lt;/i&gt; mamy prawdziwie popową melodię i brzmienie. &lt;i style=""&gt;Not My Idea &lt;/i&gt;to swoista przeplatanka: popowe zwrotki, mocny, rokendrolowy refren. Nas szczęście pop w ich wykonaniu daleki jest od banalnych melodyjek serwowanych w radiu.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;Dog New Tricks&lt;/i&gt; w pewnym sensie zapowiada następną płytę. Tu ten element elektroniczny jest najsilniejszy, co czyni ją najciekawszym kawałkiem na płycie. Połączenie mocnych, sfuzzowanych gitar i tego nerwowego rytmu brzmi bardzo intrygująco. &lt;i style=""&gt;Vow &lt;/i&gt;i &lt;i style=""&gt;Stupid Girl&lt;/i&gt; to kolejne rockowe hity. Pierwszy rozpoczyna się charakterystycznym, przechodzącym przez kanały riffem, a drugi opiera się na loopie perkusji z jednej piosenek The Clash. Na koniec zostawili dramatyczną balladę &lt;i style=""&gt;Milk&lt;/i&gt; z poruszającym tekstem Shirley. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Bardzo równa i bardzo dobra płyta. Aż dziw, że to debiut. Choć wpływ na to miał fakt, że osobno już mieli za sobą muzyczne doświadczenia. I to poważne. Tą płytą postawili sobie bardzo wysoko poprzeczkę. I jak wiadomo, następną płytą, dorównali tej.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ściągamy &lt;a href="http://rapidshare.com/files/36541722/1995_-_Garbage.rar"&gt;stąd.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kupujemy &lt;a href="http://www.fan.pl/shopping/pe.php?id=20151&amp;amp;oknrt=20151&amp;amp;qt=Garbage_Garbage"&gt;tu&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-626686083573085854?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/626686083573085854/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=626686083573085854' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/626686083573085854'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/626686083573085854'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/09/garbage-garbage-1995.html' title='Garbage - Garbage (1995)'/><author><name>wieczór</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05437716255571207793</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_23JAPpjawxs/SvvXP7cR4DI/AAAAAAAAAGQ/hqfrly2cd8c/s1600-R/n1850342498_7142.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-7024163655515383638</id><published>2008-09-21T22:28:00.004+02:00</published><updated>2008-09-21T22:31:48.383+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy jutro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Paulina'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='The Last 3 Lines'/><title type='text'>The Last 3 Lines - You Are A Deep Forest (2008)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SNaukptWe3I/AAAAAAAAACg/BqLo3AvG-ig/s1600-h/l3l.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SNaukptWe3I/AAAAAAAAACg/BqLo3AvG-ig/s200/l3l.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5248574360441486194" /&gt;&lt;/a&gt; Dzisiaj będzie szybko i konkretnie, bo i o samym zespole niewiele mi wiadomo. Kwintet: jedna kobieta i czterech mężczyzn. Nazywają się The Last 3 Lines i pochodzą z Barcelony. Nagrali świetny, pełen energii i czadu rockowy album, który jest lepszy od wielu innych rozreklamowanych płyt artystów z bardziej znaną marką. Z pewnością gdyby pochodzili z Wielkiej Brytanii, już dawno usłyszałby o nich cały świat. Ale usłyszy tak czy siak, mam taką nadzieję. Dlatego dziś postanowiłam przysłużyć się temu szczytnemu celowi i polecam Wam płytę "You are a deep forest". Znajdziecie tu bardzo żywiołowe kawałki, okraszone zarówno inspiracjami klasycznym rockiem jak i może zbyt nadużywanym dziś post punkiem. Ale nadużyć tu niewiele. Mój ulubiony kawałek? Myrriana. &lt;br /&gt;Jaki będzie Twój ulubiony kawałek? &lt;a href="http://rapidshare.com/files/147238094/The_Last_3_Lines_-_You_Are_a_Deep_Forrest.rar.html" target="_blank"&gt;Przekonaj się sam(a)&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;Linka do kupienia nie podam, bo kupić się na razie nigdzie nie da.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SNaurgru8BI/AAAAAAAAACo/VPcHtvKMEHw/s1600-h/tl3l.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SNaurgru8BI/AAAAAAAAACo/VPcHtvKMEHw/s320/tl3l.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5248574478277865490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-7024163655515383638?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/7024163655515383638/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=7024163655515383638' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/7024163655515383638'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/7024163655515383638'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/09/last-3-lines-you-are-deep-forest-2008.html' title='The Last 3 Lines - You Are A Deep Forest (2008)'/><author><name>Paulina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05121228137863433719</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_025Pgw3YhEQ/SJG31umE8PI/AAAAAAAAAAM/QxTzKvSeOG0/S220/Paulina+w+wersji+wektorowej.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SNaukptWe3I/AAAAAAAAACg/BqLo3AvG-ig/s72-c/l3l.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-2114028608582861777</id><published>2008-09-15T01:03:00.005+02:00</published><updated>2008-09-15T13:48:00.541+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='The Pros and Cons of Hitch Hiking'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Roger Waters'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kaban'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy kurwa zawsze'/><title type='text'>Roger Waters - The Pros and Cons of Hitch Hiking (1984)</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_WEihT-advRI/SM2YsKz426I/AAAAAAAAABk/BlymlipXtGU/s1600-h/Roger_Waters_Pros_Cons_HH.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_WEihT-advRI/SM2YsKz426I/AAAAAAAAABk/BlymlipXtGU/s200/Roger_Waters_Pros_Cons_HH.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5246017025540152226" /&gt;&lt;/a&gt;Pozostańmy jeszcze przez chwilę u boku Rogera Watersa, przy odrobinie szczęścia być może uda nam się zapomnieć o przeszłości, o niechlubnych ekscesach, być może uda nm się oderwać zachłanne palce od etykietki Pink Floyd, być może zawędrujemy do krainy zaklinacza demonów, pogrążymy się w słodkim letargu, wiedząć, iż nic złego nas nie spotka. Wszak to tylko sen... &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;Wydany w roku 1984 krążek "The Pros and Cons of Hitch Hiking" dotyczy właśnie sennych eskapad Watersa. W ciągu 42 minut odbywamy niezwykle kameralną podróż w kolejne fazy nocnych fantazji - począwszy od godziny 4:30 a skończywszy 5:11 - i nie bez kozery, rzekomo to właśnie w tym przedziale człowiek tkwi w najbardziej abstrakcyjnej fazie snu, obfitującej w liczne kolaże fragmentów zapamiętanej rzeczywistości z fantasmagoryczną arabeską. A sny samego Watersa? Cóż, są one swoistym przeglądem kontaktów podmiotu lirycznego z płcią piękną (vide sugestywna okładka). Pod względem muzycznym album jest naprawdę wyjątkowy - to niejako fuzja Cohena, swingu, makabrycznej operetki, muzyki filmowej i smętnego bluesa. Wszystko to - jakby jeszcze było malo - zalatuje naleciałościami swoistego słuchowiska. Rzecz jasna gdzieś tam pobrzmiewają nieśmiało echa Floydów, głównie z czasów "The Final Cut", co raczej nie powinno dziwić (ostatni labum z Watersem został wszak wydany rok wczesniej). Cała ta mieszanka stylistyczna stanowi danie nader smakowite, okraszone nader aromatycznimy przyprawami - Eric Clapton śmigający po gryfie swej gitary, Andy Newmark bębniący w niezwykle wyważony, apetycznie oszczędny sposób, cudowne partie saksofonu co i rusz gawędzącego z pianinem i hammondami. Ach, dane nam będzie także nacieszyć ucho wybornymi chórkami, które w mej sakromnej opinii zasługują na szczere uznanie. A sam Waters? Cóż, Waters czuje się w tak wspaniałej otoczce, niczym ryba w wodzie. Tajemniczy, z lekka oniryczny głos przechodzi w histeryczny śmiech szaleńca, innym razem władczy ton zamordysty przechodzi w nęcący szept... Ten facet naprawdę ma smykałkę do interpretacji tekstów (jakże intrygujących!). &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Panie Waters, chyba warto byłoby czasem spojrzeć za siebie, np do roku 1984. Zwłaszcza, że nęci pan nowym albumem, oj nęci. Cóż, nawet jeśli nie uda się panu wznieść na wyżyny... zawsze będzie można powrócić do sennych marzeń. Jest pan zdecydowanie bardziej intrygujący, gdy pan śpi.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Kaban&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/145438461/_1984__The_Pros_And_Cons_Of_Hitch-Hiking.rar"&gt;Kradniemy&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Pros-Cons-Of-Hitch-Hiking_Roger-Waters/browse/product/4,300071.html"&gt;Kupujemy&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-2114028608582861777?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/2114028608582861777/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=2114028608582861777' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/2114028608582861777'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/2114028608582861777'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/09/pozostamy-jeszcze-przez-chwil-u-boku.html' title='Roger Waters - The Pros and Cons of Hitch Hiking (1984)'/><author><name>Zibi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18021131935663718048</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_WEihT-advRI/SM2YsKz426I/AAAAAAAAABk/BlymlipXtGU/s72-c/Roger_Waters_Pros_Cons_HH.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-4963150173549451600</id><published>2008-09-11T22:12:00.006+02:00</published><updated>2008-09-11T22:46:50.998+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy jutro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wieczór'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rachael'/><title type='text'>Rachael - I bet You Like Drugs Instead of Sex (2008)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://c88.grono.net/207/0/gallery-63312934-500x500.jpg"&gt;&lt;img style="FLOAT: left; MARGIN: 0pt 10px 10px 0pt; WIDTH: 200px; CURSOR: pointer" alt="" src="http://c88.grono.net/207/0/gallery-63312934-500x500.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Warszawiaki z Rachael grają razem niecały rok, a już mają no koncie pierwszą EPkę, wydaną własnym sumptem, a jakże.&lt;br /&gt;Już tytuł I Bet You Like Drugs Instead Of Sex zapowiada zawartość. Rock psychodeliczny raczej nie, bardziej indie granie z elementami psychodelii. Coś pomiędzy Black Rebel Motorcycle Club a dwiema ostatnimi płytami Queens of the Stone Age. Czyli to, co tygrysy lubią bardzo, jeśli nie najbardziej. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej grzeje Juditha z obłędnym wokalem Olgi. O właśnie, niewątpliwą zaletą Rachael jes dwójka wokalistów Mike i Olga. Patent podobny na przykład do The Subways (spodziewajcie się, że do końca roku będą się pojawiać w prawie każdym tekście) i podobnie wykorzystany. Do złagodzenia chropowatego wokalu Mike’a, choć akurat tej piosence głos Olgi nadaje ostrości. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Świetny jest też Going Up In Smoke ujarana zielskiem pseudoballada. Ze świetną, trochę Joshową gitarą. Przypomina też spokojniejsze momenty BRMC, czyli w niej najbardziej słychać czemu Rachael mieści się tam właśnie. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;V-66&amp;shy; zaczyna się riffem bardzo, ale to bardzo przypominającym Smells Like Teen Spirit, wiadomo czyje. Na szczęście idzie w zupełną, bardziej pokręconą stronę. Na koniec zostawili All You Need Is Lead, trochę cygańskie, trochę hamerykańskie z solówką w stylu Neila Younga, gdzieś w środku psychodelicznie rozjeżdżające się. No nie mogli wybrać lepszego zakończenia płyty. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;I Bet You Like Instead Of Sex najlepiej słuchać idąc w nocy ulicami wielkiego miasta, jak Nowy Jork, albo bardziej lokalnie, Warszawa. Wiecie, klimat podobny do Stories from the City, Stories from the Sea Polly Harvey. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Gdyby byli z Nowego Jorku albo z Londynu już mieliby kontrakt w kieszeni, a tak muszą gnić w podziemiu, przykre.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ściągamy &lt;a href="http://rapidshare.com/files/140886554/Rachael_-_I_bet_you_like_drugs_instead_of_sex.rar.html."&gt;stąd&lt;/a&gt;, całkiem legalnie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-4963150173549451600?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/4963150173549451600/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=4963150173549451600' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/4963150173549451600'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/4963150173549451600'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/09/rachael-i-bet-you-like-drugs-instead-of.html' title='Rachael - I bet You Like Drugs Instead of Sex (2008)'/><author><name>wieczór</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05437716255571207793</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_23JAPpjawxs/SvvXP7cR4DI/AAAAAAAAAGQ/hqfrly2cd8c/s1600-R/n1850342498_7142.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-3018926779794637882</id><published>2008-09-08T01:59:00.007+02:00</published><updated>2008-09-08T02:08:50.952+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bradford Cox'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Atlas Sound'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy dziś'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Paulina'/><title type='text'>Atlas Sound - Let the Blind Lead Those Who Can See but Cannot Feel (2008)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SMRrcp5HR7I/AAAAAAAAACQ/5U5KoZW3K50/s1600-h/atlassound.jpeg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SMRrcp5HR7I/AAAAAAAAACQ/5U5KoZW3K50/s200/atlassound.jpeg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5243434006192015282" /&gt;&lt;/a&gt; Dzisiaj polecam płytę dziwną. Dziwną, bo wymykającą się wszelkim regułom. Nie ma tu zwyczajnych piosenek z trzema zwrotkami, z wstawionym od czasu do czasu bridge'm i mniej lub bardziej mądrymi słowami. Nie znajdziecie żadnego przebojowego kawałka z refrenem, który będzie można sobie nucić pod prysznicem. Nie jest to płyta do słuchania przy nauce, sprzątaniu czy zasypianiu. Czym więc jest?&lt;br /&gt;Ano, trudno to stwierdzić. Jakiekolwiek próby zaszufladkowania, a to do shoegaze'u, electronic czy też ambientu, nie będą nigdy do końca odpowiadały temu, co na płycie możemy usłyszeć. A usłyszeć możemy naprawdę dziwaczną i psychodeliczną kombinację. Całość sprawia czasami wrażenie dość przypadkowej mieszanki, jednak w tym chaosie dźwięków i nieco niedbałym wokalu jest pewne magnetyczne przyciąganie. Sprawia ono, że płyty ma ochotę się słuchać i słuchać, pomimo całego dziwactwa, jakie zawiera w swoich czternastu kawałkach.&lt;br /&gt;Być może to sprawka charyzmatycznego Bradforda Coxa. Atlas Sound to solowy projekt tego artysty, który znany jest przede wszystkim z zespołu Deerhunter. Bradford cierpi na zespół Marfana, chorobę z dość poważnymi &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Zespół_Marfana#Objawy_i_przebieg" target="_blank"&gt;objawami&lt;/a&gt;. Na tę przypadłość chorowali prawdopodobnie Rachmaninow, Paganini czy Robert Johnson, więc jeśli mielibyśmy zabawić się w teorie spiskowe to owa choroba dotyka ona muzyków hipnotyzujących, związanych z okultyzmem czy podejrzewanych o konszachty z samym diabłem. Może więc i Cox ma jakąś nadprzyrodzoną moc? Sam artysta twierdzi, że chciał stworzyć &lt;i&gt;nawiedzoną&lt;/i&gt; płytę. I już w pierwszym kawałku mamy opowiastkę o duchach. W innych piosenkach pojawiają się refleksje na temat śmierci, nawiązania do portorykańskich legend lub opisy losów dzieci chorych na AIDS, o których Cox przeczytał kiedyś artykuł. Są też wątki autobiograficzne - piosenki poświęcone młodości artysty, doświadczeniach z narkotykami, nieszczęśliwej miłości oraz... rodzinnym wycieczkom na plażę w okolicach świąt Bożego Narodzenia. &lt;br /&gt;Skomplikowana sprawa z tą płytą. Nie ma melodii, które zostają w głowie. Nie jest to rzecz łatwa w odbiorze. Warto jednak ściągnąć i przekonać się o tym samodzielnie. Od siebie mogę dodać tylko tyle, że byłam sceptycznie nastawiona do tego materiału, ale już po pierwszym przesłuchaniu musiałam przyznać, że moje obawy były niesłuszne. Jeśli ktoś będzie miał podobne odczucia, może także odwiedzić &lt;a href="http://deerhuntertheband.blogspot.com/" target="_blank"&gt;blog&lt;/a&gt; pana Coxa, gdzie umieszcza on masę nowych piosenek oraz filmów związanych z Atlas Sound oraz jego innymi projektami. A teraz - dajmy poprowadzić się tym, którzy nie widzą!&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SMRrzVLPUXI/AAAAAAAAACY/f5xGU_oOfDg/s1600-h/cox.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SMRrzVLPUXI/AAAAAAAAACY/f5xGU_oOfDg/s320/cox.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5243434395767886194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ściągnij: &lt;a href="http://www.mediafire.com/?esdlw1ul0ve" target="_blank"&gt;http://www.mediafire.com/?esdlw1ul0ve&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kup: &lt;a href="http://www.fan.pl/katalog/p91278420_atlas_sound_let_the_blind_lead.html" target="_blank"&gt;http://www.fan.pl/katalog/p91278420_atlas_sound_let_the_blind_lead.html&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-3018926779794637882?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/3018926779794637882/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=3018926779794637882' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/3018926779794637882'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/3018926779794637882'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/09/atlas-sound-let-blind-lead-those-who.html' title='Atlas Sound - Let the Blind Lead Those Who Can See but Cannot Feel (2008)'/><author><name>Paulina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05121228137863433719</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_025Pgw3YhEQ/SJG31umE8PI/AAAAAAAAAAM/QxTzKvSeOG0/S220/Paulina+w+wersji+wektorowej.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SMRrcp5HR7I/AAAAAAAAACQ/5U5KoZW3K50/s72-c/atlassound.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-4465935637775121799</id><published>2008-09-06T12:40:00.005+02:00</published><updated>2008-09-06T13:18:17.068+02:00</updated><title type='text'>Black Mountain - In The Future (2008)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_CPB_nVNq9MY/SMJjo48JraI/AAAAAAAAAAM/1oc0yVuaoDk/s1600-h/Black-Mountain-large.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_CPB_nVNq9MY/SMJjo48JraI/AAAAAAAAAAM/1oc0yVuaoDk/s320/Black-Mountain-large.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5242862470343273890" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Banda hipisów z Vancouver. Tak na marginesie to fajną mają scenę muzyczną w tej Kanadzie. Black Mountain, gdzieś już słyszeliście tą nazwę...Fani Led Zeppelin już wiedzą o co chodzi.Istnieją od 2004 roku.To już drugi album tej formacji. Pierwszy przeszedł bez większego echa. Zespół tworzy 5 osób w zestawieniu 4 czterech facetów i jedna laska (średnia,  ale głos boski). Mamy do czyczenia z rockiem mocno osadzonym w latach 70. Już początek płyty nas o tym przekonuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wita nas kawałek "Stormy High", trochę oczywista inspiracja grą Jimmy'ego Page'a, ale intryguje. Dalej jest już tylko lepiej i ciekawiej. Dobre melodie, dużo gitar i świetne, urozmaicone klawisze, szczególnie w mocno psychodelicznym kawałku "Tyrants", chyba najlepszym na płycie. Co ciekawe, jeśli chodzi o wokal to mamy duet. Śpiewa pan i pani. Mimo tego, że nie są to jakieś typowo rockowe wokale, to bardzo ładnie się nawzajem uzupełniają tworząc ciekawy klimat. Oprócz mocnych kawałków mamy też kilka balladek, jak na przykład "Angels" z mocno zapadającą w pamięć melodią. Jest troche prog-rocka, Black Sabbathowych i Led Zeppelinowych gitar, trochę folku...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warto wspomnieć, że album ten produkował David Sardy (niegdyś lider grupy Barkmarket, producent m.in. Slayera, Wolfmother, pracujący też z Rolling Stones i Oasis). Cóż, brzmienie jest miażdzące. Zapomnijcie o Wolfmother, teraz jest Black Mountain. Warto się zapoznać z tym materiałem. Za granicą zebrali za tą płytę świetne recenzje (prawie najwyższe możliwe oceny w Rolling Stonie i w Q) Takie granie musi istnieć, inaczej wszechświat wybuchnie, a ziemia się stopi jak serek Hochland ze szczypiorkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Download: &lt;a href="http://rapidshare.com/files/86905074/BMITF.rar"&gt;http://rapidshare.com/files/86905074/BMITF.rar&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Buy: &lt;a href="http://www.empik.com/in-the-future-muzyka,prod1150061,p"&gt;http://www.empik.com/in-the-future-muzyka,prod1150061,p&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-4465935637775121799?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/4465935637775121799/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=4465935637775121799' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/4465935637775121799'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/4465935637775121799'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/09/black-mountain-in-future.html' title='Black Mountain - In The Future (2008)'/><author><name>Mieszko</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09665770354601429478</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_CPB_nVNq9MY/SMJjo48JraI/AAAAAAAAAAM/1oc0yVuaoDk/s72-c/Black-Mountain-large.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-890824901931629253</id><published>2008-09-04T22:20:00.003+02:00</published><updated>2008-09-06T23:38:58.360+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wieczór'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy dziś'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='The Gutter Twins'/><title type='text'>The Gutter Twins - Saturnalia (2008)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_23JAPpjawxs/R8murX2yTrI/AAAAAAAAABw/ASdE7J_cGCI/s1600-h/saturnalia.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://bp2.blogger.com/_23JAPpjawxs/R8murX2yTrI/AAAAAAAAABw/ASdE7J_cGCI/s200/saturnalia.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5172857707173138098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ci dwaj panowie współpracują ze sobą już kilka lat. A to jeden zagra u drugiego na płycie, a to nagrają razem piosenkę pod szyldem projektu jednego z nich. A to pojadą pod tym samym szyldem w trasę (i wpadną do Polski). Aż gdzieś w 2003 roku pojawiły się plotki, że mają nagrać prawdziwie wspólną płytę jako zupełnie nowy projekt. Nagrywali ją tak długo, bo jeden&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;z nich rzucił się w wir pracy i kolaborował z folkową artystką i eletroduetem, a obydwaj pojechali w wyżej wymienioną trasę, ale wreszcie jest. Najbardziej oczekiwana płyta tego roku.   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba powiedzieć, że spiknęli się jak mało kto. Obydwaj liderowali kultowym, ale nie mogącym przebić się do mainstreamu zespołom. Potem obydwaj rozpoczęli nowe kariery, czy to solowo, czy pow.ołując do życia całkiem nowe projekty. Muzycznie też się uzupełniają. Mark „Wypiłem Hektolitry Whisky i Wypaliłem Tysiące Papierosów” Lanegan, jak wiadomo jest obdarzony mocnym, rzeżącym głosiskiem, a Greg „Poderwę Twoją Dziewczynę, Mimo Że Się Trochę Spasłem” Dulli to multiinstrumentalista i wokalista o duszy romantyka. Razem tworzą powalający duet, czego dowodem jest choćby &lt;i&gt;Number Nine&lt;/i&gt; the Twilight Singers. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie, the Twilight Singers to słowo klucz do tej płyty. Tak naprawdę &lt;i&gt;Saturnalia&lt;/i&gt;, gdyby zostały nagrane bez Lanegana, spokojnie mogłyby być czwartą płytą zespołu Dulliego. Więcej, koncertowe wcielenie the Gutter Twins różni się od ostatniego składu TTS tylko osobą perkusisty. Czyli w brzmieniu przeważa pierwiastek Dulliego.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Lanegan zaś po raz kolejny udowodnił, że jest wręcz idealnym kolaborantem. Świetnie potrafi odnaleźć się w tak odległych stylistykach, jak folk, czy elektronika, o desert rocku nie wspominając, więc wejście w klimat alternatywnego rocka a la Dulli nie sprawiło mu żadnego problemu, zresztą robił to już wcześniej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W piosenkach ścierają się dwa żywioły. W brzmieniu, jak już napisałem, wygrywa zurbanizowane brzmienie the Twilight Singers, zaś w wokalach utrzymuje się równowaga. W jednych piosenkach, jak w &lt;i&gt;Idle Hands&lt;/i&gt; jest więcej Lanegana, w innych, jak &lt;i&gt;The Body&lt;/i&gt; jest więcej Dulliego, a w jeszcze innych panowie prawie cały czas śpiewają wspólnie, co chyba jest najlepszym rozwiazaniem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdarza się też, że Lanegan wejdzie na rejestry zastrzeżone dla Dulliego, a Dulli będzie śpiewał nisko, przypominając Lanegana. Takie sytuacje nie zdarzają się zbyt często, ale odnoszą pożądany efekt, czyli zaskoczenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Seven Stories Underground&lt;/i&gt; to jedyna w pełni Laneganowa piosenka, śpiewa w niej tylko on, Dulli tylko czasem doda coś od siebie w chórkach. Greg też ma taką piosenkę. To &lt;i&gt;I was in Love with You&lt;/i&gt;, które następuje od razu po &lt;i&gt;Seven Stories Underground&lt;/i&gt;.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Na szczególną uwagę zasługuje otwierające &lt;i&gt;the Stations&lt;/i&gt;. Naprawdę, nie mogli wybrać lepszej piosenki na openera. Moc czuć od pierwszych sekund, a całość zapowiada prawdziwą muzyczną ucztę. Jej kulminacją i najsmakowitszym daniem jest &lt;i&gt;Each to Each,&lt;/i&gt; mroczne, niepokojące, z najlepszą na płycie wspólną&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;partię wokalną. Poza tym ciężko coś wyróżnić, bo cholernie równa to płyta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lanegan i Dulli znów nie zawiedli. Dostałem dokładnie to, czego chciałem. Płytę bardzo dobrą, mroczną, ze świetnymi melodiami. Dulli mistrz, Lanegan bóg. &lt;/p&gt;&lt;br /&gt;Ściągamy &lt;a href="http://rapidshare.com/files/95441682/The_Gutter_Twins_-_Saturnalia__2008_.rar"&gt;stąd&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kupujemy &lt;a href="http://www.fan.pl/shopping/lista.php?wyk=GUTTERTWINS&amp;amp;ot=7"&gt;tu&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-890824901931629253?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/890824901931629253/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=890824901931629253' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/890824901931629253'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/890824901931629253'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/09/gutter-twins-saturnalia.html' title='The Gutter Twins - Saturnalia (2008)'/><author><name>wieczór</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05437716255571207793</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_23JAPpjawxs/SvvXP7cR4DI/AAAAAAAAAGQ/hqfrly2cd8c/s1600-R/n1850342498_7142.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp2.blogger.com/_23JAPpjawxs/R8murX2yTrI/AAAAAAAAABw/ASdE7J_cGCI/s72-c/saturnalia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-1696142130307621331</id><published>2008-09-02T01:31:00.002+02:00</published><updated>2008-09-02T01:38:57.875+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy jutro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jakob Dylan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Paulina'/><title type='text'>Jakob Dylan - Seeing Things (2008)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SLx8yMbWVSI/AAAAAAAAACA/w7MClkt1b5U/s1600-h/ok%C5%82adkadylan.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SLx8yMbWVSI/AAAAAAAAACA/w7MClkt1b5U/s200/ok%C5%82adkadylan.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5241201268123653410" /&gt;&lt;/a&gt; Jakob Dylan to osobnik obdarzony ciekawą barwą głosu i przyjemną aparycją. Urodził się 9 grudnia 1969 roku w Nowym Jorku. Równo 20 lat temu założył zespół The Wallflowers. Nagrał wraz z nim pięć płyt studyjnych. Jedne okazywały się porażkami, inne pokrywały się poczwórną platyną, jeszcze inne kiepsko się sprzedawały, ale miały dobre recenzje. Bywało więc różnie. Do 2008 roku, kiedy to lider zespołu zawiesił jego działalność. Fani mogliby oburzyć się na to stwierdzenie, ale ja jestem panu Dylanowi za to całkiem wdzięczna.&lt;br /&gt;A to dlaczego? Bo dzięki temu mamy okazję do posłuchania pięknej i intymnej płyty. Oszczędnej w środkach artystycznych, bo głównymi instrumentami są tu głos i gitara akustyczna. Dla Jakoba była ona nie lada wyzwaniem, ponieważ po raz pierwszy wyszedł z "kryjówki", jaką stworzył sobie w zespole i nagrał płytę pod swoim imieniem i nazwiskiem (ale o tym później). Przy takim przełomowym momencie w karierze warto podjąć współpracę z kimś, kto zna się na rzeczy. Wybór Jakoba padł na Ricka Rubina. Marka prawie tak pewna jak Timbaland ;). Owoc ich współpracy to kilkanaście utworów utrzymanych w raczej refleksyjnym tonie, co zapowiada już pierwsza piosenka &lt;i&gt;Evil is alive and well&lt;/i&gt; (dowiedziałam się przy okazji, że jest to gra słów, często mówi się bowiem, że to "Elvis is alive and well"). Ale znajdzie się i parę weselszych akcentów, sam autor radzi wsłuchiwać się dokładnie w teksty.&lt;br /&gt;Fani Bruce'a Springsteena po przesłuchaniu tej płyty będą zadowoleni. Wielbiciele dziadzia Cohena także odnajdą się w tym repertuarze. To zmusza słuchacza do dość ciekawej refleksji: Jakob Dylan ucieka w cień tych artystów, którzy z kolei starali się wydostać z cienia... innego Dylana. Tak jest, kto jeszcze tego nie wie, ten niech się dowie: Jakob Dylan to najmłodszy syn TEGO Dylana. Robiąc krótkie rozeznanie w sieci, nie udało mi się trafić na żadną recenzję "Seeing Things", w której nie byłoby wzmianki o słynnym tacie. Ja postanowiłam o tyle ulżyć Jakobowi, że o jego ojczulku wspomniałam na samym końcu. Pociecha Boba nie lubi, gdy w wywiadach czy artykułach dokonuje się porównań dokonań obydwu artystów. Moim zdaniem jest to zresztą bezsensowne. Bob to Bob a muzyka Jakoba obroniłaby się i bez "pleców" od taty. Co sądzi o tym sam zainteresowany? &lt;i&gt;"Nie sądzę, by ktokolwiek mógł mu dorównać, a prawdę powiedziawszy uważam, że nikt nawet nie powinien tego próbować".&lt;/i&gt; Nic dodać, nic ująć.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SLx84OMC28I/AAAAAAAAACI/dKrZK8sIUXw/s1600-h/jakob.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SLx84OMC28I/AAAAAAAAACI/dKrZK8sIUXw/s320/jakob.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5241201371675548610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Posłuchaj: &lt;a href="http://rs181.rapidshare.com/files/120175238/Jakob_Dylan-Seeing_Things-2008-WALLFLOWRES.zip" target="_blank"&gt;http://rs181.rapidshare.com/files/120175238/Jakob_Dylan-Seeing_Things-2008-WALLFLOWRES.zip&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kup: &lt;a href="http://merlin.pl/Seeing-Things-Digipack_Jakob-Dylan/browse/product/4,595225.html" target="_blank"&gt;http://merlin.pl/Seeing-Things-Digipack_Jakob-Dylan/browse/product/4,595225.html&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-1696142130307621331?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/1696142130307621331/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=1696142130307621331' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/1696142130307621331'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/1696142130307621331'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/09/jakob-dylan-seeing-things-2008.html' title='Jakob Dylan - Seeing Things (2008)'/><author><name>Paulina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05121228137863433719</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_025Pgw3YhEQ/SJG31umE8PI/AAAAAAAAAAM/QxTzKvSeOG0/S220/Paulina+w+wersji+wektorowej.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SLx8yMbWVSI/AAAAAAAAACA/w7MClkt1b5U/s72-c/ok%C5%82adkadylan.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-304778961632291321</id><published>2008-08-31T21:50:00.004+02:00</published><updated>2008-09-03T16:20:04.933+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wieczór'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy dziś'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ahkmed'/><title type='text'>Ahkmed - Chicxulub (2007)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img99.imageshack.us/img99/3153/o1068849sz0.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://img99.imageshack.us/img99/3153/o1068849sz0.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem tak jest, ze jak już się zrobi podsumowanie roku, wszystko wygląda ładnie, pojawia się płyta, która przebojem wdziera się w zestawienie. Tak, tą płytą, która zdemolowała moje zestawienie w zeszłym roku (już) było właśnie to wydawnictwo. I nie ma żadnego znaczenia, że to kompilacja wcześniejszych nagrań. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak się wysilić, to już nazwa może budzić przyjemne skojarzenia. Ahkmed to imię, a teraz pomyślcie o najlepszym stonerowym bandzie ever. I co? Jego nazwa to tez imię. Majspejs też wygląda zachęcająco, bo umieścili tam zdjęcia z występu nad jeziorem przy zachodzącym słońcu... A w Influences wpisali, obok Hawkwind i Pink Floyd, kyuss. Ale oczywiście na ich majspejsa wszedłem dopiero po przesłuchaniu płyty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dużo tu przestrzeni, kosmicznych odlotów (co prawda nie tak radykalnych, jak w przypadku Comets on Fire, czy Earthless), jest też prawdziwie pustynne, brudne brzmienie. Muzyka ahkmed to połączenie kosmosu z pustynią, dwóch przeciwstawnych sobie żywiołów: powietrza i ziemi. Brzmi nieźle, co? I zaufajcie mi, tak jest naprawdę już od pierwszych sekund &lt;i&gt;Kirrae&lt;/i&gt;, które rozpoczyna się kosmicznymi dźwiękami gitary, by przejść przez fazę grzania a la kyuss, wrócić w mgławice, pobrzdąkać, jak kyuss w swoich spokojniejszych kawałkach, pogrzać znów, ale tak bardziej kosmicznie i wrócić do pustynnego wygaru i na koniec znów wyprawić się w kosmos. A wszystko to w jednej piosence, co prawda, nie krótkiej, bo trwającej 10 minut. W następnej &lt;i&gt;Ilanesii&lt;/i&gt; powala riff, gdzieś tak od 2:45, w którym połączyli kosmos z pustynia, mistrzostwo. Riff ten przywodzi na myśl Josha z&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;czasów kyussa: grany bez opamiętania jeden motyw, niewiele zmieniający się przez utwór, a jednak za każdym razem inny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze lepiej robi się w &lt;i&gt;T=0&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;Viceroy&lt;/i&gt;. Ten pierwszy rozpoczyna się pustynnym riffem z kosmicznym pogłosem, potem wchodzi bas i perkusja i robi się naprawdę epicko. Ciary murowane. Po chwili zaczyna się wokal, oszczędny, mistyczny, rozmyty w muzyce. Po epickości mamy etap relaksu, delikatności przerywanej od czasu do czasu mocniejszym wejściem, taki nie do końca spokojny sen, oczywiście o gwiazdach, podróżach kosmicznych, purpurowych mgławicach i tym podobnych. &lt;i&gt;Viceroy&lt;/i&gt; rozpoczyna się dokładnie w tym samym momencie, w którym kończy się &lt;i&gt;T=0&lt;/i&gt;, ale idzie w inną, bardziej agresywną stronę, bo przechodzi prawie od razu do bliźniaczo podobnego riffu do tego z &lt;i&gt;Ilanesii&lt;/i&gt;. 2:30. zapamiętajcie ten czas. Bo od tego momentu zaczyna się najbardziej nieziemska część tej płyty. Jakby ten sam duch, który napełniał kyussa podczas nagrywania płyt zstąpił właśnie na Ahkmeda. Piękny motyw gitary (na riff to za mało dźwięków) z cichymi dogrywkami w tle. &lt;i&gt;Whitewater&lt;/i&gt; XXI wieku? Wiem, że to na wyrost, ale właśnie z tym kojarzy mi się najbardziej, mimo że jest dużo prostsze i mniej jazzowe. I po trzech minutach trzepania tego riffu wracają do grzania (znów z wokalem, świetnym wokalem) w stylu kyussa. Leżę, spadłem z krzesła, nie mogę się podnieść. Jestem zdruzgotany. To było piękne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kilku przesłuchaniach jestem oczarowany. Nie tylko &lt;i&gt;Viceroyem&lt;/i&gt;, ale wszystkimi utworami na &lt;i&gt;Chicxulub&lt;/i&gt;. Dosłownie wszystkie wgniatają w ziemię, niszczą, orzą mózg i Bóg jeden wie, co jeszcze. Tak świetnej dawki stonera (czy post-stonera, jak sami określają swoją muzykę) dawno nie słyszałem. A, i byłbym zapomniał, kojarzą mi się też trochę z Mammatusem. Najbardziej w Jonah, ma taki, hm, mistyczny klimat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, dużo porównań pojawiło się w tekście. I to porównań do samych bogów desert rocka, ale czterech wybrańców może być dumnych z ahkmeda. Genialna płyta. Z niecierpliwością czekam na ich długogrający debiut.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ściągamy &lt;a href="http://rapidshare.com/files/82776229/Ahkmed_-_Chixulub__2007_.part1.rar"&gt;stąd &lt;/a&gt; i &lt;a href="http://rapidshare.com/files/82783314/Ahkmed_-_Chixulub__2007_.part2.rar"&gt;stąd&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;pass: stormium&lt;br /&gt;Kupujemy &lt;a href="http://cgi.ebay.pl/AHKMED-Chicxulub-CD-COLOUR-HAZE-LOS-NATAS_W0QQitemZ380055854643QQihZ025QQcategoryZ14732QQssPageNameZWDVWQQrdZ1QQcmdZViewItem"&gt;tu&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-304778961632291321?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/304778961632291321/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=304778961632291321' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/304778961632291321'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/304778961632291321'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/ahkmed-chicxulub-2007.html' title='Ahkmed - Chicxulub (2007)'/><author><name>wieczór</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05437716255571207793</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_23JAPpjawxs/SvvXP7cR4DI/AAAAAAAAAGQ/hqfrly2cd8c/s1600-R/n1850342498_7142.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-5006442673371118822</id><published>2008-08-31T21:42:00.009+02:00</published><updated>2008-09-01T16:23:24.338+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy jutro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Aniloratka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Let me introduce you to the end'/><title type='text'>Let me introduce you to the end - A Love of the Sea (2006)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_J75RpmCgT7M/SLr0fO_6IsI/AAAAAAAAABE/R3YE56cep9U/s1600-h/310260_500.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_J75RpmCgT7M/SLr0fO_6IsI/AAAAAAAAABE/R3YE56cep9U/s200/310260_500.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5240769933838262978" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Razem z Rayan’em Socash’em wypływam na morze kojących obrazów i dźwięków z wydaną w 2006 roku płytą ‘A Love of the Sea’. Krążek amerykańskiego emigranta bardzo przypadł mi do gustu, szczególnie po głodzie ambient-rocka, który rozbudził we mnie Piano Magic. Jednak Let me End (skrócona nazwa) to trochę inna bajka...&lt;br /&gt;Płyta w całości powstała za oceanem, została bardzo dobrze przyjęta przez publiczność amerykańską co zaowocowało występami w tak legendarnych miejscach jak np. Medison Rock Theatre. Jednak konsumpcyjne podejście rodaków do muzyki zniechęciło młodego muzyka. Sprzedał, więc wszystko co miał i oddał schronisku dla bezdomnych. A potem przywiało go do Polski, gdzie zakochał się w Krakowie i osiedlił się na stałe. Postanowił też wydać ‘A Love of the Sea’ wierząc, że wrażliwy polski słuchacz przyjmie jego dzieło bardziej świadomie. Rayan jest również fotografem, wszystkie zdjęcia są jego autorstwa, łącznie z piękną okładką, która według mnie wyraża wszystko co można znaleźć na płycie – melancholię tekstów, mgliste melodie i muzyczną ciszę. &lt;br /&gt;Piosenki utrzymane są w senno-wolnym tempie i głos Rayana rzadko się wybija. Teksty traktują o miłości – no bo o czym innym? Spotkałam się z określeniem ‘A Love of the Sea’ jako koncept albumem i muszę się tym zgodzić. Pięknie wydany krążek, bez zbędnych fajerwerków nic tylko słuchać. Nie będę rozdrabniać się i opisywać każdego kawałka po kolei (zresztą, czy bym potrafiła?). Dla mnie ten album stanowi niejako całość, każda piosenka niezauważalnie przechodzi w drugą. Jest jednak kilka kompozycji bardziej zapadających w pamięć – instrumentalne &lt;i style=""&gt;Between the Sky and the Sea&lt;/i&gt;, tytułowe i otwierające płytę &lt;i style=""&gt;A Love of the Sea&lt;/i&gt;, &lt;i style=""&gt;Trail to the Dust &lt;/i&gt;oraz piękne zakończenie &lt;i style=""&gt;A love to the Sky&lt;/i&gt;. &lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Let me introduce you to the End jest obecnie w &lt;u&gt;&lt;a href="http://www.lastfm.pl/music/Let+Me+Introduce+You+To+The+End/+events"&gt;trasie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/u&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;&lt;u&gt;&lt;br /&gt;&lt;/u&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://musiccorner.pl/pp.php?p=110516"&gt;!Kup!&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/141626411/Let_Me_Introduce_You_To_The_End_-_2006_-_A_Love_of_the_Sea.rar"&gt;~posłuchaj~&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_J75RpmCgT7M/SLr0mxxrMZI/AAAAAAAAABM/-p0gavvFCzM/s1600-h/2447195020099641594S500x500Q85.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 328px; height: 229px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_J75RpmCgT7M/SLr0mxxrMZI/AAAAAAAAABM/-p0gavvFCzM/s200/2447195020099641594S500x500Q85.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5240770063432888722" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-5006442673371118822?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/5006442673371118822/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=5006442673371118822' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/5006442673371118822'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/5006442673371118822'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/let-me-introduce-you-to-end-love-of-sea.html' title='Let me introduce you to the end - A Love of the Sea (2006)'/><author><name>aniloratka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08075972840621824785</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_J75RpmCgT7M/SDSMf8dkYRI/AAAAAAAAAAU/kVN2YG0e-h0/S220/0057082332.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_J75RpmCgT7M/SLr0fO_6IsI/AAAAAAAAABE/R3YE56cep9U/s72-c/310260_500.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-4777759037928939172</id><published>2008-08-30T11:36:00.006+02:00</published><updated>2008-08-30T12:16:38.631+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy wczoraj'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blind Faith'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tomek'/><title type='text'>Blind Faith – Blind Faith (1969) (Deluxe Edition 2000)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://anytime.co.jp/rock/_img/Blind_Faith.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px;" src="http://anytime.co.jp/rock/_img/Blind_Faith.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;Tak, okładka mało estetyczna. Kiedy album wydano zabroniono jej w stanach zjednoczonych, które znów okazały się bardziej purytańskie niż Wielka Brytania. Nie mam pojęcia skąd pomysł na taką właśnie okładkę, a okrywa ona jedyny album zespołu, którego członków nikt by o to nie podejrzewał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Blind Faith to krótko działająca grupa założona przez Erica Claptona i Steve’a Winwooda po rozpadzie Cream. Do współpracy zaprosili basistę Rica Grecha i perkusistę Cream, Gingera Bakera. Clapton nie chciał grać z tym ostatnim, gdyż przy rozpadzie ich poprzedniego zespołu cała trójka obiecała sobie, że jeśli kiedyś jeszcze razem zagrają to wszyscy razem. Jednak Steve przekonał go, że lepszego perkusisty nie znajdą. Posłuchawszy, co Baker wyrabia w Blind Faith, trudno nie przyznać mu racji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Slowhand po Cream, gdzie grał odjazdowego blues-rocka, chciał stworzyć coś subtelniejszego. Taką tendencję widać już przy dojrzewaniu tamtego zespołu. Ale Blind Faith to zupełnie inny twór. Delikatna, momentami melancholijna muzyka, bez fajerwerków, przy której człowiek zawiesza się w czasie. Są też mocniejsze akcenty plus dobry blues, najbardziej można nacieszyć się nimi słuchając jamów z bonusowego krążka, ale też w piosenkach, czasami jedno nie wyklucza drugiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy utwór, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Had to Cry Today&lt;/span&gt;, od razu polubiłem. Przykład mocnego riffu i melancholijnej muzyki. Warto zwrócić uwagę na perkusję, Baker nie popisuje się, ale w tej piosence gra po prostu idealnie! Najbardziej podoba mi się moment następujący po refrenie, kiedy uderza tylko w jeden bęben, potem gra skromne przejście. Nie wiem dlaczego, ale zachwyciło mnie to. Wszystko jest doskonale przemyślane, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;perkusista-filozof&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zresztą cała muzyka Blind Faith ma w sobie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;filozofię&lt;/span&gt;, to właśnie czyni ją tak niezwykłą. Posłuchacie, zrozumiecie ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W poprzednim akapicie tak ładnie udało mi się opisać muzykę Blind Faith (słowo klucz: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;filozofia&lt;/span&gt;), że nie mam już ochoty opisywać każdej piosenki z osobna. Zaznaczę tylko, że pierwotna wersja zawierała tylko sześć pierwszych piosenek. Z bonusów najbardziej przypadło mi do gustu instrumentalne &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Time Winds&lt;/span&gt;, szkoda, że nie umieścili tego na regularnej wersji, pasuje do &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;filozofii&lt;/span&gt; albumu. &lt;br /&gt;Jamy są wspaniałe, widać artystom nie chciało się zrobić z nich piosenek. Tym bardziej szkoda, że kapela istniała niecały rok i nic więcej nie wydała.&lt;br /&gt;Polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Deluxe Edition:&lt;br /&gt;&lt;a href=http://rapidshare.com/files/141256433/Blind_Faith_-_Blind_Faith-Remastered_Deluxe_Edition-2CD-2007-USZ.rar.html&gt;mp3&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wersja podstawowa:&lt;br /&gt;&lt;a href=http://merlin.pl/Blind-Faith_Blind-Faith/browse/product/4,616105.html&gt;winyl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href=http://merlin.pl/Blind-Faith_Blind-Faith/browse/product/4,157203.html&gt;CD&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href=http://rapidshare.com/files/141263459/Blind_Faith.rar.html&gt;mp3&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://assets.mog.com/pictures/wikipedia/184869/One_blind_faith.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://assets.mog.com/pictures/wikipedia/184869/One_blind_faith.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-4777759037928939172?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/4777759037928939172/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=4777759037928939172' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/4777759037928939172'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/4777759037928939172'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/blind-faith-blind-faith-1969-deluxe.html' title='Blind Faith – Blind Faith (1969) (Deluxe Edition 2000)'/><author><name>Tomek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05093216458396771111</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_7w8ZpmkwHsc/SI3Bm0piqAI/AAAAAAAAAAM/gGW_kGC3VMU/S220/bob-left_miketurner-right_delphonics-1962.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-2449987968204638940</id><published>2008-08-28T11:00:00.008+02:00</published><updated>2008-08-28T11:37:38.724+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wieczór'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bruce Springsteen'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy kurwa zawsze'/><title type='text'>Bruce Springsteen - Nebraska (1982)</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img.crocmusic.com/l/albums/6/bruce_springsteen_nebraska.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://img.crocmusic.com/l/albums/6/bruce_springsteen_nebraska.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;Na początku lat 80. Bruce Springsteen był na fali wznoszącej. Już po &lt;i style=""&gt;Born To Run&lt;/i&gt;, ale jeszcze przed &lt;i style=""&gt;Born In the U.S.A&lt;/i&gt;, które wyniosło go na sam szczyt. Jednak miał na tyle silną pozycją, że mógł pozwolić sobie na eksperyment, płytę, która zaskoczy fanów i krytyków, której formę powtórzy kilkanaście lat później na &lt;i style=""&gt;The Ghost of Tom Joad&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym zaskoczeniem jest ascetyzm brzmieniowy. Bruce znany z rozbudowanych aranżacji, pełnych rozmachu, wielości instrumentów, jest tu sam. Tylko on, gitara i harmonijka ustna. Przypomina to kogoś? Oczywiście wielkiego idola Bruce’a, Boba Dylana. I tak, jak u Dylana słowo jest ważniejsze niż muzyka. Nie zrozumcie mnie źle, w twórczości Springsteena słowa były zawsze ważne, ale tu wysuwa się na pierwszy plan.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko zaczyna się od utworu tytułowego, inspirowanego filmem Terrence’a Malicka o seryjnym mordercy i jego dziewczynie. Opowiedzianego z pierwszej osoby. Taki niespringsteenowy to utwór. Nie ma chwytliwej melodii, Bruce śpiewa delikatniej i wyżej niż zwykle. To znów ukłon w stronę Dylana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak Springsteen nie byłby sobą, gdyby nie napisał choć jednego hitu. To &lt;i style=""&gt;Atlantic City&lt;/i&gt;, opowieść o ludziach próbujących zmienić swoje życie. Znów Bruce’owa klasyka. I jaka moc. To jeden z najlepszych utworów napisanych przez Springsteena. Ciary gwarantowane. Szczególnie w refrenie spotęgowanym pogłosem, który charakteryzuje ten album.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i style=""&gt;Nebraska&lt;/i&gt; nie spodobała się przeciętnemu amerykańskiemu słuchaczowi, sprzedawała się słabo, ale krytycy ją docenili. Zresztą nie tylko oni. Dwie piosenki skowerował na swojej płycie nie kto inny, jak wielki Johnny Cash. Wziął &lt;i style=""&gt;Johnny’ego 99,&lt;/i&gt; szybkie country, znów o przestępcy i &lt;i style=""&gt;Highway Patrolman&lt;/i&gt; balladę o policjancie i jego bracie. A wszystko gończy gorzkie &lt;i style=""&gt;Reason to Believe&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bruce jak zwykle sięgnął do historii zwykłych ludzi, ale tym razem sięgnął ciemnej strony życia, nie ma tu optymizmu płynące z &lt;i style=""&gt;Born to Run&lt;/i&gt;. Ludzie popełniają błędy, wcale nie są tacy dobrzy na jakich wyglądają, ukrywają mroczne sekrety, uciekają przed przeznaczeniem, ale także kochają, mają marzenia, starają się godnie żyć. O tym wszystkim śpiewa Bruce na &lt;i style=""&gt;Nebrasce&lt;/i&gt;. I robi to świetnie jak zawsze, a nawet jeszcze lepiej. Udało mu się nagrać płytę przewyższającą &lt;i style=""&gt;Born to Run&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ściągamy &lt;a href="http://rapidshare.com/files/51998761/B.S_6.rar"&gt;stąd&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kupujemy &lt;a href="http://www.fan.pl/shopping/pe.php?id=342&amp;amp;oknrt=342"&gt;tu&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://myplay.com/files/imagecache/ginormous_square/files/artist_images/bruceSpringsteen.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px;" src="http://myplay.com/files/imagecache/ginormous_square/files/artist_images/bruceSpringsteen.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-2449987968204638940?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/2449987968204638940/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=2449987968204638940' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/2449987968204638940'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/2449987968204638940'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/bruce-springsteen-nebraska-1982.html' title='Bruce Springsteen - Nebraska (1982)'/><author><name>wieczór</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05437716255571207793</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_23JAPpjawxs/SvvXP7cR4DI/AAAAAAAAAGQ/hqfrly2cd8c/s1600-R/n1850342498_7142.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-6895134348522044415</id><published>2008-08-27T00:00:00.003+02:00</published><updated>2008-08-27T00:27:44.587+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Saint Benji'/><title type='text'>Thank God I'm A Country Boy (2008)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/SLR9mxhmYfI/AAAAAAAAAGM/h_OJJGPNBz4/s1600-h/Country-Mega-Mix,images_big,27,MTJCD10522.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/SLR9mxhmYfI/AAAAAAAAAGM/h_OJJGPNBz4/s320/Country-Mega-Mix,images_big,27,MTJCD10522.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5238950371621495282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CSAINTB%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C02%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" latentstylecount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:#0400; 	mso-fareast-language:#0400; 	mso-bidi-language:#0400;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Postanowiłem dokonać kompilacji piosenek country z płyt, które znajdują się w mojej domowej kolekcji. Niektóre z nich są obiektywnie ważne dla gatunku (np. &lt;i style=""&gt;On The Road Again &lt;/i&gt;czy &lt;i style=""&gt;Your Cheatin’ Heart&lt;/i&gt;), inne z kolei trafiły tutaj przez moją sympatię. Wyjątkiem jest ostatni utwór na składance, który jest pewnego rodzaju żartem lub może raczej odniesieniem kulturowym.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Stworzyłem to, żeby przybliżyć niektórym ten dość mało popularny gatunek.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Okładka jest bez sensu, znaleziona w sieci.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Tracklista poniżej. Życzę przyjemnego słuchania.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Ściągamy:&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CSAINTB%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C02%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" latentstylecount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} a:link, span.MsoHyperlink 	{color:blue; 	text-decoration:underline; 	text-underline:single;} a:visited, span.MsoHyperlinkFollowed 	{color:purple; 	text-decoration:underline; 	text-underline:single;} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:#0400; 	mso-fareast-language:#0400; 	mso-bidi-language:#0400;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/140350781/Thank_God_I_m_A_Country_Boy.rar.html"&gt;http://rapidshare.com/files/140350781/Thank_God_I_m_A_Country_Boy.rar.html&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Kupić się nie da.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CSAINTB%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C02%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;o:smarttagtype namespaceuri="urn:schemas-microsoft-com:office:smarttags" name="City"&gt;&lt;/o:smarttagtype&gt;&lt;o:smarttagtype namespaceuri="urn:schemas-microsoft-com:office:smarttags" name="place"&gt;&lt;/o:smarttagtype&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" latentstylecount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if !mso]&gt;&lt;object classid="clsid:38481807-CA0E-42D2-BF39-B33AF135CC4D" id="ieooui"&gt;&lt;/object&gt; &lt;style&gt; st1\:*{behavior:url(#ieooui) } &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;}  /* List Definitions */  @list l0 	{mso-list-id:1642884823; 	mso-list-type:hybrid; 	mso-list-template-ids:-1131762366 68485135 68485145 68485147 68485135 68485145 68485147 68485135 68485145 68485147;} @list l0:level1 	{mso-level-tab-stop:36.0pt; 	mso-level-number-position:left; 	text-indent:-18.0pt;} ol 	{margin-bottom:0cm;} ul 	{margin-bottom:0cm;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:#0400; 	mso-fareast-language:#0400; 	mso-bidi-language:#0400;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;/p&gt;&lt;ol style="margin-top: 0cm;" start="1" type="1"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt;" lang="EN-US"&gt;Willie Nelson      – &lt;i style=""&gt;On The Road Again (&lt;/i&gt;Nelson)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt;" lang="EN-US"&gt;Charlie      Daniels Band – &lt;i style=""&gt;The Devil Went Down      To Georgia &lt;/i&gt;(Daniels)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt;" lang="EN-US"&gt;John Denver – &lt;i style=""&gt;Rocky Mountain High &lt;/i&gt;(Denver/Kniss/Tayler)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt;" lang="EN-US"&gt;Highwayman – &lt;i style=""&gt;Highwayman &lt;/i&gt;(Webb)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt;" lang="EN-US"&gt;Johnny Cash – &lt;i style=""&gt;A Boy Named Sue &lt;/i&gt;(Silverstein)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt;" lang="EN-US"&gt;Tammy Wynette      – &lt;i style=""&gt;Stand By Your Man &lt;/i&gt;(Sherill/Wynette)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt;" lang="EN-US"&gt;Hank Williams      – &lt;i style=""&gt;Why Don’t You Love Me (Like You      Used To Do)&lt;/i&gt; (Williams)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt;" lang="EN-US"&gt;John Denver – &lt;i style=""&gt;Thank God I’m A Country Boy&lt;/i&gt; (Sommers)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt;" lang="EN-US"&gt;Marty Robbins      – &lt;st1:city st="on"&gt;&lt;st1:place st="on"&gt;&lt;i style=""&gt;El Paso&lt;/i&gt;&lt;/st1:place&gt;&lt;/st1:city&gt; (Robbins)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt;" lang="EN-US"&gt;Willie Nelson      – &lt;i style=""&gt;Angel Flying To Close To The      Ground &lt;/i&gt;(Nelson)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt;" lang="EN-US"&gt;Kris      Kristofferson – &lt;i style=""&gt;Loving Her Was      Easier (Than Anything I’ll Ever Do Again) &lt;/i&gt;(Kristofferson)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt;" lang="EN-US"&gt;Johnny Horton      – &lt;i style=""&gt;The &lt;st1:city st="on"&gt;Battle&lt;/st1:city&gt;      Of &lt;st1:city st="on"&gt;&lt;st1:place st="on"&gt;New Orleans&lt;/st1:place&gt;&lt;/st1:city&gt;      &lt;/i&gt;(Driftwood)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt;" lang="EN-US"&gt;Johnny Cash – &lt;i style=""&gt;Country Boy &lt;/i&gt;(Cash)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt;" lang="EN-US"&gt;Hank Williams      – &lt;i style=""&gt;Your Cheatin’ Heart &lt;/i&gt;(Williams)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt;" lang="EN-US"&gt;Moe Bandy – &lt;i style=""&gt;Hank Williams, You Wrote My Life &lt;/i&gt;(Craft)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt;" lang="EN-US"&gt;blink-182 – &lt;i style=""&gt;The Country Song &lt;/i&gt;(blink-182)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CSAINTB%7E1%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C02%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;o:smarttagtype namespaceuri="urn:schemas-microsoft-com:office:smarttags" name="City"&gt;&lt;/o:smarttagtype&gt;&lt;o:smarttagtype namespaceuri="urn:schemas-microsoft-com:office:smarttags" name="place"&gt;&lt;/o:smarttagtype&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" latentstylecount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if !mso]&gt;&lt;object classid="clsid:38481807-CA0E-42D2-BF39-B33AF135CC4D" id="ieooui"&gt;&lt;/object&gt; &lt;style&gt; st1\:*{behavior:url(#ieooui) } &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;}  /* List Definitions */  @list l0 	{mso-list-id:1642884823; 	mso-list-type:hybrid; 	mso-list-template-ids:-1131762366 68485135 68485145 68485147 68485135 68485145 68485147 68485135 68485145 68485147;} @list l0:level1 	{mso-level-tab-stop:36.0pt; 	mso-level-number-position:left; 	text-indent:-18.0pt;} ol 	{margin-bottom:0cm;} ul 	{margin-bottom:0cm;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:#0400; 	mso-fareast-language:#0400; 	mso-bidi-language:#0400;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;/p&gt;  &lt;p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-6895134348522044415?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/6895134348522044415/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=6895134348522044415' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/6895134348522044415'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/6895134348522044415'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/thank-god-im-country-boy-2008.html' title='Thank God I&apos;m A Country Boy (2008)'/><author><name>St. Benji</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05694820018676861092</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_jptPADN3tJE/SA-rF7Y-qxI/AAAAAAAAABI/5BNdcyW5-6A/S220/IMG_1043-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_jptPADN3tJE/SLR9mxhmYfI/AAAAAAAAAGM/h_OJJGPNBz4/s72-c/Country-Mega-Mix,images_big,27,MTJCD10522.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-8150015978544360798</id><published>2008-08-25T22:57:00.012+02:00</published><updated>2008-08-26T06:05:56.980+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy kurwa zawsze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Marilyn Manson'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szeregowa_glonojad'/><title type='text'>Marilyn Manson -  Eat me, drink me (2007)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_TF0R2dArJck/SLN-n7xKSFI/AAAAAAAAABc/RCnhlNCzTzo/s1600-h/Marilyn+Manson+-+Eat+Me,+Drink+Me.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_TF0R2dArJck/SLN-n7xKSFI/AAAAAAAAABc/RCnhlNCzTzo/s200/Marilyn+Manson+-+Eat+Me,+Drink+Me.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5238670016085903442" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiejsza recenzja rozpoczyna serię Ku Przestrodze. Nie żebym planowała coś regularnego, ale taka perełka jaką wypluł Brian Warner aka Marilyn Manson wraz z kolegami, na pewno jeszcze kiedyś komuś się przytrafi i wyląduje tutaj. W każdym razie dziś odcinek pierwszy, którego główną i jedyną bohaterką jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Eat me, drink me&lt;/span&gt;. Pozwólcie ze zacznę od cytatu znalezionego przypadkiem w przepastnej internetowej sieci:&lt;br /&gt;"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Eat me, drink me&lt;/span&gt; przekonało mnie, że w tej kapeli wciąż tkwi Szatan". Chłopiec, który to napisał, a którego imienia nie będę ujawniać ze względu na ustawę o ochronie danych osobowych sami wiecie z kiedy, chyba pomylił szatana z ciocią Fredzią, wujciem Stachem bądź ich emoidalnym potomstwem. Ciocia Fredzia kojarzy wam się z kimś kto gustuje w aranżacji a' la Jerzy Połomski z dominującym, zbyt wyeksponowanym, nudnym, sztucznym i zawodzącym wokalem? A wujek Stachu z kimś kto lubi kiepskie, przydługie, męczące i oklepane solówki rodem płyt z Guns'n'roses? Emoidalne potomstwo z Tolą, Billem i tekstem "mamo, mamo gdzie moje żyletki"? 3 x tak??? No to już wiecie czego się spodziewać po tej płycie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Manson w wywiadzie z Henry Rollinsem powiedział "this is propably the most autobiographic album which I created", a powinien powiedzieć: "this is absolutely the biggest shit which I created". Rozumiem kłopoty osobiste: rozwód i decyzja o tym z kim zostanie kot to trudny moment w życiu. Artystom w takich chwilach często zdarza się popadanie w nałogi: narkotyki, alkohol, pojawiają się także nieuzasadnione napady agresji, stany depresyjne, przypadkowy seks z nieletnimi groupies... Wszystko wskazywało na to, że po bezpłodnych latach Warner wyda w końcu coś co zaspokoi głód członków klubu adoracji Antychrysta. I wydał, niestety nie do końca o to chodziło.. :/&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za muzykę na krążku w pełni odpowiada Tim Skold i z tegoż powodu do każdego sprzedanego egzemplarza powinien być dołączony bilecik od Warnera z przeprosinami, wyrazami skruchy oraz obietnicą poprawy napisany osobiście i odręcznie, najlepiej piórem ze stalówką i gumką. O ile na Golden Age of Grotesque wszystko się jeszcze jakimś cudem trzymało kupy to tutaj wszystko przeszło głęboką metamorfozę i z tego czym było pierwotnie stało się..kupą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Według pierwszych i niejednorazowych zapewnień i przecieków &lt;span style="font-style: italic;"&gt;EMDM&lt;/span&gt; miało być mroczne, ciężkie naładowane mocą. Według kolejnych jak wcześniej tyle,  że pojawił się zarys tego czego spodziewać sie ze strony lirycznej wymowy albumu, wiecie: katharsis, te sprawy. Potem świat ujrzały sprzeczne zeznania, a jeszcze później niestety ukazała się ta płyta. Wyszło miałkie granie grubo poniżej średniej. Muzycznie zbyt lekko, niby rockowo, ale bardziej do Eski Rock to się nadaje niż do porządnego winampa. Tekstowo porażka. A jako że panowie z MM skorzy do rachunku sumienia nie są to  ja go zrobię za nich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plan chyba był taki,  że w cały ten mroczny nastrój wprowadzać miał słuchaczy pierwszy numer pod prawie gotyckobrzmiącym tytułem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;If I Was Your Vampire&lt;/span&gt;. Plan nie wypalił. Kawałek, jak na pierwszy w kolejności, dobrany kiepsko. Co prawda przyjemnie zalatuje &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Holy Wood&lt;/span&gt;, ale od 3 minuty po głowie słuchacza tuła się myśl "ok, ok, a gdzie ta moc?!". Nie trwa to zbyt wiele czasu bo w połowie piątej minuty przychodzi druga myśl "kurwa, długo to się będzie jeszcze ciągnąć?!". I tak o to stosunkowo przeciętny kawałek zamienia się w katorgę dla słuchacza podrasowywaną jeszcze solowymi wyczynami Skolda na gitarze, ale o tym potem.&lt;br /&gt;Piosenka numer dwa to piękna historia kochającego faceta, który jednak jest trochę rozgoryczony faktem iż uczucia jego kobiety nie są zbyt trwałe. Wzruszające, wolę jednak słuchać o kobietach, które podmiot liryczny, utożsamiany z autorem, miał kiedyś ochotę spalić żywcem wraz z całym ich dobytkiem. Solówka w stylu "jeżdżę se po gryfie" doszczętnie niszczy ideę ładnej, romantycznej ballady.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Boys are all dressed up like a mediocre suicide omen..&lt;/span&gt; Tutaj chyba mamy do czynienia z opisem standardów odzieżowych entuzjastów produkcji tej płycie podobnych. Brzmienie utworu lekkie i przyjemne, fajna pozytywna gitarka w zwrotkach. Tekstowo: megabeznadziejna opowieść o czerwonym nielocie. Solówka Skolda.&lt;br /&gt;Kolejne cudeńko z tej płyty wita nas nosowym brzmieniem głosu wokalisty, który de facto fałszuje coraz częściej. Nie leczyło się chorych zatok, a fani muszą cierpieć. Darcie w refrenie bardziej jak wrzaski na oddziale położniczym niż jak próba rozłożenia akcentów. Skold.&lt;br /&gt;Piąteczka to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Just a Car Crash Away&lt;/span&gt;. Dramatycznie, melancholijnie i jakże nieskomplikowanie. Może poza solówka Skolda, który po raz kolejny daje popis swoich umiejętności w najmniej pożądanym miejscu i czasie. Chociaż to rozbudowanie i urozmaicenie w porównaniu z warstwą tekstową rzeczywiście zasługuje na uwagę. Zachciało się drugiego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fundamentally Loathsome&lt;/span&gt; i oczywiście nie wyszło.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=NX1fqMGQWtI"&gt;Singel&lt;/a&gt; promujący którego tytuł sobie daruje, bo jest idiotyczny. Cukierkowo, że aż mdli. Nawet krew z teledysku nie pomaga. Gdy tego słuchałam po raz pierwszy miałam nadzieję, że w refrenie wróci stary dobry Warner i obsika jakiś przydrożny krzyż. Słuchałam, słuchałam, a tu tylko te organki..&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Evidence&lt;/span&gt;. Jakby odrzut z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;GAoG&lt;/span&gt;. W porównaniu z resztą utworów do tej pory omówionych daje radę. Chociaż jak już o pieprzeniu, to następnym razem poproszę z klasą na poziomie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;User Friendly&lt;/span&gt; albo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Para - noir&lt;/span&gt;.  Największa wada tego utworu to.. Nigdy nie zgadniecie.. Delikatnie się wyrażając: irytująca solówka Skolda.&lt;br /&gt;Doszliśmy do pozycji nr osiem. To &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Are you The Rabbit?&lt;/span&gt; Początek: prawie krzyk radości "Manson żyje!" i wszystko fajnie do pierwszego refrenu, w którym wokal zdycha. To nawet nie są jęki potępieńcze, raczej psie ujadanie. Muzycznie, aż do solówki, w pełni satysfakcjonująco.&lt;br /&gt;W akcie desperacji puściłam wodze fantazji przy interpretacji tekstu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mutilation Is The Most Sincere Form Of Flattery&lt;/span&gt; traktując go jak ostatnią deskę ratunku. Deska okazała sie brzytwą, bo kawałek jest niczym innym jak tylko przywołaniem poglądów i twierdzeń wygłoszonych już wcześniej. W kiepskim stylu na dodatek.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;You And Me And The Devil Makes 3&lt;/span&gt;. Skold wyjątkowo milcząco . NARESZCIE!!! Stylistycznie  dziesiątka odstaje od reszty.  Znów jest elektronicznie, głośno, czuć chaos w powietrzu,  a Manson mówi szeptem.  Nie zgwałciło mnie to mentalnie, ale to JEDYNY zdatny do słuchania długofalowego utwór na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ETDM&lt;/span&gt;. Tekst jest jaki jest. Ale przynajmniej bez romantycznych bredni.&lt;br /&gt;Tytułowy utwór. Niech sobie będzie. Pogorszyć sytuację tej płyty trudno, czymś tak nie wyraźnym polepszyć się jej nie da. Ładna melodyjka z dziwnie brzmiącym wokalem i tyle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby zakończyć: to bardzo nieudany eksperyment socjologiczny, fatalny materiał na nowe sceniczne dzieło sztuki i kiepski chwyt marketingowy. Na szczęście Twiggy Ramirez wraca do domciu, więc nie tracę wiary, że MM odrodzi się z popiołów. Chłopak pokomponuje i wyjdą na prostą. Niech się tylko Warner weźmie wreszcie w garść. Proponuję odwyk. Albo cokolwiek... Niech idzie po radę do jakiegoś starego kumpla. Byle nie do Reznora, bo już mi niedobrze od tego ich hate - love.&lt;br /&gt;Co do Skolda (DO WORA LAMO!!!)&lt;do&gt; to niech go Axel Rose przygarnie, albo niech zniknie ze sceny raz na zawsze..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Miałam problem z etykietą.. Biorąc pod uwagę poziom tej płyty to powinno być wielcy wczoraj, ale, kurwa, nie mogłam tego wpisać ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ściągamy &lt;a href="http://rapidshare.com/files/31043951/Marilyn_Manson_EAT_ME__DRINK_ME_by_Till.rar"&gt;stąd&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kupujemy &lt;a href="http://www.empik.com/eat-me-drink-me-muzyka,2839717,p"&gt;tu&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/do&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-8150015978544360798?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/8150015978544360798/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=8150015978544360798' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/8150015978544360798'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/8150015978544360798'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/eat-me-drink-me-2007.html' title='Marilyn Manson -  Eat me, drink me (2007)'/><author><name>szeregowa_glonojad</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06527537271653343896</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_TF0R2dArJck/SLN-n7xKSFI/AAAAAAAAABc/RCnhlNCzTzo/s72-c/Marilyn+Manson+-+Eat+Me,+Drink+Me.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-3728282685425188031</id><published>2008-08-25T01:22:00.008+02:00</published><updated>2008-08-25T01:44:11.066+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy jutro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gravenhurst'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Paulina'/><title type='text'>Gravenhurst - Fires in Distant Buildings (2005)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SLHxtJjeNhI/AAAAAAAAAB4/PSW2vNzQyWk/s1600-h/ok%C5%82adka.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SLHxtJjeNhI/AAAAAAAAAB4/PSW2vNzQyWk/s200/ok%C5%82adka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5238233599569704466" /&gt;&lt;/a&gt; Podczas jednej z bezsennych letnich nocy spędzonych na oglądaniu MTV2 trafiłam na oto taki teledysk - &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=LaYPmG6ZOWg" target="_blank"&gt;http://www.youtube.com/watch?v=LaYPmG6ZOWg&lt;/a&gt;. Ludowym zwyczajem, jeśli zasłyszę coś fajnego w tym MTV, spisuję sobie nazwę na karteczce i potem sprawdzam w internecie. Tak było i tym razem. Trafiłam na dość mało znany zespół o nazwie Gravenhurst. Projekt ten kręci się wokół songwritera, producenta i multi-instrumentalisty Nicka Talbota. Coś Wam to mówi? Oczywiście, że nie. Mnie szczerze mówiąc też nie mówiło nic. Jednak zespół zdążył już wyrobić sobie stosowną renomę w Europie, występując obok takich gwiazd jak Maximo Park, Explosions in the Sky czy na słynnych festiwalach Pukkelpop czy Primavera Sound.&lt;br /&gt;Ale przejdźmy do sedna. Płyta ma w sobie coś, co sprawiło, że po pierwszym przesłuchaniu natychmiast włączyłam ją znowu. Hipnotyzujący klimat? Może. I nastrój, który wyjątkowo dobrze skomponował się z moim. Cały materiał urzeka muzycznie i intryguje lirycznie, dlatego podczas mojej krótkiej analizy całej płyty skupiłam się przede wszystkim na tekstach.&lt;br /&gt;Płytę otwiera "Down River" - mroczny klimat, oszczędność środków zarówno w warstwie instrumentalnej (minimalistyczny, ale ciężki jednocześnie riff) oraz wokalnej (cicho wyśpiewane kilkanaście wersów). Kolejny utwór to "Velvet Cell". To właśnie ta piosenka zwabiła mnie pięknym teledyskiem i skusiła do zainteresowania się Gravenhurst. Zawiera dość makabryczne przesłanie &lt;i&gt;To understand the killer I must become the killer. And I don't need this violence anymore but now I've tasted hatred I want more&lt;/i&gt;. A wszystko w niepozornej (na "pierwszy rzut ucha"), popularnej dla naśladowców post-punkowców stylistyce. Ten numer ma potencjał na zostanie hymnem zbuntowanej młodzieży. W "Animals" wokalnie jest nieco łagodniej, ale ponury klimat (zresztą, &lt;i&gt;It's England on a Saturday night&lt;/i&gt;) w warstwie tekstowej wciąż jest obecny. Przy fragmencie &lt;i&gt;Take me to the river, I want to feel the water, Closing in and helpless as you're pushing my head under&lt;/i&gt; nawet początkującym interpretatorom piosenek od razu nasuwają się proste skojarzenia. W "Nicole" Gravenhurst oszczędza nas trochę i spuszcza z samobójczego tonu a całość jest bardziej refleksyjna. Potem "Velvet Cell Reprise", które przerywa pozorny, pięciominutowy spokój poprzedniego kawałka. Właściwie to prezent dla miłośników klimatów z singla. "Cities Beneath The Sea" to kolejny intrygujący tekst. Jest dość ciekawą wariacją na temat życia po śmierci, w każdym razie bardziej trafiającą do mnie niż lejdipankowskie "Zostawcie Titanica" (żenujący żart prowadzącego). "Song From Under The Arches" zdradza intencje, o których spekulowałam już przy "Animals" a także ujawnia post-rockowe ambicje zespołu. "See My Friends" - zespół zadbał, żeby zaserwować nam trochę smutku na "do widzenia". Chociaż jest i tam element optymistyczny, ale nazwanie tego optymizmem jest nieco na wyrost i w sensie "nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej". Zawsze to coś. &lt;br /&gt;Ogólnie rzecz biorąc, jest to pierwsze wydawnictwo tego zespołu, z jakim miałam do czynienia. Z racji, że zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie, z pewnością sięgnę po resztę płyt (a mają ich jeszcze trzy). Nie wiem, skąd w panach tyle trosk, bo gdybym ja nagrywała równie dobre utwory to byłabym przeszczęśliwa, ale jeśli właśnie te nieszczęśliwe klimaty powodują, że Gravenhurst brzmi tak zgrabnie, niech im będzie. Czyli ogólnie mówiąc, z Gravenhurst smucimy się na poziomie.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SLHxOpjZvxI/AAAAAAAAABw/9jK-Mo0d6lM/s1600-h/gravenhurst.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SLHxOpjZvxI/AAAAAAAAABw/9jK-Mo0d6lM/s200/gravenhurst.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5238233075583401746" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ściągnij: &lt;a href="http://rapidshare.com/files/138865122/Gravenhurst_-_Fires_in_Distant_Buildings.rar.html" target="_blank"&gt;http://rapidshare.com/files/138865122/Gravenhurst_-_Fires_in_Distant_Buildings.rar.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kup: &lt;a href="http://www.cduniverse.com/productinfo.asp?pid=6936729" target="_blank"&gt;http://www.cduniverse.com/productinfo.asp?pid=6936729&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-3728282685425188031?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/3728282685425188031/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=3728282685425188031' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/3728282685425188031'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/3728282685425188031'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/gravenhurst-fires-in-distant-buildings.html' title='Gravenhurst - Fires in Distant Buildings (2005)'/><author><name>Paulina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05121228137863433719</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_025Pgw3YhEQ/SJG31umE8PI/AAAAAAAAAAM/QxTzKvSeOG0/S220/Paulina+w+wersji+wektorowej.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SLHxtJjeNhI/AAAAAAAAAB4/PSW2vNzQyWk/s72-c/ok%C5%82adka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-5508010078648411914</id><published>2008-08-24T21:26:00.007+02:00</published><updated>2008-08-24T21:37:20.634+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='The Dwarves Must Die'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dwarves'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zibi'/><title type='text'>Dwarves - The Dwarves Must Die (2004)</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_WEihT-advRI/SLG2Mta3P7I/AAAAAAAAABE/CJ4jZOk8b1U/s1600-h/dwarves+must+die.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_WEihT-advRI/SLG2Mta3P7I/AAAAAAAAABE/CJ4jZOk8b1U/s200/dwarves+must+die.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5238168171075551154" /&gt;&lt;/a&gt;Punk rockowe napierdalanie, piosenki o waleniu, kazirodztwie, sodomii, ćpaniu, sraniu na klatę i Salt Lake City. Do tego gołe dupy na okładkach płyt, blowjoby na koncertach, oraz prasowe żarty o zasztyletowaniu gitarzysty. Być może wokalista Blag Dahlia jest znany tylko z tego, że dostał solidny wpierdol od Josh’a Homme’iego za kawałek „Massacre”. Pikanterii dodaje fakt, ze basistą grupy bywa Nick Olivieri, wyrzucony przez rudego z QOTSA. Wydali ok. tysiąc pińcet albumów, ja polecam The Dwarves Must Die (choćby tylko po to, by zobaczyć za co Dahlia oberwał butelką – ponoć). &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Trzon zespołu stanowią pierdolnięty Blag Dahlia, oraz niemal martwy HeWhoCannotBeNamed. Uzupełniają ich gitarzysta Fresh Prince of Darkness, oraz syn marnotrawny, bębniarz Gregory Pecker (występujący pod pseudonimem Gnarlie Watts). Ktoś tam jeszcze gra na basie.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Na płycie znajduje się 15 szybkich kawałków o różnorodnej i bogatej tematyce. Radzę zwrócić szczególną uwagę na takie perełki jak „Salt Lake City”, „Massacre”, „Runaway", „Christ on a Mic”, „The Dwarves Must Die”.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Niestety nie pamiętam co robił Smoku, gdy poznawałem ich chorą twórczość, mimo to, polecam każdej osobie, która nie szuka Zeppelinów w nowopoznanych grupach. Radzę traktować jako muzyczną ciekawostkę, którą warto znać, czasem puścić na odmulenie, albo pomęczyć ludzi na imprezie.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_WEihT-advRI/SLG2xl81K4I/AAAAAAAAABM/pGrYNcahBak/s200/bitches.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5238168804725697410" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/139765433/_2004__The_Dwarves_Must_Die.rar"&gt;Stąd&lt;/a&gt; można ukraść&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Nie wiem gdzie w kraju można kupić.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-5508010078648411914?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/5508010078648411914/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=5508010078648411914' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/5508010078648411914'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/5508010078648411914'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/punk-rockowe-napierdalanie-piosenki-o.html' title='Dwarves - The Dwarves Must Die (2004)'/><author><name>Zibi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18021131935663718048</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_WEihT-advRI/SLG2Mta3P7I/AAAAAAAAABE/CJ4jZOk8b1U/s72-c/dwarves+must+die.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-140557080577074730</id><published>2008-08-23T13:05:00.004+02:00</published><updated>2008-08-24T11:38:35.727+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wieczór'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy dziś'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='howlin rain'/><title type='text'>Howlin Rain - Magnificent Fiend (2008)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_23JAPpjawxs/R8PIgzwfMfI/AAAAAAAAABo/6N-R_xAOEas/s1600-h/o1151904.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://bp3.blogger.com/_23JAPpjawxs/R8PIgzwfMfI/AAAAAAAAABo/6N-R_xAOEas/s200/o1151904.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5171197263126409714" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Lata 70. W tajnym, amerykańskim, rządowym ośrodku, gdzieś w Nevadzie udało się zahibernować członków nieznanego szerzej zespołu za uciekanie od służby wojskowej. Mają obudzić się w 2004 roku. Eksperyment się powiódł. Panowie mieli trochę problemów z przystosowaniem się do życia na początku XXI (stąd zmiany składu, na szczęście amerykańscy generałowie zamrozili też potencjalnych następców, więc wymiana nie była pokoleniowa). Nagrali płytę w 2006 roku, a teraz wydali jej następcę.  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Brzmi nieprawdopodobnie? Owszem, ale słuchając tej płyty mam dokładnie takie wrażenie. Przeniesiono ich prosto z przełomu lat 60. i 70. ubiegłego wieku. Gdyby naprawdę żyli w tamtych czasach pewnie zagraliby na Woodstocku dzieląc scenę z Hendrixem i Janis Joplin i innymi gwiazdami hippisowskiego rocka. Tak, hippisowskiego i bardziej amerykańskiego niż hamburgery i Abraham Lincoln. &lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Creedence Clearwater Revival, the Allman Brothers Band, Lynyrd Skynyrd jeździli by z nimi w trasy. &lt;/span&gt;Długowłosi młodzieńcy zarzucaliby kwas w rytm ich muzyki. Grateful Dead byliby ich kumplami, a oni sami pewnie byliby wymieniani przez Pearl Jam obok Jimiego&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;i Neila jako główne inspiracje. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Brzmieliby nowatorsko, bo nie bali się dodawać do swoich rozbudowanych kompozycji funkowej pulsacji i gitary, jak w &lt;i&gt;Dancers at the End of Time&lt;/i&gt;. Ich brzmienie podawane byłoby jako przykład innym zespołom. The Doors zazdrościliby im klawiszowca. &lt;i&gt;Lord Have Mercy&lt;/i&gt; stawiano by obok takich evergreenów, jak &lt;i&gt;Sweet Home Alabama&lt;/i&gt; czy &lt;i&gt;Ramblin’ Man&lt;/i&gt;. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wszystko to wydarzyłoby się, gdyby panowie urodzili się kilka dekad wcześniej. Dziś, czterdzieści lat później, można pomyśleć, że to drugie Wolfmother, tylko bardziej amerykański i powiedzieć: z czym do ludzi, tak się grało, gdy moi dziadkowie byli młodzi. Można, ale zanim się to zrobi warto zauważyć, że liderem Howlin Rain jest Ethan Miller. Lider jednego z czołowych przedstawicieli New Weird America, czyli Comets On Fire, zespołu dość awangardowego i hałaśliwego (mimo że na ostatniej płycie trochę się uspokoili). Czyli jakość gwarantowana. Co więc w tej płycie jest takiego dobrego?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Po pierwsze – brzmienie. Dużo dzieje się w warstwie instrumentalnej, prawie cały czas słychać klawisze (nie tylko hammondy), czasem przewiną się dęciaki, jak choćby w &lt;i&gt;Nomads&lt;/i&gt;. Po drugie –&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;przebojowość. Każda piosenka niesie w sobie taką dawkę zabójczych melodii, że mogliby nią obdarować kilka innych płyt. Po trzecie – wokalista, czyli Ethan Miller. Nie wiem, jak on to robi, ale czasem zbliża się do rejestrów zarezerwowanych dla Janis Joplin. I cały czas śpiewa z obowiązkową chrypką, co tylko pobudza skojarzenia z Teksanką. Po czwarte i chyba najważniejsze – energia. Już po kilku sekundach zrywam się z miejsca, by zacząć tańczyć w rytm muzyki, ewentualnie poudawać gitarzystę, bo solówki są naprawdę najwyższej jakości. Nie wydumane, melodyjne, ale na pewno nie prostackie&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wszystko na tej płycie jest klasyczne. Od brzmienia, przez teksty i aranżacje aż do liczby utworów i czasu trwania płyty. Musieli się solidnie napracować (zapuścili nawet brody i włosy) by oddać klimat tamtych lat i dlatego też chylę przed nimi czoła.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;!--[if !supportEmptyParas]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;span style=""&gt;40 lat temu zrobiliby pewnie wielką karierę, dziś to jedynie ciekawostka, wspomnienie dawnych lat… i jedna z płyt roku. W kategorii „wskrzeszamy starego dobrego rocka” zostawiają daleko w tyle Wolfmother, o the White Stripes nie wspominając. Mistrzostwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ściągamy &lt;a href="http://rapidshare.com/files/98055540/Howlin_Rain-Magnificent_Fiend-2008-RTB.rar"&gt;stąd.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kupujemy &lt;a href="http://www.fan.pl/shopping/pe.php?id=1261713&amp;amp;oknrt=1261713"&gt;tu.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-140557080577074730?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/140557080577074730/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=140557080577074730' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/140557080577074730'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/140557080577074730'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/howlin-rain-magnificent-fiend-2008.html' title='Howlin Rain - Magnificent Fiend (2008)'/><author><name>wieczór</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05437716255571207793</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_23JAPpjawxs/SvvXP7cR4DI/AAAAAAAAAGQ/hqfrly2cd8c/s1600-R/n1850342498_7142.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp3.blogger.com/_23JAPpjawxs/R8PIgzwfMfI/AAAAAAAAABo/6N-R_xAOEas/s72-c/o1151904.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-6958402661776585837</id><published>2008-08-22T11:48:00.006+02:00</published><updated>2008-08-22T11:56:30.404+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy wczoraj'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Moby Grape'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tomek'/><title type='text'>Moby Grape – Moby Grape (1967)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.harpmagazine.com/img/news/20070805_Moby_Grape.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px;" src="http://www.harpmagazine.com/img/news/20070805_Moby_Grape.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;Na Moby Grape natknąłem się zupełnie przypadkowo, stąd też nie wiem o nich wiele, znam tylko muzykę. Wiem, że w latach 70-tych Moby Grape już nie było i że ktoś powiedział, że mogli mieć wszystko, a skończyli z niczym. Pochodzili z San Francisco, miasta, które pachniało wtedy kwiatami i psychodelią. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grali genialną mieszankę rock and rolla, bluesa i folku z domieszką psychodelii, ich muzyka to prawdziwa kwintesencja czasów, w których działali. Na tym krążku psychodelii nie ma jeszcze prawie w ogóle, ona zaczęła się z kolejnymi albumamami zespołu. Jednak niczego mu to nie ujmuje, to najlepszy album Moby Grape.&lt;br /&gt;Album otwiera piosenka &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Hey Grandma&lt;/span&gt;, która zaczyna się bardzo zwyczajnie, jednak wkrótce z całości zaczyna się wyłaniać gitarowy kunszt Jerry’ego Millera. Wokale może nie są wyjątkowe, pewnie nie wszystkim się spodobają, ale wspaniale pasują do całości. Utwór &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Omaha&lt;/span&gt; był swego czasu całkiem popularnym singlem na tle innych dzieł zespołu. Najlepiej prezentuję się końcówka albumu, utwór &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Sitting by the Window&lt;/span&gt; jest magiczny, tajemniczy i piękny, a gitarowe riffy unikalne. Dwie ostatnie piosenki, , &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lazy Me&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Indifference&lt;/span&gt;, to moje ulubione, ale naprawdę nie wiem, co mógłbym o nich napisać, poza epitetami typu „niezwykłe” i kolejnym zwróceniem uwagi na kunszt Jerry’ego Millera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej polecam album fanom takich zespołów jak Blind Faith lub The Doors, choć podobieństwo do tych drugich nie jest już takie oczywiste. To właśnie fenomen Moby Grape, mimo że ich granie jest takie typowe jak na lata 1966 – 1970, trudno znaleźć tak naprawdę podobnego im wykonawcę. Ja najbardziej skojarzyłem ich z współczesnym zespołem The Raconteurs, tam też jest blues i folk, więcej niż jeden wokalista i doskonałe współgranie dwóch gitar.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak pisałem, mało wiem o tej kapeli, dlatego recenzja krótka, nic więcej sklecić nie mogę, jednak bardzo chciałem podzielić się tym właśnie albumem. To niezwykłe, że tak wspaniały zespół został kompletnie zapomniany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href=http://rapidshare.com/files/138738131/1.rar.html&gt;mp3&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety nie mam pojęcia, gdzie moglibyście ten album kupić, chyba nawet w stanach nie tak łatwo go zdobyć ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-6958402661776585837?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/6958402661776585837/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=6958402661776585837' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/6958402661776585837'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/6958402661776585837'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/moby-grape-moby-grape-1967.html' title='Moby Grape – Moby Grape (1967)'/><author><name>Tomek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05093216458396771111</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_7w8ZpmkwHsc/SI3Bm0piqAI/AAAAAAAAAAM/gGW_kGC3VMU/S220/bob-left_miketurner-right_delphonics-1962.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-5873394158627482690</id><published>2008-08-21T01:37:00.004+02:00</published><updated>2008-08-21T01:46:52.712+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy dziś'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Paulina'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Goldfrapp'/><title type='text'>Goldfrapp - Felt Mountain (2000)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SKyrDlirLBI/AAAAAAAAABY/KHY4wNCk368/s1600-h/feltmountain.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SKyrDlirLBI/AAAAAAAAABY/KHY4wNCk368/s200/feltmountain.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5236748544830549010" /&gt;&lt;/a&gt; Choć pochodziła z zamożnej rodziny, w wieku 17 lat uciekła z domu i zamieszkała w squacie. Złe towarzystwo, alkohol, narkotyki. Dodatkiem ekstra, choć niekoniecznie prawdziwym, do jej biografii są wzmianki o kradzieżach samochodów i wąchaniu kleju. O kim mowa? O Alison Goldfrapp, 1/2 angielskiego duetu Goldfrapp.&lt;br /&gt;Przed spotkaniem z Willem Gregorym, Alison wiodła dość burzliwe życie, niekoniecznie spełniając się zawodowo (wówczas jej kariera stanowiła głównie występy gościnne u innych gwiazd, m.in. Tricky'ego). Współpraca z tak ekscentryczną kobietą mogłaby wydawać się bardzo trudna, jednak efekty podziwiamy wszyscy - i możemy śmiało przyznać, że panu Gregory'emu udało się "poskromić złośnicę". &lt;br /&gt;Pierwszym wspólnym kawałkiem Willa i Alison był "Human". Powstał jeszcze zanim duet zaczął myśleć o nagraniu wspólnej płyty. Piosenka w ostatecznym brzmieniu spokojnie mogłaby promować film o agencie 007. W pięknym, hipnotyzującym klimacie zatopić się można dzięki takim utworom jak "Pilots" czy "Lovely Head" (utwór otwierający płytę i promujący ją jako pierwszy singiel, esencja tego, co w krążku najlepsze). Na płycie znajduje się dziewięć kawałków i nie wydaje mi się zasadne pisanie o każdym z osobna. Na pewno warto zwrócić uwagę na "Felt Mountain" i "Utopia". W "Utopii" istotną rolę gra syntezator i tej roli należałby się muzyczny odpowiednik Oscara. "Felt Mountain" to z kolei popis najlepszego instrumentu na całej płycie - głosu Alison Goldfrapp.&lt;br /&gt;Album jest zmysłowym koktajlem dźwięków: od nieco niepokojących (duchy?) do tych rozbudzających wyobraźnię. To, co się dzieje na tej płycie, jest na tyle trudne do ogarnięcia i opisania, że ciężko jakoś zgrabnie podsumować całość. Jeśli jednak miałabym opisać "Felt Mountain" w kilku słowach, użyłabym określeń: marzycielska, elektroniczna, filmowa (bajkowa? ale to byłaby taka bajka dla dużych dzieci). Recenzenci uwielbiają porównywać tą płytę z dokonaniami Portishead, ale wynika to chyba z przymusu włożenia każdego artysty do odpowiedniej szufladki.&lt;br /&gt;Brytyjski duet Goldfrapp kojarzony jest przede wszystkim z przebojowymi utworami z płyty "Supernature", utrzymanymi w duchu lat 80  - "Number One", "Ooh La La" i tak dalej. Stały się znakiem firmowym zespołu, choć w świetle chociażby "Felt Mountain", nie są to dokonania wybitne. Dlatego też radzę zapoznać się z tą płytą, aby przekonać się, że Goldfrapp świetnie sprawdza się nie tylko na parkiecie, ale także gdy na przykład chcemy po tych szaleństwach na dancefloorze odpocząć. Miłego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SKyrVkf57VI/AAAAAAAAABg/CCrJFkG2oZ4/s1600-h/goldfrapp.PNG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SKyrVkf57VI/AAAAAAAAABg/CCrJFkG2oZ4/s200/goldfrapp.PNG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5236748853788142930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ściągnij: &lt;a href="http://rapidshare.com/files/126643506/Goldfrapp_-_Felt_Mountain.rar" target="_blank"&gt;http://rapidshare.com/files/126643506/Goldfrapp_-_Felt_Mountain.rar&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kup: &lt;a href="http://merlin.pl/Felt-Mountain_Goldfrapp/browse/product/4,268697.html" target="_blank"&gt;http://merlin.pl/Felt-Mountain_Goldfrapp/browse/product/4,268697.html&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-5873394158627482690?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/5873394158627482690/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=5873394158627482690' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/5873394158627482690'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/5873394158627482690'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/goldfrapp-felt-mountain-2000.html' title='Goldfrapp - Felt Mountain (2000)'/><author><name>Paulina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05121228137863433719</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_025Pgw3YhEQ/SJG31umE8PI/AAAAAAAAAAM/QxTzKvSeOG0/S220/Paulina+w+wersji+wektorowej.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SKyrDlirLBI/AAAAAAAAABY/KHY4wNCk368/s72-c/feltmountain.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-1407151838421507923</id><published>2008-08-20T16:58:00.003+02:00</published><updated>2008-08-20T19:20:15.703+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy jutro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Subheim'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szeregowa_glonojad'/><title type='text'>Subheim - Approach (2008)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_TF0R2dArJck/SKxSKNlIgMI/AAAAAAAAAA8/LPfnovwe_4k/s1600-h/SUBHEIM_Approach_Cover.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_TF0R2dArJck/SKxSKNlIgMI/AAAAAAAAAA8/LPfnovwe_4k/s200/SUBHEIM_Approach_Cover.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5236650802122621122" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Debiutancka płyta projektu Kostasa K trafiła w moje łapki wczoraj późnym wieczorem z rekomendacją  "takie  ambientowe, miło się przy tym zasypia". Potraktowałam te słowa dość poważnie, ale przed snem postanowiłam jeszcze poczytać, oczywiście przy akompaniamencie nowego nabytku. Pierwszy utwór przepłynął sobie sennie gdzieś obok. Drugi zaczął się pięknym delikatnym brzmieniem pianina po czym dobiegł do moich uszu bardzo przyjemny beat. I w tym momencie książka wylądowała na półce, ja sięgnęłam po słuchawki, a płyta została włączona raz jeszcze od początku. Okazało się bowiem, że grecki kompozytor i grafik, a także współzałożyciel wytwórni &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Spectraliquid&lt;/span&gt; ma bardzo duże szanse na to, żeby na mojej prywatnej liście debiutów roku 2008, zająć pierwszą lokatę. Na dodatek chłopak ma głowę do interesów i nie ryzykował  wydawania krążka w  spółce, w której ma udziały, ale zrobił to w amerykańskiej wytwórni &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tympanic Audio&lt;/span&gt;, od niedawna współpracującej m.in. z legenda industirialu Zentriert ins Antlitz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedenaście utworów zanurzonych w ambientowym klimacie, lekko IDM'owych i z klasą, której dodaje im delikatne brzmienie wiolonczeli oraz pianina przenosi słuchacza na prawie pełną godzinę do bajkowego świata Królowej Śniegu. Przynajmniej takie są moje odczucia, gdy słucham tej płyty. Myli się jednak ten, komu wydaje się, że dźwięki z niej płynące powiewają chłodem. Melancholijne utwory przywołują na myśl raczej czasy dziecinnej niewinności i wspomnienia z pierwszego lepienia bałwana, tyle, że  oglądane w diabelskim zwierciadle. A to wszystko zawdzięczamy temu, że  Kostas K wie jak łączyć  budujące nastrój, "żywe" instrumenty, trzeszczące elektroniczne wstawki, niepokojące beaty i ciepły, magicznie brzmiący głos &lt;a href="http://www.myspace.com/katjaspectraliquid"&gt;Katji&lt;/a&gt;. Świadomość, że go słyszę dotarła do mnie dopiero w trzeciej minucie utworu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Howl&lt;/span&gt;. Urok ta utalentowana wokalistka rzuciła na mnie jednak dopiero demonstrując swoje możliwości wokalne w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Voces Perdidas&lt;/span&gt;. Z jednej strony szkoda, że jest jej tu tak niewiele, bo pojawia się tylko w trzech utworach, z drugiej: i bez wokalu wrażenie jakie wywiera ta produkcja jest niesamowite. Zwłaszcza utwór &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Away&lt;/span&gt; jest godny uwagi. Wzruszyć mnie nie łatwo, a jednak się udało...Subtelne pianino i łagodne, odrobinę eteryczne długie modelowane dźwięki, przerywane  samplami, które wydają się niemal naturalnym odgłosem klaszczących dłoni i rytmicznego kroku oraz stopniowo narastające napięcie to elementy które sprawiają, że muzyk zdaje się naprawdę grać na ludzkich emocjach. Podobnie rzecz się ma z utworem numer siedem na tej płycie, czyli &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Stranded&lt;/span&gt;. W jego przypadku intensywniejsze jest poczucie chaosu, co prawda osadzonego w bardzo harmonijnych ramach, ale zawsze. Dość szorstkim elementem jest najkrótszy na płycie kawałek pt. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Intact&lt;/span&gt;. Zdecydowanie nie przypadł mi on do gustu. Plamy dźwiękowe połączone z niewyraźną deklamacją w męskim wydaniu są trudno przyswajalne. Na szczęście nie trwa to długo. Płytę kończą dwa remiksy utworów z niej pochodzących. Ogólna ich ocena jest pozytywna, aczkolwiek w mojej opinii &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hollow &lt;/span&gt;brzmi o wiele lepiej w wersji bez grzebania. Z kolei &lt;span style="font-style: italic;"&gt;One step before the exit &lt;/span&gt;w obu wariantach wypada równie interesująco, a w wersji kombinowanej stanowi bardzo ładne wykończenie płyty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kostasa K za wielkiego rewolucjonistę uznać nie mogę,  ponieważ eksperymentalnie ten album nie wnosi wiele do kręgu muzyki industrialnej, tworzy jednak spójną całość, która potrafi zawładnąć słuchaczem i na dodatek jest dobrze wyprodukowana. Jak na debiut: piąteczka, ale czekam na więcej, bo dostrzegam potencjał na pięć plus.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ściągamy &lt;a href="http://rapidshare.com/files/117667941/Subheim-Approach-2008-SnS.rar"&gt;stąd&lt;/a&gt; (hasło: avi)&lt;br /&gt;Kupujemy &lt;a href="http://www.amazon.com/s?ie=UTF8&amp;amp;search-alias=music-artist&amp;amp;field-keywords=Subheim&amp;amp;page=1"&gt;tu&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-1407151838421507923?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/1407151838421507923/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=1407151838421507923' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/1407151838421507923'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/1407151838421507923'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/subheim-approach-2008.html' title='Subheim - Approach (2008)'/><author><name>szeregowa_glonojad</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06527537271653343896</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_TF0R2dArJck/SKxSKNlIgMI/AAAAAAAAAA8/LPfnovwe_4k/s72-c/SUBHEIM_Approach_Cover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-2625535958934044292</id><published>2008-08-19T10:55:00.004+02:00</published><updated>2008-08-19T11:07:20.269+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy dziś'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tomek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='The Raconteurs'/><title type='text'>The Raconteurs – Consolers of the Lonely (2008)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://jukeboxquarters.files.wordpress.com/2008/04/raconteurs.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px;" src="http://jukeboxquarters.files.wordpress.com/2008/04/raconteurs.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;Jack White, niewiarygodnie kreatywny muzyk i największy bluesman bez zmarszczek, wcześniej znany z duetu The White Stripes, zawsze chciał grać w prawdziwym zespole. Założył go w 2005 roku. Do współpracy zaprosił niespełnionego muzyka znanego wcześniej ze skromnej twórczości solowej, Brendana Bensona (gitara, wokal, klawisze) i sekcję rytmiczną z kapeli The Greenhornes, Patricka Keelera (perkusja) i Jacka Lawrence’a (bas, banjo).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;The Raconteurs według współczesnych gatunków muzycznych grają ”indie” i „alternative rock”, ale tak naprawdę ich muzyka idealnie wpasowałaby się w lata 1967 – 1970, gdyż jest świetnie wyważoną mieszanką surowego rocka, bluesa i folku i bardzo kojarzą mi się z kilkoma wykonawcami z tamtego okresu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy album, ”Broken Boy Soldier” zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Było to w 2006 roku, kiedy mój nieco uboższy gust i skromniejsza wiedza muzyczna nie pozwalały mi w pełni go docenić. The Raconteurs pokochałem naprawdę dopiero, kiedy usłyszałem jak grają na koncertach. Od tej pory prawie w ogóle nie słuchałem wersji studyjnych, gdyż wszystkie piosenki na żywo brzmiały 100 razy lepiej. &lt;br /&gt;Na początku bieżącego roku, kiedy zespół ujawnił, że pracuje nad nowym album, stwierdziłem, że będzie to album roku. I nie myliłem się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25 marca 2008 roku ukazał się drugi album „Consolers of the Lonely’. Bardzo mnie zaskoczył, gdyż jeszcze na początku marca, poza tym, że nowy album wyjdzie w tym roku, nie było wiadomo nic. Zespół ogłosił tytuł albumu i datę premiery zaledwie tydzień wcześniej, co w dzisiejszych czasach jest niespotykane. Ale trudno, żeby ogłosili to znacznie wcześniej, bo miesiąc wstecz byli jeszcze w trakcie nagrywania. Po prostu zdecydowali się na ekspresowe wydanie, bez wcześniejszego przesyłania materiału reporterom i bez przecieków w internecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Consolers…” początkowo mnie nie zachwycił, przyswajałem go wolno, ale zazwyczaj takie albumy lubię najbardziej. &lt;br /&gt;Album (oraz koncerty) otwiera bardzo mocny utwór &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Consoler of the Lonely&lt;/span&gt;. Warto zwrócić uwagę na fenomenalną perkusję i rytmiczną różnicę pomiędzy refrenem a pozostałą częścią piosenki. &lt;br /&gt;Kolejny utwór, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Salute Your Solution&lt;/span&gt; to pierwszy i do tej pory jedyny singiel z nowej płyty. Ukazał się dzień przed premierą albumu. Chwytliwy riff (może troszeczkę „nieświeży”, ale to w niczym nie przeszkadza ;) ), dobra i zwięzła piosenka, w ciągu niecałych 3 minut słyszymy bardzo dobre intro, dwie zwrotki, refren, rozbudowany „bridż” i solo. &lt;br /&gt;Potem pora na uspokojenie, numer 3 to przepiękne &lt;span style="font-style:italic;"&gt;You Don’t Understand Me&lt;/span&gt;. Motyw z tej piosenki chyba najszybciej wpada w ucho. Jest po prostu idealny, kiedy słuchałem tej piosenki po raz pierwszy byłem pewny, że słyszałem go już wcześniej, jednak po wyczerpujących poszukiwaniach poddałem się.&lt;br /&gt;Numer 4, folkowe &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Old Enough&lt;/span&gt;. Świetna piosenka, skrzypce wybijające się na pierwszy plan, a całość najlepiej określa, pozwolę sobie zacytować koleżankę, „impreza w stodole”.&lt;br /&gt;Numer 5 to bardzo ciekawa piosenka, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Switch and the Spur&lt;/span&gt;. Słyszymy w niej świetną sekcję dętą, spychającą gitary na drugi plan.&lt;br /&gt;Numer 6, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Hold Up&lt;/span&gt;. Szybki i mocny utwór. Wykrzykiwane w piosence „hold up” odnosi się do współczesnych czasów i postępu. Na początku Jack White śpiewa „I had enough of these modern times” Znając stylistykę zespołu to nie dziwi.. Ja, mimo młodego wieku, doskonale go rozumiem. Zresztą Jack też nie pamięta czasów, do których nawiązuje…&lt;br /&gt;Numer 7, wspaniałe &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Top Yourself&lt;/span&gt;, blues i folk, bardzo ładne i chwytliwe.&lt;br /&gt;Numer 8, swojsko brzmiące &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Many Shades of Black&lt;/span&gt;. Utwór na pewno wyróżnią się na tle innych piosenek zespołu, jak i dokonań poszczególnych muzyków The Raconteurs.&lt;br /&gt;Numer 9,  &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Five on the Five&lt;/span&gt;, najstarsza piosenka na albumie, może dlatego odnoszę wrażenie, że najmniej pasuje do całości.&lt;br /&gt;Numer 10, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Attention&lt;/span&gt; to niezwykle wysokooktanowa piosenka. Jej część zasadnicza kończy się już w połowie piosenki, potem słyszymy dobry popis Jacka i Brendana.&lt;br /&gt;Numer 11, spokojne &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pull This Blankiet Off&lt;/span&gt;. Gdyby nie wokal, zgadywałbym, że piosenkę napisał Keith Richards z Mickiem Jaggerem, najpewniej w latach 1970 – 1972. Ale to piosenka The Raconteurs. Za to kolejna pozycja to „cover”.&lt;br /&gt;Numer 12, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rich Kid Blues&lt;/span&gt;, bardzo dobra aranżacją utworu Terry’ego Reida.&lt;br /&gt;Numer 13, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;These Stones Will Shout&lt;/span&gt;, znowu troche stonesowe klimaty. Bardzo ładne z ostrzejszą końcówką.&lt;br /&gt;Na koniec genialna ballada &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Carolina Drama&lt;/span&gt;. Trudno mi ją opisać, ale jest idealna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Album jest bardzo spójny, przy pierwszej piosence wschodzi słońce, a ostatnia przywodzi na myśl jego zachód. „Consolers of the Lonely” wpisuję na moją listę dzieł wybitnych, jest dla mnie tak ważna jak np. „Beggars Banquet” Stonesów, debiut Pink Floyd, „Morrison Hotel”, “Moby Grape” lub biały album Beatlesów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href=http://sklep.smstep.pl/index.php?menu=album&amp;kodKreskowy=0634904035914&gt;winyl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href=http://merlin.pl/Consolers-Of-The-Lonely_The-Raconteurs/browse/product/4,589621.html&gt;cd&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href=http://rapidshare.com/files/138428494/The_Raconteurs_-_Consolers_Of_The_Lonely__V0_.rar.html&gt;mp3&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.ket.org/pressroom/2006/53/AUCL__003208Raconteurs_1225.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px;" src="http://www.ket.org/pressroom/2006/53/AUCL__003208Raconteurs_1225.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-2625535958934044292?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/2625535958934044292/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=2625535958934044292' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/2625535958934044292'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/2625535958934044292'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/raconteurs-consolers-of-lonely-2008.html' title='The Raconteurs – Consolers of the Lonely (2008)'/><author><name>Tomek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05093216458396771111</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_7w8ZpmkwHsc/SI3Bm0piqAI/AAAAAAAAAAM/gGW_kGC3VMU/S220/bob-left_miketurner-right_delphonics-1962.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-1595717168308890134</id><published>2008-08-18T00:18:00.007+02:00</published><updated>2008-08-18T01:19:45.394+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wieczór'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Brant Bjork'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy dziś'/><title type='text'>Brant Bjork - Punk Rock Guilt (2008)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_23JAPpjawxs/SCQOkmMwC9I/AAAAAAAAACI/ILv6We1eBIo/s1600-h/l_5430d46e1031603c77ebeea01e5826e0.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5198295891784502226" style="FLOAT: left; MARGIN: 0pt 10px 10px 0pt; CURSOR: pointer" alt="" src="http://bp0.blogger.com/_23JAPpjawxs/SCQOkmMwC9I/AAAAAAAAACI/ILv6We1eBIo/s200/l_5430d46e1031603c77ebeea01e5826e0.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Na okładce jest tylko on. Stoi i patrzy zza ciemnych okularów. Wygląda, jakby rzucał komuś wyzwanie. Pytanie, komu? Odpowiedź na nie jest ukryta w tytule. Wina punk rocka, co to może znaczyć? &lt;span style="font-size:0;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Pojęcia tego wielokrotnie używał Josh Homme mówiąc o kyussie i o samym Brancie. Według niego, wina punk rocka polega na chęci bycia niezależnym, elitarnym oraz bardziej przyziemnie na niechęci do przyjmowania wymiernych korzyści za swoją sztukę, muzykę. Brant się z tym nie zgadza. Dla niego punk rock, czyli „robienie własnych rzeczy, jak się chce, i z własnych powodów” jest czysty, a JHo nie tyle się sprzedał, ile nie chce się przyznać, że zależy mu na sławie i pieniądzach. Tytuł więc rzuca wyzwanie Joshowi.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Album otwiera &lt;i&gt;Lion One&lt;/i&gt;, pierwotna wersja &lt;i&gt;Lion Wings&lt;/i&gt; z Somera Sól. Pierwotna, bo Brant nagrał &lt;i&gt;Punk Rock Guilt&lt;/i&gt; w grudniu 2005 roku, a dopiero teraz stwierdził, że nadszedł czas, by „uwolnić bestię". Ta wersja jest bardziej pustynna i dużo dłuższa, bo Brant pozwolił sobie na smakowity jam, rozciągając ją do dziesięciu minut. Nie ma też dęciaków, które zaczynają &lt;i&gt;Lion Wings&lt;/i&gt;. Ale to tylko detal. Ta wersja różni się przede wszystkim „zawartością” pustyni, której tu jest zdecydowanie więcej. Jest piach, przybrudzone brzmienie, wszystko, czego fan desert rocka może sobie zażyczyć.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Kilka kawałków jest zdecydowanie funkujących, w stylu &lt;i&gt;Brant Bjork &amp;amp; the Operators&lt;/i&gt;, ale nie tracą przy tym swoich pustynnych walorów. Taki &lt;i&gt;Dr. Special&lt;/i&gt; mógłby znaleźć się spokojnie na &lt;i&gt;The Uplift Mofo Party Plan&lt;/i&gt; RHCP, gdyby ci wynieśli się z&lt;span style="font-size:0;"&gt; &lt;/span&gt;L.A. na pustynię. &lt;span lang="EN-US"&gt;Tłusty, funkowy groove prowadzi też &lt;i&gt;Shocked by the Static&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;This Place (Just Ain’t Our Place)&lt;/i&gt;. &lt;?xml:namespace prefix = o /&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Utwór tytułowy Brant nagrał w 2007 roku jako &lt;i&gt;the Right Time&lt;/i&gt; i umieścił na &lt;i&gt;Tres Dias&lt;/i&gt;. Zabawne, że tam ta piosenka nie wyróżniała się, była trochę w cieniu &lt;i&gt;Love Is Revolution&lt;/i&gt; czy &lt;i&gt;Messengers&lt;/i&gt;. Ta wersja to zupełnie inna para kaloszy. Kopie tyłek straszliwie, przejeżdża jak walec. Mogę jej słuchać cały dzień, nie nudzi się, tylko za każdym razem coraz bardziej energetyzuje, od razu chce się wziąć w łapska gitarę i grać. Tekst oczywiście skierowany jest do Josha.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Drugą piosenką, w której Brant wyraźnie zwraca się do byłego kumpla z zespołu jest &lt;i&gt;Born to Rock&lt;/i&gt;. Piękna, słodko-gorzka kompozycja. Chyba w niej najbardziej zbliżył się do tego, co robił w kyussie, mimo że nie ma tu takich riffów, jak w &lt;i&gt;Gardenii&lt;/i&gt; czy &lt;i&gt;Green Machine&lt;/i&gt;. Nie, tu jest coś, co słychać w drugiej części &lt;i&gt;Whitewater&lt;/i&gt;, najdroższej sercu Branta piosence kyussa. Jest tu cała, skąpana w słońcu pustynia. Mniej radosna niż Yawningmanowa, nie tak tajemnicza, jak Ten East i Unidy. Nie, to pustynia, która siedzi w Brancie od urodzenia, którą słychać w kyussie. &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;em&gt;Born to Rock&lt;/em&gt; jest gorzkie, bo Brant śpiewa o swoim życiu i o Joshu, który nie potrafi go zrozumieć, a przecież kiedyś byli sobie tak bliscy. Słodkie, bo jest delikatna i &lt;span style="font-size:0;"&gt;&lt;/span&gt;wyciszająca.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i&gt;Plant Your Seed&lt;/i&gt; mogłoby się znaleźć na &lt;i&gt;Saved By Magic&lt;/i&gt;, pierwszej płycie BB z Braćmi. Jest monotonny riff, skanowane słowa, jest fuzz. A na koniec jeszcze jeden długaśny, transowy jam, czyli &lt;i&gt;Locked and Loaded&lt;/i&gt;, przypominający troszeczkę dokonania Neila Younga z Crazy Horse. Troszeczkę, bo podobieństwo jest podejściu, a nie brzmieniu. &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i&gt;Punk Rock Guilt&lt;/i&gt; jest zdecydowanie najlepszą solową płytą Branta, łączy w sobie najlepsze cechy jego poprzednich płyt. Nie zaskoczył jakimiś zmianami stylu, tylko zagrał wszystko na 1000%. Jeśli to ma być wina punk rocka, to niech BB nadal będzie winny i elitarny. Jedna z płyt roku, kto wie, może właśnie ta najlepsza.&lt;/p&gt;&lt;pre&gt; Ściągamy &lt;a href="http://rapidshare.com/files/110988416/BBmediaportal.ru.rar.html"&gt;stąd&lt;/a&gt;&lt;/pre&gt;&lt;pre&gt; Kupujemy &lt;a href="http://www.fan.pl/shopping/pe.php?id=1283844&amp;amp;oknrt=1283844"&gt;tu&lt;/a&gt;&lt;/pre&gt;&lt;pre&gt; &lt;/pre&gt;&lt;pre&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5235624184648243794" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_23JAPpjawxs/SKisdNdnGlI/AAAAAAAAADE/v5DKwyWELYg/s320/bjork.jpg" border="0" /&gt;&lt;/pre&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-1595717168308890134?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/1595717168308890134/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=1595717168308890134' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/1595717168308890134'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/1595717168308890134'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/brant-bjork-punk-rock-guilt-2008.html' title='Brant Bjork - Punk Rock Guilt (2008)'/><author><name>wieczór</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05437716255571207793</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_23JAPpjawxs/SvvXP7cR4DI/AAAAAAAAAGQ/hqfrly2cd8c/s1600-R/n1850342498_7142.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp0.blogger.com/_23JAPpjawxs/SCQOkmMwC9I/AAAAAAAAACI/ILv6We1eBIo/s72-c/l_5430d46e1031603c77ebeea01e5826e0.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-1356002369238233477</id><published>2008-08-16T19:36:00.006+02:00</published><updated>2008-08-17T13:32:59.142+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy jutro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='smoku'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spiritual front'/><title type='text'>Spiritual Front - Armageddon Gigolo (2006)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img181.imageshack.us/img181/8247/frontnf5.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 239px; height: 236px;" src="http://img181.imageshack.us/img181/8247/frontnf5.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Doskonale pamiętam jak natknąłem się na ten album. Nie mając nic ciekawego do roboty ( a raczej nie mając po prostu chęci na jakikolwiek wysiłek fizyczno-umysłowy ;) ) surfowałem po necie szukając jakichkolwiek informacji na temat Current 93 i Rome. I tym sposobem trafiłem na portal fanów muzyki z gatunku dark ambient/neo-folk/industrial. Szczególną uwagę zwróciłem na podsumowanie najlepszych płyt 2006 roku i okładkę która widniała przy numerku "1." a którą teraz możecie zobaczyć po lewej stronie tej recenzji. Nie ukrywam, że zaintrygowało mnie zarówno to zdjęcie jak i sam tytuł albumu. Pierwsze myśli jakie cisnęły mi się do głowy do "dekadencja", "nihilizm", "upadek jakichkolwiek wartości". Od razu postanowiłem zapoznać się z tym wydawnictwem...i wcale nie żałuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już pierwszy kawałek daje jasno do zrozumienia że mamy do czynienia z czymś absolutnie bezkompromisowym, wyuzdanym i brutalnym. I nie słychać tego co prawda w muzyce która jest ciepła, poruszająca i szybko wpada w ucho, słychać za to w tekstach...pełno w nim nawiązań do bezpruderyjnego seksu, alkoholowych orgii i namiętnych famme fatale. Wracając natomiast do samych dźwięków...skojarzenia z Cashem, Nickiem Cave'm, Morricone i muzyką do filmów gangsterskich mile widziane. Może też dlatego fani nazywają te utwory mafia-folkiem, a lider Spiritual Front samobójczym i nihilistycznym popem. Mówiąc bardziej po ludzku jest to muzyka w klimatach industrialu i muzyki folkowej wzbogaconej klawiszami, wiolonczelą, akordeonem, skrzypcami czasami gitarą elektryczną które w połączeniu tworzą niezwykły dekadencko-kabaretowy klimat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciężko mi cokolwiek więcej powiedzieć o tej płycie, bo opowiadać można by było bez końca. Po prostu najlepiej będzie, byście zamiast tracić czas na czytanie tej recenzji, jak najszybciej zapoznali się z twórczością pana Simone'a "Hellvis" Salvatori i ulegli urokowi takich numerów jak "I walk the (dead)line, Jesus died in las vegas czy No kisses on the mouth".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując, chciałbym posłużyć się pewnym cytatem który doskonale określa muzykę na Armageddon Gigolo: "Weź Johny'ego Cash'a, Elvisa, Swans, and Mario Merola, zmiksuj to wszystko ze spermą i krwią i serwuj na ciepło"&lt;br /&gt;Smacznego :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ściągnij:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/83477264/spiritual_front_-_armageddon_gigolo__2006_.rar"&gt;http://rapidshare.com/files/83477264/spiritual_front_-_armageddon_gigolo__2006_.rar&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kup:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.fan.pl/katalog/p90926261_spiritual_front_armageddon_gigolo.html"&gt;http://www.fan.pl/katalog/p90926261_spiritual_fro&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.fan.pl/katalog/p90926261_spiritual_front_armageddon_gigolo.html"&gt;nt_armageddon_gigolo.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://userserve-ak.last.fm/serve/500/594920.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px;" src="http://userserve-ak.last.fm/serve/500/594920.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-1356002369238233477?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/1356002369238233477/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=1356002369238233477' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/1356002369238233477'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/1356002369238233477'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/spiritual-front-armageddon-gigolo.html' title='Spiritual Front - Armageddon Gigolo (2006)'/><author><name>smoku</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13809854749688784211</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://3.bp.blogspot.com/_u-n8ksCknRA/SN9JCYEsYPI/AAAAAAAAAAw/fN17PkHWtKY/S220/Zdj%C4%99cie133.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-6713245068332778694</id><published>2008-08-16T16:38:00.018+02:00</published><updated>2008-08-17T13:32:26.135+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='smoku'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cult of luna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy dziś'/><title type='text'>Cult of Luna - Eternal Kingdom (2008)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img123.imageshack.us/img123/6144/albumcoveroz2pr5.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 194px; height: 194px;" src="http://img123.imageshack.us/img123/6144/albumcoveroz2pr5.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Razu pewnego, w szwedzkim miasteczku Umeå, grupka młodziaków z grzywkami przygotowywała się do kolejnej próby swojego zespołu. Wybrali sobie przy tym miejsce nad wyraz oryginalne i inspirujące...mianowicie wnętrze opuszczonego szpitala psychiatrycznego. Traf chciał, iż zupełnie przypadkowo w jednym z wielu pomieszczeń natknęli się na przedmiot dość niepozorny z wyglądu ale na tyle cenny i ciekawy że stał się inspiracją do nagrania jednej z najlepszych płyt roku 2008 w kategori post-metal/sludge.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był to dziennik niejakiego Holgera Nilssona, człowieka przetrzymywanego na terenie szpitala, oskarżonego o zabicie żony. Ów człowiek pod wpływem urojeń stworzył w swojej głowie zupełnie wyimaginowany świat, w tym postać Ugina, którego to obwiniał za śmierć swojej małżonki. Tytuł jego dziennika w tłumaczeniu angielskim brzmi "Tales from the Eternal Kingdom". I taką też nazwę przejął ostatni album zespołu Cult of Luna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po przedostatniej, wysoko ocenianej płycie zespołu, &lt;strong&gt;Somewhere Along The Highway&lt;/strong&gt; można było spodziewać się,  że zespół dalej będzie kontynuował granie będące ( jak to gdzieś wyczytałem ) "połączeniem intensywnego mroku z lekką poświatą wzbudzającą zarówno niepokój jak i niekłamaną radość" ;). Tym czasem melancholijne, a przy tym dość melodyjne ( jak na post metal oczywiście), hipnotycznie granie zostało zastąpione brutalnym, surowym (i możliwe że najcięższym w dorobku zespołu) materiałem. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Johannes Persson&lt;/span&gt;, gitarzysta i wokalista grupy Cult of Luna określił nowy album takimi oto słowami: "W chwili gdy zamknęły się za nami drzwi studia i weszliśmy na nieznane muzyczne wody, jedno jest pewne - to, co z tego wyjdzie, powstanie z bólu i przemocy". I chyba miał racje. Przytłaczające ściany ciężkich gitar, nisko buczący bas i pełen zaangażowania i wściekłości wokal &lt;b&gt;Klasa&lt;/b&gt;&lt;b&gt; Rydberga &lt;/b&gt;zdecydowanie potwierdzają te słowa. Słychać to wyraźnie w takich kawałkach jak Curse, Owlwood, Following Betulas czy numer tytułowy. Nie brakuje oczywiście różnych elektronicznych, transowych motywów i dźwiękowych przeszkadzajek, jednak ich rola na tej płycie jest zdecydowanie ograniczona. Ciekawostką jest natomiast wykorzystanie w dwóch numerach trąbek ;). Jednak od razu uspokajam że jest to pomysł całkiem udany i wprowadzony w ilościach na granicy zdrowego rozsądku ;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdybym miał wymienić trzy najlepsze utwory na tej płycie byłyby to na pewno wspomniane wcześniej Following Betulas, Eternal Kingdom i zdecydowanie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ghos&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;t Trail&lt;/span&gt; - kawałek który jest nową jakością w dorobku Szwedów. Po dość niepozornym początku, wchodzą bardzo energiczne gitary, a w pewnym momencie coś w rodzaju solówki a przynajmniej bardzo zapętlonej i wpadającej w ucho partii gitary elektrycznej. Absolutnie najlepszy moment utworu kończy się gdzieś w 6 minucie i następuje cisza. Bynajmniej nie jest to koniec piosenki, chwile później panowie uderzają z podwójną siłą, galopującymi coraz szybciej gitarami i perkusją. Zdecydowany opus magnum całego albumu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Eternal Kingdom&lt;/span&gt; jest dowodem na to, że zupełnie niesłusznie ocenia się Szwedów jako "Neurosis dla ubogich". Może po prostu warto zapomnieć o wszystkich tych porównaniach do amerykańskich kolegów w tym także do Isis czy Pelican i cieszyć się tym co nagrali dla nas Cult of Luna. Bo faktycznie jest się czym cieszyć...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;do ściągniecia i ogarnięcia:&lt;br /&gt;&lt;pre class="alt2" dir="ltr" style="border: 1px inset ; margin: 0px; padding: 6px; overflow: auto; width: 640px; height: 34px; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/114069148/Cult_Of_Luna-Eternal_Kingdom-2008-sOoT.rar"&gt;http://rapidshare.com/files/114069148/Cult_Of_Luna-Eternal_Kingdom-2008-sOoT.rar&lt;/a&gt;&lt;/pre&gt;pass: bunalti.com&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no i do zakupienia:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://wsm.serpent.pl/sklep/albumik.php,alb_id,13556,Eternal-Kingdom,CULT-OF-LUNA"&gt;http://wsm.serpent.pl/sklep/albumik.php,alb_id,13556,Eternal-Kingdom,CULT-OF-LUNA&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://muzyka.gery.pl/cms/content/repository/images/cult_of_luna.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px;" src="http://muzyka.gery.pl/cms/content/repository/images/cult_of_luna.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-6713245068332778694?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/6713245068332778694/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=6713245068332778694' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/6713245068332778694'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/6713245068332778694'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/cult-of-luna-eternal-kingdom.html' title='Cult of Luna - Eternal Kingdom (2008)'/><author><name>smoku</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13809854749688784211</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://3.bp.blogspot.com/_u-n8ksCknRA/SN9JCYEsYPI/AAAAAAAAAAw/fN17PkHWtKY/S220/Zdj%C4%99cie133.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-8240245378371099949</id><published>2008-08-15T19:06:00.006+02:00</published><updated>2008-08-17T02:08:05.630+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Underworld'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy dziś'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Paulina'/><title type='text'>Underworld - Everything, Everything (2000)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SKW4UTQBL8I/AAAAAAAAABQ/05zJVqBxbts/s1600-h/ok%C5%82adka.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SKW4UTQBL8I/AAAAAAAAABQ/05zJVqBxbts/s200/ok%C5%82adka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5234792800792424386" /&gt;&lt;/a&gt; Underworld działają z przerwami i drobnymi zmianami w składzie już od ponad dwudziestu lat. Ciąży nad nimi łatka muzyków grających techno (oczywiście to bardzo krzywdzące zaszufladkowanie, bowiem w ich muzyce pojawiają się m.in. gitary), przez co z wzdrygnięciem i obrzydzeniem omijają ich fani szeroko pojętej muzyki "alternatywnej". Jeśli ktoś jednak zechce otworzyć swój umysł na coś nowego, spotka go olbrzymia nagroda. Jako że Underworld ma dość bogatą i zróżnicowaną dyskografię a ponadto najlepiej wypada na występach na żywo, polecam rozpoczęcie przygody z nimi od albumu "Everything, Everything" z 2000 roku (który to album uważa się za the best of Underworld). Jest to ponad 70 minut epickiego materiału zarejestowanego podczas trasy promującej album "Beaucoup Fish" (1999).&lt;br&gt;&lt;br /&gt;"Everything, Everything" to wszystko, co według mnie w tym zespole jest najlepsze. Rzadkością jest, aby wykonawcy przede wszystkim muzyki tanecznej wydawali albumy koncertowe. A jeszcze większą sensacją jest, gdy album taki okazuje się wydawnictwem dziejowym. Materiał zarejestrowany na płycie nie oddaje nawet w 1/10 tego, jakie emocje swoim występem potrafi wywołać Underworld (a sama miałam przyjemność w jednym uczestniczyć, więc gwarantuję: wiem, co mówię). Muzycy generują tyle energii, że spokojnie obdarzyliby nią kilka innych zespołów. Publiczność potrafią owinąć wokół palca. Są mistrzami w budowaniu napięcia, co zresztą doskonale słychać na płycie, o której piszę. Początek jest wspaniałą podróżą dźwiękową przez kompozycje z różnych okresów twórczości Underworld, ale to trzy ostatnie utwory ("Shudder-King of Snake", "Born Slippy Nuxx" i "Rez Cowgirl") wgniatają słuchacza w powierzchnię, na której się podczas słuchania znajduje. Wyżej wymienione kompozycje są zresztą największymi hitami w dorobku grupy. "Born Slippy" skojarzy z pewnością każdy fan kina, utwór znalazł się bowiem na soundtracku do filmu "Trainspotting". &lt;br&gt;&lt;br /&gt;Wystarczy jedno spotkanie z Underworld na żywo by dojść do wniosku, że nawet najlepsza muzyka gitarowa nie wywoła podobnych emocji. A także że muzyka określania jako "techno", "trance" czy "electronic" naprawdę może poruszyć. Polecam!&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SKW4NQ-9c5I/AAAAAAAAABI/tcq649pwndE/s1600-h/underworld.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SKW4NQ-9c5I/AAAAAAAAABI/tcq649pwndE/s200/underworld.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5234792679924921234" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;BR&gt;&lt;br /&gt;Ściągnij: &lt;a href="http://rapidshare.com/files/137554631/Underworld_-__2000__Everything__Everything.rar.html" target="_blank"&gt;http://rapidshare.com/files/137554631/Underworld_-__2000__Everything__Everything.rar.html&lt;/a&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;Kup: &lt;a href="http://www.cduniverse.com/productinfo.asp?pid=1113190" target="_blank"&gt;http://www.cduniverse.com/productinfo.asp?pid=1113190&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-8240245378371099949?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/8240245378371099949/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=8240245378371099949' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/8240245378371099949'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/8240245378371099949'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/underworld-everything-everything-2000.html' title='Underworld - Everything, Everything (2000)'/><author><name>Paulina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05121228137863433719</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_025Pgw3YhEQ/SJG31umE8PI/AAAAAAAAAAM/QxTzKvSeOG0/S220/Paulina+w+wersji+wektorowej.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_025Pgw3YhEQ/SKW4UTQBL8I/AAAAAAAAABQ/05zJVqBxbts/s72-c/ok%C5%82adka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-1831766979530295162</id><published>2008-08-14T10:32:00.007+02:00</published><updated>2008-08-16T18:12:29.344+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lisa Germano'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy dziś'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='diggerowa'/><title type='text'>Lisa Germano - In the Maybe World (2006)</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_6RIfI7khydM/SKPt-NmS7pI/AAAAAAAAAFE/chykFy6Osas/s1600-h/cover.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5234288844992605842" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6RIfI7khydM/SKPt-NmS7pI/AAAAAAAAAFE/chykFy6Osas/s200/cover.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Zawsze zastanawiało mnie, co jest powodem tego, że jedna wokalistka ze wspaniałym warsztatem wokalnym i pięknymi kompozycjami jest stawiana na piedestale jako wybitna artystka, a inna musi wciąż chować się w cieniu koleżanek po fachu i pozostawać niedoceniana mimo swojego równie wielkiego (a może nawet większego?) talentu muzycznego. Tak właśnie jest z Lisą Germano. Obecnie pięćdziesięcioletnia multiinstrumentalistka, wydała kilkanaście albumów, pięknych zróżnicowanych, jednak nieodnoszących komercyjnego sukcesu. Podczas kiedy Tori Amos osiągała wszechobecne uznanie w oczach (i uszach) słuchaczy i krytyków, albumy Lisy uchodziły uwadze szerszej publiczności. Do dzisiaj to totalny underground, ciężko o jej albumy w sieci, jeszcze ciężej w sklepach internetowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czym pani Germano jest gorsza? Absolutnie w niczym. Nie jest kopią, nikogo nie udaje. Już od otwierającego płytę &lt;em&gt;The Day&lt;/em&gt; można poczuć, że do czynienia ma się nie z pisarką, nie z wokalistką, ale z prawdziwą artystką. &lt;em&gt;In The Maybe World&lt;/em&gt; to melodie krótkie, spokojne, wyciszające, z pięknymi, prostymi tekstami. Jest klimatycznie, jest nastrojowo. Można wręcz powiedzieć, że Lisa jest mistrzynią klimatów. Charakterystyczny głos przy akompaniamencie pianina sprawia, że ten album naprawdę można polubić, a nawet pokochać. Poziom piosenek na płycie jest dość równy, ale warto zwrócić szczególną uwagę na tytułowe &lt;em&gt;In the Maybe World&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;After Monday &lt;/em&gt;i &lt;a name="i5"&gt;&lt;em&gt;Into oblivion&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;. Ten ostatni to już małe arcydzieło. &lt;em&gt;Maybe it’s time we said/I’ll miss you forever/But all along i want to go/Into oblivion&lt;/em&gt;. Brzmi ładnie? Sprawdźcie sami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzja krótka, bo i album do najdłuższych nie należy. Zresztą, o muzyce nie powinno się pisać, jej trzeba słuchać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ściągnij:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://megadownload.pl/plik/rs/13897848/lisa_germano-2006-in_the_maybe_world_320kbps.zip"&gt;http://megadownload.pl/plik/rs/13897848/lisa_germano-2006-in_the_maybe_world_320kbps.zip&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;haslo: sharez.cn&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;Zakup:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.amazon.com/Maybe-World-Lisa-Germano/dp/B000FI9ON6"&gt;http://www.amazon.com/Maybe-World-Lisa-Germano/dp/B000FI9ON6&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_6RIfI7khydM/SKPvSTx1bqI/AAAAAAAAAFM/C8xloS8dsMc/s1600-h/117928.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5234290289760628386" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" height="302" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_6RIfI7khydM/SKPvSTx1bqI/AAAAAAAAAFM/C8xloS8dsMc/s320/117928.jpg" width="213" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-1831766979530295162?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/1831766979530295162/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=1831766979530295162' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/1831766979530295162'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/1831766979530295162'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/lisa-germano-in-maybe-world-2006.html' title='Lisa Germano - In the Maybe World (2006)'/><author><name>diggerowa</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-9qttle5Z1sM/Ty12NNMgWTI/AAAAAAAAAOI/NYQV9vU2jVY/s220/217283_1594050982592_1575461432_31117442_1992513_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_6RIfI7khydM/SKPt-NmS7pI/AAAAAAAAAFE/chykFy6Osas/s72-c/cover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-4976862040538159277</id><published>2008-08-13T03:52:00.022+02:00</published><updated>2008-08-19T15:48:52.118+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zibi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Time Lapse Consortium'/><title type='text'>Time Lapse Consortium - Live at the Roxy Theatre (2003)</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_WEihT-advRI/SKJCUtxHuMI/AAAAAAAAAA8/f9l8H3MKYPw/s1600-h/tlc-1024.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_WEihT-advRI/SKJCUtxHuMI/AAAAAAAAAA8/f9l8H3MKYPw/s200/tlc-1024.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5233818640608377026" /&gt;&lt;/a&gt;Time Lapse Consortium to projekt powstały z inicjatywy Mike’a Einzigera, gitarzysty kalifornijskiego Incubus. Sformowany został w 2003 roku, a na swym Myspace określają się funk/jazz/muzyka psychodeliczna. Jako, że nie potrafię ich twórczości lepiej określić, oraz nie lubię szufladkowania, przytaczam w/w. Einziger, któremu za inspirację służyli tacy panowie jak Quincy Jones, Esquivel, Sergio Mendes, nosił się z ideą projektu dość długo. Nie można mu się dziwić, prawdziwą kasę trzepie nagrywając i koncertując ze swą rodzimą kapelą. Ostatecznie zebrał Bena Kenney’a na basie (ówcześnie gitarzysta The Roots, w 2003 zasila Incubus), Jose Pasillasa za perkusją (znany z bębnienia we wspomnianym Incubusie), Neala Evansa na organach, oraz Suzie Katayamę, która odpowiadała za smyczki (pomagała nagrywać Morning View). Po trzech dniach prób wesoła gromadka zagrała koncert w Roxy Theater w Hollywood (a co!). Ktoś to wszystko ładnie nagrał, następnie wydał 10000 krążków. Rzecz jasna nie można już nigdzie kupić tej płytki, dlatego ją ukradłem, a nawet namawiam do tego innych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma większego sensu opisywać każdego kawałka (nawet bym nie potrafił), na nieco więcej uwagi zasługuje „&lt;em&gt;A Certain Shade of Green&lt;/em&gt;” w zuuupełnie innej aranżacji niż ta, którą można usłyszeć na S.C.I.E.N.C.E. Incubusa. Polecam szczególnie osobom, które nie potrafią słuchać Brandona Boyda. Pomimo niewielkiego przygotowania do występu, ekipa nagrała kawałek dobrej muzyki, zupełnie innej niż można by się spodziewać patrząc na skład formacji.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_WEihT-advRI/SKJB8ex58yI/AAAAAAAAAA0/ZDM9oi0gS8w/s320/DavidJacobs-time-lapse.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5233818224268276514" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Słuchać, nie pierdolić!&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ściągamy &lt;a href="http://rapidshare.com/files/133842633/_2003__Live_at_the_Roxy_Theatre.rar"&gt;stąd&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;noscript&gt;&lt;input type="submit" id="saveButton-ns" class="ubtn ubtn-block" name="saveDraft" tabindex="11" value="Zapisz wersję roboczą"&gt;&lt;/noscript&gt;&lt;div id="body"&gt;&lt;form action="/post-edit.do" method="POST" id="stuffform" name="stuffform" onsubmit="return checkForTrAndSubmitForm();"&gt;&lt;div style="width:90%;"&gt;&lt;div id="button-wrap"&gt;  &lt;/div&gt; &lt;div id="preview"&gt; &lt;/div&gt; &lt;/div&gt;&lt;/form&gt;&lt;/div&gt; &lt;script src="https://ssl.google-analytics.com/urchin.js" type="text/javascript"&gt;     &lt;/script&gt; &lt;script type="text/javascript"&gt;       _uacct="UA-18003-7";       _uanchor=1;       urchinTracker();     &lt;/script&gt; &lt;script type="text/javascript"&gt;       if (document.body &amp;&amp;           typeof(document.body.unselectable) != 'undefined') {         document.body.unselectable = true;       }     &lt;/script&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-4976862040538159277?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/4976862040538159277/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=4976862040538159277' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/4976862040538159277'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/4976862040538159277'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/time-lapse-consortium-live-at-roxy.html' title='Time Lapse Consortium - Live at the Roxy Theatre (2003)'/><author><name>Zibi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18021131935663718048</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_WEihT-advRI/SKJCUtxHuMI/AAAAAAAAAA8/f9l8H3MKYPw/s72-c/tlc-1024.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-5605767904327847694</id><published>2008-08-11T11:33:00.004+02:00</published><updated>2008-08-16T20:46:10.274+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='The Beatles'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy kurwa zawsze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tomek'/><title type='text'>The Beatles – Revolver (1966)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.lacoctelera.com/myfiles/manurityreport/beatles-revolver.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px;" src="http://www.lacoctelera.com/myfiles/manurityreport/beatles-revolver.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt; The Beatles, prawdopodobnie najpopularniejszy zespół w historii muzyki popularnej. Problem w tym, że wszyscy znają Beatlesów, ale nikt ich nie słucha. A jeśli ktoś zna Beatlesów ze środków masowego przekazu to nie zna ich w ogóle. Radio i TV od lat krzywdzą wizerunek tego zespołu, promując głównie piosenki z wczesnego okresu, skomponowane dla piszczących nastolatek. Nie są to złe piosenki, ale The Fab Four mają o wiele ciekawszą muzykę do zaoferowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko zaczęło się w roku 1966, kiedy Beatlesi porzucili garnitury, zapuścili włosy i zaczęli palić trawę. Nagrali wtedy album „Rubber Soul”. Nie powstał on tylko z palenia trawy, już poprzedni album, „Help!” zapowiadał nadchodzące zmiany. Najbardziej istotne było to, że zaczęli grać głównie dla siebie, a nie dla fanów. Stopniowo odsuwali na bok modny muzyczny fason z lat 60-tych i zapatrywali się w inną muzykę.  W 1966 roku nagrali jeszcze jeden album, „Revolver”. Wraz z nim wybucha nowa era Beatlesów. Za rok nagrają słynny „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Revolver” zaczyna się od mocnego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Taxman&lt;/span&gt; Georga Harrisona. Beatlesi jeszcze nigdy nie brzmieli tak agresywnie i potężnie jak w tej piosence. Następnie pierwszy eksperyment, znana &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Eleonor Rigby&lt;/span&gt;, potem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;I’m Only Sleeping&lt;/span&gt; z bardzo ciekawą progresją akordów, trochę indyjskiej muzyki w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Love You To&lt;/span&gt;, przyjemne &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Here, There and Everywhere&lt;/span&gt; i znane i lubiane &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Yellow Submarine&lt;/span&gt;. Kolejny kawałek to mój ulubiony. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;She Said, She Said&lt;/span&gt;, piękne, mocne, innowacyjne, po prostu genialny utwór. Wspomnę jeszcze o &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Doctor Robert&lt;/span&gt;, świetna gitarowa piosenka, fantastyczne &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Got to Get You Into My Life&lt;/span&gt;, a na koniec niezwykłe &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tomorrow Never Knows&lt;/span&gt;, w tej piosence podobno słychać duchy! Album jest naprawdę ciekawy i zróżnicowany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko to jest pięknie nagrane. Od połowy lat 60-tych Beatlesi i ich inżynierowie byli pionierami we wprowadzaniu nowych technik nagrywania, na próżno szukać innych tak czystych i świetnie brzmiących nagrań z tego okresu. Tomorrow Never Knows to szczytowe osiągnięcie w eksperymentach studyjnych. Pamiętajcie, że nie było wtedy komputerów i żeby uzyskać takie efekty trzeba było kręcić wieloma gałkami, przełączać masę kabli, a może nawet coś lutować ;) .&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href=http://sklep.smstep.pl/index.php?menu=album&amp;kodKreskowy=5099910409718&gt;winyl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href=http://merlin.pl/Revolver_The-Beatles/browse/product/4,144097.html&gt;CD&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href=http://rapidshare.com/files/136483680/07_-_Revolver__1966_.rar.html&gt;mp3&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.telegraph.co.uk/arts/graphics/2006/11/18/nosplit/bmpop.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://www.telegraph.co.uk/arts/graphics/2006/11/18/nosplit/bmpop.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-5605767904327847694?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/5605767904327847694/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=5605767904327847694' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/5605767904327847694'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/5605767904327847694'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/beatles-revolver-1966.html' title='The Beatles – Revolver (1966)'/><author><name>Tomek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05093216458396771111</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_7w8ZpmkwHsc/SI3Bm0piqAI/AAAAAAAAAAM/gGW_kGC3VMU/S220/bob-left_miketurner-right_delphonics-1962.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-6623590815946586084</id><published>2008-08-08T17:12:00.011+02:00</published><updated>2008-08-16T18:13:59.385+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lauryn hill'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy kurwa zawsze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='diggerowa'/><title type='text'>Lauryn Hill - The Miseducation of Lauryn Hill (1998)</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_6RIfI7khydM/SJxipI0OO2I/AAAAAAAAAE0/wkutH4uLA8E/s1600-h/LaurynHillTheMiseducationofLaurynHillalbumcover.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5232165325978352482" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_6RIfI7khydM/SJxipI0OO2I/AAAAAAAAAE0/wkutH4uLA8E/s200/LaurynHillTheMiseducationofLaurynHillalbumcover.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;div&gt;Zawsze z pewną obawą recenzuję płyty, które przez lata zdążyły wejść już do kanonu muzyki jako legendarne, ponadczasowe, niezwykłe. Ten debiutancki album byłej (niestety) członkini zespołu The Fuuges zawędrował bowiem na sam szczyt. Drugie miejsce na liście Entertainment Weekly, czołówka Billboardu, miliony sprzedanych egzemplarzy, pięć nagród Grammy. Ciągle zastanawiam się, jak ta drobna Afroamerykanka z wielkim głosem i jeszcze większym sercem mogła tego dokonać. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Przepis na piękny soulowy album niełatwo podać. Podobno wystarczy odpowiednio silny i zmysłowy głos, dobrzy producenci, poruszające teksty i voila. Dla mnie jednak, jako wielkiej fanki tego gatunku, trzeba czegoś więcej. Iskry, wypełniającej całe ciało i serce słuchacza. Uprzedzę Was: Lauryn dała na tym albumie nie iskrę, ale ogromny ogień. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Cieszy fakt, że mimo swoich nadzwyczajnych zdolności wokalnych, nie zapomina o tym, jak świetną jest raperką. Singlowe pozytywne i skoczne &lt;em&gt;Doo Woop (That Thing),&lt;/em&gt; udowadnia, że artystka potrafi pięknie skomponować obydwie strony swojej natury. Zresztą nie tylko tu L-Boogie oddaje cześć swoim korzeniom. Wychowana na muzyce Boba Marleya sampluje legendarnego Rastafariana w utworze &lt;em&gt;Forgive Them Father&lt;/em&gt;. Nie brakuje miłości, można wręcz powiedzieć, że miłość ocieka z niemal każdego utworu. Miłość do mężczyzny, dziecka, muzyki. Tę pierwszą najpiękniej oddaje kolejny singlowy numer &lt;em&gt;Ex-Factor&lt;/em&gt;. Utwór tak piękny, bolesny i poruszający, że niemal wyrywa serce. Zresztą o emocje Lauryn zadbała znakomicie, wraz z zaproszonymi do studia goścmi- genialną artystką Mary J. Blige, D’Angelo, oraz przygrywającym w &lt;em&gt;To Zion&lt;/em&gt; Carlosem Santaną. Gości mało, za to wszyscy trzej znakomici, chociaż jestem pewna, że i bez nich Hill poradziłaby sobie znakomicie. Odpowiada za produkcję wszystkich piosenek, teksty i niektóre instrumenty. Coveruje ( &lt;em&gt;Can’t Take My Eyes Off Of You&lt;/em&gt; z repertuaru Frankie Valli), sampluje (&lt;em&gt;Light My Fire&lt;/em&gt; grupy The Doors w utworze Superstar), interpretuje muzykę na swój sposób, zachwyca. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_6RIfI7khydM/SJxlxsaknrI/AAAAAAAAAE8/4x7eWsZzKnM/s1600-h/1112359321LAURYN_HILL.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_6RIfI7khydM/SJxlxsaknrI/AAAAAAAAAE8/4x7eWsZzKnM/s1600-h/1112359321LAURYN_HILL.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Można nie lubić czarnego grania, aczkolwiek tej płyty nie znać nie wypada.&lt;br /&gt;Poznajcie więc Miss Hill, niech i Was urzeknie legenda sprzed lat:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://http://megadownload.pl/pobierz/rs/19490380/lauryn_hill_-_the_miseducation_of_lauryn_hill__1998_.rar"&gt;http://http://megadownload.pl/pobierz/rs/19490380/lauryn_hill_-_the_miseducation_of_lauryn_hill__1998_.rar&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;A kiedy już urzeknie, kupcie album:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/The-Miseducation-Of-Lauryn-Hill_Lauryn-Hill/browse/product/4,135789.html"&gt;http://merlin.pl/The-Miseducation-Of-Lauryn-Hill_Lauryn-Hill/browse/product/4,135789.html&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_6RIfI7khydM/SJxlxsaknrI/AAAAAAAAAE8/4x7eWsZzKnM/s1600-h/1112359321LAURYN_HILL.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5232168771508281010" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_6RIfI7khydM/SJxlxsaknrI/AAAAAAAAAE8/4x7eWsZzKnM/s320/1112359321LAURYN_HILL.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-6623590815946586084?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/6623590815946586084/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=6623590815946586084' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/6623590815946586084'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/6623590815946586084'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/lauryn-hill-miseducation-of-lauryn-hill.html' title='Lauryn Hill - The Miseducation of Lauryn Hill (1998)'/><author><name>diggerowa</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-9qttle5Z1sM/Ty12NNMgWTI/AAAAAAAAAOI/NYQV9vU2jVY/s220/217283_1594050982592_1575461432_31117442_1992513_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_6RIfI7khydM/SJxipI0OO2I/AAAAAAAAAE0/wkutH4uLA8E/s72-c/LaurynHillTheMiseducationofLaurynHillalbumcover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-684700350998418231</id><published>2008-08-06T00:06:00.010+02:00</published><updated>2008-08-17T08:15:03.525+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy wczoraj'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wieczór'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='At the Drive-In'/><title type='text'>At the Drive-In - Relationship Of Command (2000)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://images.amazon.com/images/P/B00004X0Q0.01.LZZZZZZZ.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://images.amazon.com/images/P/B00004X0Q0.01.LZZZZZZZ.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;p class="MsoNormal"&gt;Przed wydaniem tej płyty At The Drive-In byli jednym z wielu dobrych zespołów. Dobrych, ale takich, o których po jakimś czasie się zapomina, a potem znają ich tylko zapaleńcy i maniacy. Co można zrobić, żeby nie zostać zapomnianym? Odpowiedź jest prosta: nagrać płytę, która skopie tyłki, która wyniesie na muzyczny piedestał, płytę, która po kilku(nastu) latach przejdzie do legendy.&lt;/p&gt;Jak łatwo się domyślić, udało się im. I teraz pytanie, czemu im? Czemu miliony zespołów męczy się nagrywając średnie, bądź najwyżej dobre płyty, a tu pięciu kolesi z Teksasu przechodzi do historii? Lub uogólniając: co trzeba zrobić, by nagrać płytę-legendę? Trzeba mieć dobrych ludzi do grania. I takich mieli, Omar Rodriguez przez wielu jest uznawany za jednego z najlepszych gitarzystów XXI wieku, Cedric Bixler-Zavala ma niesamowity głos. I tu większość się zatrzyma, bo dla nich ATDI to tylko ta dwójka. Nawet nie wiedzą, jak bardzo się mylą, bo, owszem kudłacze byli ważni dla tego zespołu, ale równie ważna była pozostała trójka, a przede wszystkim Jim Ward, wiecznie schowany w cieniu dwóch liderów, będący jednak siłą napędową zespołu. To on przecież łatał luki na koncertach, gdy Omar rzucał gitarą, to on dośpiewywał brakujące partie, gdy Cedric był w amoku. Sekcję też mieli świetną: Tony Hajjar i Paul Hinojos. Ludzi już mamy. Co następne? Może producent? Mieli takiego, który wycisnął z nich wszystko, co najlepsze. To Ross Robinson, facet od ściany dźwięków. Co poza tym? Szczęście, talent, pakt z diabłem, boska iskra? Różnie można to nazywać, ale oni też to mieli. I dlatego im się udało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale co w tej płycie jest takiego niesamowitego? Przecież grano tak wcześniej, z nerwowym rytmem, z poszarpanymi gitarami, z neurotycznym głosem wokalisty. Emo tak kiedyś brzmiało. I oni te elementy połączyli i doprowadzili do perfekcji. Pierwszy przykład z brzegu, singlowe &lt;i style=""&gt;One Armed Scissor&lt;/i&gt;. Energia, energia i jeszcze raz energia. Moc inaczej mówiąc. I chwytliwość. Żadnych łoskotów, popiskiwań, zakręconych dźwięków, od których może rozboleć głowa. Jeśli energia mogłaby być zapisana nutami to wyszłaby ta płyta. Pierwsze pięć piosenek to mocny cios w szczękę, a to dopiero połowa płyty. Dalej jest spokojniej, ale i tak niesamowicie, bo każdy utwór ma coś zaskakującego, niesamowitego. O, &lt;i style=""&gt;Rolodex Propaganda&lt;/i&gt;, niby taki zwykły, ale zmusza do wstania z krzesła, tej muzyki nie da się słuchać na siedząco. Nie ma tu miejsca na medytację i kontemplację dźwięków. Tę płytę chłonie się całym sobą, nie da się usiedzieć na miejscu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwilę ukojenia przynosi &lt;i style=""&gt;Non-Zero Possibility&lt;/i&gt;, które zapowiada to, co będzie robił Cedric z Omarem po rozpadzie zespołu, ale na szczęście da się tego posłuchać bez bólu uszu. Ukojenie było potrzebne, bo nie da się przyjąć takiej dawki energii na raz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co można zrobić po nagraniu płyty życia, płyty, której nigdy się nie przeskoczy? Można ciągnąć to dalej, będąc ciągle pod presją nagrania jeszcze lepszego albumu, albo dać sobie spokój i rozpaść się. Tę drugą drogę wybrali chłopaki z Teksasu. Rozpoczęli drugie muzyczne życie. Jedni lepsze, drudzy gorsze. A i tak ta płyta pozostała szczytem ich możliwości. I, mimo że od jej wydania minęło zaledwie osiem lat, jest już klasykiem, który powinien poznać każdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.gameargus.com/wp-content/uploads/2008/05/at_the_drive_in.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px;" src="http://www.gameargus.com/wp-content/uploads/2008/05/at_the_drive_in.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ściągamy &lt;a href="http://rapidshare.com/files/74230373/At_The_Drive-In_-_Relationship_of_command.rar"&gt;stąd&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kupujemy &lt;a href="http://www.fan.pl/shopping/pe.php?id=716463&amp;amp;oknrt=716463"&gt;tu&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-684700350998418231?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/684700350998418231/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=684700350998418231' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/684700350998418231'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/684700350998418231'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/at-drive-in-relationship-of-command.html' title='At the Drive-In - Relationship Of Command (2000)'/><author><name>wieczór</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05437716255571207793</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_23JAPpjawxs/SvvXP7cR4DI/AAAAAAAAAGQ/hqfrly2cd8c/s1600-R/n1850342498_7142.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-6291193210375513826</id><published>2008-08-05T17:53:00.008+02:00</published><updated>2008-08-17T02:08:38.370+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy jutro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='The Mary Onettes'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Paulina'/><title type='text'>The Mary Onettes - The Mary Onettes (2007)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_025Pgw3YhEQ/SJh4HlmvgZI/AAAAAAAAAAo/ulH3qAbvh7w/s1600-h/themaryonettes-themaryonettes.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://bp3.blogger.com/_025Pgw3YhEQ/SJh4HlmvgZI/AAAAAAAAAAo/ulH3qAbvh7w/s200/themaryonettes-themaryonettes.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5231063038939857298" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Bohaterem mojej dzisiejszej "polecajki" jest zespół The Mary Onettes. Przyczepiam im etykietę "Wielcy jutro", choć gdybym była diabelnie obiektywna, musiałabym napisać, że wielcy wcale to oni nie są, bo nie stworzyli niczego przełomowego. No tak, ale czy brak odkryć w muzyce, zwłaszcza gdy mamy XXI wiek i wydaje się, że wszystko najważniejsze już za nami, musi od razu oznaczać, że nie warto czegoś posłuchać?&lt;br /&gt;Choć The Mary Onettes nie odkrywają niczego nowego, potrafią zrobić dobrze swoimi dźwiękami. Nie raz zastanawiałam się, jak to jest, że zamiast słuchać dobrych polskich zespołów (warunek: musiałyby takie istnieć), muszę szukać muzycznego ukojenia daleko poza granicami kraju. No, na szczęście nikt nie skazuje mnie na Papuę Nową Gwineę (chociaż... może mają tam jakiś ciekawy folk? ;)). Wystarczy, że przeniosę się kilkaset kilometrów na północ. Wystarczy, że sprawdzę ofertę tylko jednej &lt;a href="http://www.labrador.se/" target="_blank"&gt;Wytwórni&lt;/a&gt; i już jestem ukontentowana. Ich reprezentantami są właśnie The Mary Onettes.&lt;br /&gt;Minęło sześć lat od założenia zespołu nim ów kwartet wydał swoją pierwszą płytę. Krążek self-titled to 40-minutowy hołd złożony szeroko pojętej muzyce lat '80 (piszą to w każdej recenzji, chciałam być oryginalna, ale w sumie nie da się o tym nie wspomnieć). Wokalista brzmi jak pogodniejsza wersja Roberta Smitha. Piosenki mają w sobie ducha The Cure, Joy Division, New Order, Jesus &amp;amp; The Mary Chain. Perkusja jakby gdzieś zimnofalowym echem z oddali, gitara mocno dotrzymuje jej towarzystwa. I grają klawisze! O tak, ja lubię klawisze. Komu taki duch odpowiada, niech sięga jak najprędzej. Najmocniejsze punkty całej płyty to "Void", "The Laughter", "Under the Guillotine", "Still"... i moje ukochane "Lost". Pierwszy singiel, utwór wiodący w moich lastefemowych statystykach i jedna z ulubionych piosnenek &lt;i&gt;tak w ogóle&lt;/i&gt;. Płyta jako całokształt już niestety tak nie poraża. Ale wszystkie dziesięć kompozycji z albumu, choć są raczej w nostalgicznym i melancholijnym klimacie, mają potencjał przebojowy. Przyznam się, że sama rzadko wracam do całego albumu, z wyjątkiem wyżej wymienionych kawałków. U większości z Was będzie najprawdopodobniej tak samo, ale na pewno złapiecie się na tym, że pewnego dnia podczas zwykłych codziennych czynności zapragniecie potupać nóżką do "Lost" i zaśpiewać razem z wokalistą &lt;i&gt;If I could dream away...&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klimatycznym dopełnieniem okładki albumu są okładki do dwóch singli: "Void" i "Lost":&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_025Pgw3YhEQ/SJh4WOxtAwI/AAAAAAAAAAw/ltRL0wfQmPc/s1600-h/themaryonettes-void.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp3.blogger.com/_025Pgw3YhEQ/SJh4WOxtAwI/AAAAAAAAAAw/ltRL0wfQmPc/s200/themaryonettes-void.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5231063290509853442" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_025Pgw3YhEQ/SJh4_ASKlvI/AAAAAAAAAA4/aTBNnbk_x7k/s1600-h/lost.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_025Pgw3YhEQ/SJh4_ASKlvI/AAAAAAAAAA4/aTBNnbk_x7k/s200/lost.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5231063990994114290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_025Pgw3YhEQ/SJh5K1f8U8I/AAAAAAAAABA/Vv9KhUcZHZU/s1600-h/zesp%C3%B3%C5%82.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_025Pgw3YhEQ/SJh5K1f8U8I/AAAAAAAAABA/Vv9KhUcZHZU/s320/zesp%C3%B3%C5%82.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5231064194257540034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;Ściągnij: &lt;a href="http://rapidshare.com/files/61076574/The_Mary_Onettes_-_The_Mary_Onettes__2007_.zip.html" target="_blank"&gt;http://rapidshare.com/files/61076574/The_Mary_Onettes_-_The_Mary_Onettes__2007_.zip.html&lt;/a&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;Kup: &lt;a href="http://www.amazon.com/Mary-Onettes/dp/B000P1KOZ0" target="_blank"&gt;http://www.amazon.com/Mary-Onettes/dp/B000P1KOZ0&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-6291193210375513826?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/6291193210375513826/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=6291193210375513826' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/6291193210375513826'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/6291193210375513826'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/mary-onettes-mary-onettes-2007.html' title='The Mary Onettes - The Mary Onettes (2007)'/><author><name>Paulina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05121228137863433719</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_025Pgw3YhEQ/SJG31umE8PI/AAAAAAAAAAM/QxTzKvSeOG0/S220/Paulina+w+wersji+wektorowej.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp3.blogger.com/_025Pgw3YhEQ/SJh4HlmvgZI/AAAAAAAAAAo/ulH3qAbvh7w/s72-c/themaryonettes-themaryonettes.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-6836894228888974625</id><published>2008-08-04T17:49:00.005+02:00</published><updated>2008-08-16T20:47:13.130+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cat Power'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy dziś'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tomek'/><title type='text'>Cat Power – Jukebox (2008)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://gisellezayat.files.wordpress.com/2007/11/cat-power-jukebox.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px;" src="http://gisellezayat.files.wordpress.com/2007/11/cat-power-jukebox.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt; Zazwyczaj odstraszają mnie albumy z ładną wokalistką na okładce, bo wokalistki przecież tylko śpiewają do akompaniamentu (nie cierpię tego słowa). Ja lubię słuchać prawdziwej, tworzonej z pomysłem muzyki, a nie wokalu z akompaniamentem. Ale album Cat Power jednak kiedyś włączyłem i okazało się, że nie jest to typowa wokalistka, tylko prawdziwa artystka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cat Power (Chan Marshall) to amerykańska wokalistka, gra na gitarze, pianinie, same pisze swoje piosenki. Po tym jak spodobał mi się jej album „You Are Free” (2003), wróciłem do początku (jak zwykle robię), czyli debiutanckiego albumu Chan, „Dear Sir” z 1995 roku. Ten i drugi album były chaotyczne, bardzo mi przypominały dokonania Johna Frusciante z podobnego okresu czasowego. Były interesujące, jednak nie tak dobre jak wspomniane piosenki Johna F. Można nawet powiedzieć, że były zwyczajnie słabe, jednak Cat Power była już rozpoznawalna, prócz wokalu wyróżniał się bardzo prosty, ale charakterystyczny styl gry na gitarze, a jej piosenki były skonstruowane w niezwykły sposób, miała wyobraźnię. I dlatego, z trzecią płytą, „What Would the Community Think” przez długi czas się nie rozstawałem.&lt;br /&gt;W 2001 roku przyszedł czas na album „ The Covers Record”, na którym, jak tytuł sugeruje, Chan wykonywała piosenki innych wykonawców m.in. The Rolling Stones, Moby Grape, The Velvet Underground, tradycyjny blues. Bardzo mi tym zaimponowała. Ponadto na płycie nie słyszymy innych muzyków, a proste interpretacje są dojrzałe, piękne i niezwykłe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem światło dzienne ujrzały kolejne dwa albumy studyjne, a w tym roku wyszedł kolejny album z „coverami” – „Jukebox”. Tym razem piosenki wykonywane są z zespołem, Cat skupiła się na wokalu, który jest o wiele bardziej dojrzały niż na poprzednich albumach. Myślę, że nigdy wcześniej nie przywiązywała do niego takiej wagi, mam wrażenie, że każde jej westchnienie było głęboko przemyślane.&lt;br /&gt;Tym razem spotykamy się z piosenkami m.in. Boba Dylana, Jamesa Browna, Lee Claytona, Hanka Williamsa, Joni Mitchell oraz, na bonusowej płycie, Nicka Cave’a. Jest to znacząco inny repertuar niż na pierwszym albumie z cudzymi piosenkami. I nie będę tych albumów porównywał, każdy ma swój urok. Jedynie Song to Bobby i Metal Heart to piosenki napisane przez Chan. Metal Heart to nowa wersja starszej piosenki, oryginał znajdziecie na płycie „Moon Pix” (1998). Przepiękny utwór Naked, If I Want To (Moby Grape), który znajdziecie na bonusowej płycie także wykonywała już wcześniej, na „The Covers Record”. Myślę, że starsza wersja jest bardziej urzekająca, nowa jest dla mnie czymś w rodzaju drugiej części.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu ściągamy i próbujemy:&lt;br /&gt;&lt;a href=http://rapidshare.com/files/134745273/Cat_Power_-_Jukebox.rar.html&gt;Jukebox&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href=http://rapidshare.com/files/134781094/_2008__Jukebox_bonus.rar.html&gt;Jukebox bonus disc&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tu kupujemy:&lt;br /&gt;&lt;a href=http://www.stereo.pl/product/index/359198&gt;stereo.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspaniały album dla każdego, polecam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-6836894228888974625?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/6836894228888974625/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=6836894228888974625' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/6836894228888974625'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/6836894228888974625'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/cat-power-jukebox-2008.html' title='Cat Power – Jukebox (2008)'/><author><name>Tomek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05093216458396771111</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_7w8ZpmkwHsc/SI3Bm0piqAI/AAAAAAAAAAM/gGW_kGC3VMU/S220/bob-left_miketurner-right_delphonics-1962.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-721240235984333345</id><published>2008-08-04T00:47:00.006+02:00</published><updated>2008-08-04T21:22:16.816+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy dziś'/><title type='text'>BECK - Modern Guilt (2008)</title><content type='html'>&lt;a href="http://bp0.blogger.com/_DL_6QaRWSI8/SJY2zy5ZgJI/AAAAAAAAAAM/w_fd9riXUuM/s1600-h/front.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5230428280701157522" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 168px; HEIGHT: 218px" height="263" alt="" src="http://bp0.blogger.com/_DL_6QaRWSI8/SJY2zy5ZgJI/AAAAAAAAAAM/w_fd9riXUuM/s320/front.jpg" width="234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czego to te rączki nie tknęły... rap, folk, funk, rock. Wyliczanki nie będę kontynuował, gdyż zajęłoby mi to odrobinę za dużo miejsca i znużyło przeciętnego czytelnika. A niech mądre głowy z czterech świata stron zajmują się szukaniem szufladek, szafeczek i półeczek, my słuchamy muzyki. Rączki, o których parę linijek wyżej wspomniano, należą do pana na cztery litery. Pan wydał teraz płytę, na okładce której widać cztery czarne litery układające się w pięknie dźwięczący wyraz BECK. Tak, oto płyta "Modern Guilt".Okładka ukazuje również niepozornie wyglądający obrazek - dwie pary ludzkich nóg. Gdy już przedrzemy się przez warstwę folii i obejrzymy książeczkę pasuje przejść do słuchania. A jest czego słuchać. Płytę tę można uznać za hołd oddany muzyce jako takiej, bez względu na jej kolor czy ciężar, trip, indie czy hip na początku zlepku wyrazów. Różnorodność ponad wszystko. Mądre głowy pewnie wiele lat głowiłyby się nad nazwaniem gatunku, ostatecznie pewnie wypisując Beckowi na czole ohydne „general alternative”. No bo czego tutaj nie ma... Płytę otwiera "basidło" mogące zwiastować wkroczenie do akcji kilku przerośniętych, obwieszonych produktami złotopodobnymi raperów. Jednak nic bardziej mylnego, do akcji wkracza bowiem niemal anieli, w porównaniu z wyżej wspomnianymi, głos. Rozsądna dawka klawiszy, gitara akustyczna (otwierające album "Orphans"). Są tutaj świetne, proste riffy gitarowe ("Gamma Ray", "Youthless"), nie dryfujące na szczęście w stronę pseudo indierockowego prostactwa. "Chemtrails" - wam też przyśnił się duet Becka z Alison Goldfrapp? Niezły wybieg w kierunku łagodnego trip-hopu. Jest jednak na tym albumie też trochę agresji. Choćby kontrastująca z resztą instrumentarium partia bębnów w "Replica", czy "Soul of a Man", w którym Beck zaskakuje słuchacza niezwykle zręcznym połączeniem programowanych bębnów, klawiszy i bezkompromisowo rockowego riffu. Trochę motywów folkowych odnaleźć można natomiast w "Walls".Najbardziej niezwykłe w tym majstersztyku jest to, że Beck potrafił z tej gatunkowej degrengolady sklecić poukładany, spójny album, łącząc wszystko klamrą swojego głosu i szczyptą elektroniki.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Jak uzbieramy grosza to kupujemy:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Modern-Guilt_Beck/browse/product/4,609036.html"&gt;http://merlin.pl/Modern-Guilt_Beck/browse/product/4,609036.html&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-721240235984333345?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/721240235984333345/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=721240235984333345' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/721240235984333345'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/721240235984333345'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/beck-modern-guilt.html' title='BECK - Modern Guilt (2008)'/><author><name>Marcel Wandas</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09814799228952087309</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp0.blogger.com/_DL_6QaRWSI8/SJY2zy5ZgJI/AAAAAAAAAAM/w_fd9riXUuM/s72-c/front.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-1500458656829021143</id><published>2008-08-03T15:01:00.004+02:00</published><updated>2008-08-16T18:16:09.473+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy dziś'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gnarls Barkley'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='diggerowa'/><title type='text'>Gnarls Barkley - The Odd Couple (2008)</title><content type='html'>&lt;a href="http://bp1.blogger.com/_6RIfI7khydM/SJWsXIfqB6I/AAAAAAAAAEk/XkG8ST4TBZQ/s1600-h/gnarls_barkley-odd_couple.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5230276055677929378" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://bp1.blogger.com/_6RIfI7khydM/SJWsXIfqB6I/AAAAAAAAAEk/XkG8ST4TBZQ/s200/gnarls_barkley-odd_couple.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Legenda głosi, że pewnego pięknego dnia parę lat temu znudzony Cee-Lo złapał za słuchawkę i zadzwonił do starego kolegi Briana Burtona żeby powiedzieć mu &lt;em&gt;‘Hej Danger, zróbmy jakąś płytę’&lt;/em&gt;. Ile w tej legendzie prawdy wiedzą zapewne tylko obaj panowie, ale faktem jest, że z połączenia sił czarnoskórego rapera i wokalisty z genialnym producentem (m.in. Gorillaz, Black Keys, The Rapture) powstał swego rodzaju masterpiece na ówczesnej scenie komercyjnej – wydany w 2006 roku &lt;a title="St. Elsewhere (album) (jeszcze nie napisano)" href="http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=St._Elsewhere_%28album%29&amp;amp;action=edit&amp;amp;redlink=1"&gt;&lt;em&gt;St. Elsewhere&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt; .&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;A teraz postanowili pójść o krok dalej i stworzyć sophomore . Miałam pewne obawy co do tego albumu. W końcu to ST. Elsewhere wywołał we mnie prawdziwy dreszcz, pokazując jak można brzmieć nadzwyczaj oryginalnie i zarazem komercyjnie, jak w gąszczu słabych produktów pokazać swój geniusz. Ciekawość okazała się jednak silniejsza od strachu.&lt;br /&gt;Począwszy od pierwszego numeru mamy tu eksplozję dziwnych polepionych dźwięków tworzących z charakterystycznym głosem Cee-Lo danie tak niepowtarzalne i smakowite, że aż chce się więcej. Bo to właśnie głos tego dziwnego człowieka jest najmocniejszym punktem wszystkich produktów metkowanych jako Gnarls Barkley – silny, pełen emocji, niepokoju ale zarazem też słodyczy i pasji.&lt;br /&gt;Na uwagę niewątpliwie zasługują singlowe numery: smutny i przejmujący &lt;em&gt;Who’s Gonna Save My Soul&lt;/em&gt; i skoczne &lt;em&gt;Run&lt;/em&gt;. Oprócz tego podniosłe &lt;em&gt;Neighbors &lt;/em&gt;i dzikie &lt;em&gt;Open Book&lt;/em&gt;. Teksty, pisane boskimi rękami Cee-Lo opowiadają o tym, o czym zawsze Green opowiadac lubi: miłości, relacjach międzyludzkich, rozterkach sercowych. Jak zwykle z dystansem i humorem (polecam wsłuchać się w &lt;em&gt;Woul-be-Killer&lt;/em&gt;), również zawierający spory ładunek emocjonalny. Pisząc o tej płycie zupełnie nie wiedziałam jak ująć w słowa moją miłość do ukochanego kawałka: &lt;em&gt;Blind Mary&lt;/em&gt;. Powiem więc nieco kolokwialnie: to jedna z najpiękniejszych pieśni jakiekolwiek słyszałam, tak słodka i cudowna, że aż mi łyżwa na gębie wyskakuje, kiedy tego słucham. &lt;em&gt;Blind Mary, marry me!&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;Dziwne to wszystko, ale jednocześnie piękne. I mogę zapewnić: pokochacie tę płytę od pierwszego usłyszenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ściągajcie czym prędzej:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.rapidshare.com/files/102438748/Gnarls_Barkley-The_Odd_Couple-2008-pLAN9.zip"&gt;www.rapidshare.com/files/102438748/Gnarls_Barkley-The_Odd_Couple-2008-pLAN9.zip&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A kiedy już pokochacie, to koniecznie kupcie:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/The-Odd-Couple_Gnarls-Barkley/browse/product/4,589557.html"&gt;http://merlin.pl/The-Odd-Couple_Gnarls-Barkley/browse/product/4,589557.html&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://bp0.blogger.com/_6RIfI7khydM/SJWsw_m2f7I/AAAAAAAAAEs/yZREhkzQ0Xk/s1600-h/gb(1).jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5230276499968786354" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://bp0.blogger.com/_6RIfI7khydM/SJWsw_m2f7I/AAAAAAAAAEs/yZREhkzQ0Xk/s320/gb(1).jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-1500458656829021143?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/1500458656829021143/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=1500458656829021143' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/1500458656829021143'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/1500458656829021143'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/gnarls-barkley-odd-couple_03.html' title='Gnarls Barkley - The Odd Couple (2008)'/><author><name>diggerowa</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-9qttle5Z1sM/Ty12NNMgWTI/AAAAAAAAAOI/NYQV9vU2jVY/s220/217283_1594050982592_1575461432_31117442_1992513_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp1.blogger.com/_6RIfI7khydM/SJWsXIfqB6I/AAAAAAAAAEk/XkG8ST4TBZQ/s72-c/gnarls_barkley-odd_couple.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-5028488936724412945</id><published>2008-08-03T02:38:00.008+02:00</published><updated>2008-08-17T08:15:12.301+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wieczór'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy kurwa zawsze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Neil Young'/><title type='text'>Neil Young - Tonight's The Night (1975)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_kEVcy0rQ4Wk/Rh5_-HlArvI/AAAAAAAAB9I/iluFYydGdEc/s400/previewNeil+Young+Tonights+The+Night.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://bp0.blogger.com/_kEVcy0rQ4Wk/Rh5_-HlArvI/AAAAAAAAB9I/iluFYydGdEc/s400/previewNeil+Young+Tonights+The+Night.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;p class="MsoNormal"&gt;Lata 70. nie były szczęśliwe dla Neila Younga. Rozwód, narkotyki, śmierć przyjaciół. Nie ma mu czego zazdrościć. Ale gdyby nie to, to nie powstałyby arcydzieła, bo jak wiadomo, cierpiący artysta to dobry artysta. I dlatego &lt;i style=""&gt;Tonight’s the Night&lt;/i&gt; to jedna z jego najlepszych płyt.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jeśli się chce poznać wszystkie oblicza Neila jako muzyka warto sięgnąć po tę płytę. Bo jest wszystko, co lubi. Akustyczności, country, rock, przesterowane gitary (choć nie aż tak, jak w późniejszych latach), blues. Wszystko to można znaleźć na tym krążku.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Nie jest to wesoła płyta, choć może czasem się taka zdawać, ale Neil lubi skontrastować pogodną muzykę z ponurymi tekstami. Są też piosenki prawdziwie smutne, jak &lt;i style=""&gt;Borrowed Tune &lt;/i&gt;(które ukradł Stonesom, posłuchajcie uważnie &lt;i style=""&gt;Lady Jane&lt;/i&gt;), ale czy można mu się dziwić, skoro jeden z jego przyjaciół, Danny Whitten, gitarzysta Crazy Horse (śpiewał w &lt;i style=""&gt;Come On Baby Let’s Go Downtown&lt;/i&gt;), właśnie przedawkował heroinę, a Neil nie mógł mu pomóc. Sam zresztą nie był w najlepszym stanie, co bardzo słychać, gdy śpiewa. Jest nieobecny, zachrypnięty, skacowany. Ale nie od dziś wiadomo, że wielkie płyty często powstają w innych stanach świadomości.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;To też jedna z tych płyt, które w pewien sposób wyprzedziły swój czas. Gdy ją wydano, nie sprzedawała się dobrze, prawdę mówiąc, sprzedawała się bardzo źle. Doceniono ją dopiero po latach i wprowadzono do panteonu rockowych arcydzieł, gdzie powinna znajdować się od dawna.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Ściągamy &lt;a href="http://rapidshare.com/files/25568883/Neil_Young-Tonight_s_the_Night.zip.html"&gt;stąd.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Kupujemy &lt;a href="http://search.ebay.pl/search/search.dll?sofocus=unknown&amp;amp;sbrftog=1&amp;amp;dfsp=1&amp;amp;from=R8&amp;amp;satitle=tonight%27s+the+night+neil+young&amp;amp;sacat=-1%26catref%3DC6&amp;amp;sargn=-1%26saslc%3D2&amp;amp;sadis=200&amp;amp;fpos=Kod+pocztowy&amp;amp;sabfmts=1&amp;amp;saobfmts=sifonly&amp;amp;ga10244=10425&amp;amp;ftrt=1&amp;amp;ftrv=1&amp;amp;saprclo=&amp;amp;saprchi=&amp;amp;fsop=1%26fsoo%3D1&amp;amp;coaction=compare&amp;amp;copagenum=1&amp;amp;coentrypage=search&amp;amp;fgtp="&gt;tu&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-5028488936724412945?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/5028488936724412945/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=5028488936724412945' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/5028488936724412945'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/5028488936724412945'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/neil-young-tonights-night.html' title='Neil Young - Tonight&apos;s The Night (1975)'/><author><name>wieczór</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05437716255571207793</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_23JAPpjawxs/SvvXP7cR4DI/AAAAAAAAAGQ/hqfrly2cd8c/s1600-R/n1850342498_7142.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp0.blogger.com/_kEVcy0rQ4Wk/Rh5_-HlArvI/AAAAAAAAB9I/iluFYydGdEc/s72-c/previewNeil+Young+Tonights+The+Night.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-24652214647750245</id><published>2008-08-02T14:18:00.006+02:00</published><updated>2008-08-04T13:04:53.365+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy jutro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='socalled'/><title type='text'>Socalled - Ghettoblaster (2007)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img380.imageshack.us/img380/7519/ghettoblaster4myspacetb2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://img380.imageshack.us/img380/7519/ghettoblaster4myspacetb2.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyli trzeci album kanadyjskiego rapera żydowskiego pochodzenia, zdecydowanie najbardziej zróżnicowany i chyba mój ulubiony.&lt;br /&gt;Większość kanadyjskiej muzyki rozrywkowej niespecjalnie różni sie od tego co serwują nam Amerykanie, jednak zdarzają się projekty wyjątkowe, jak "Ghettoblaster"&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;/span&gt;właśnie.&lt;br /&gt;Całość to miks rapu, folku, muzyki etnicznej, elementów muzyki klezmejrskiej. Połączenie ich z interesującą barwą głosu Socalleda i niesamowitymi wokalami zaproszonych do współpracy gości  stworzyło płytę obok której nie da się przejść obojętnie. Znaczącym elementem tej płyty jest przywiązanie Socalled do żydowskiej kultury, które sugeruje już w tytule płyty i któremu poświęca większość utworów z tego albumu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Momenty na płycie na które najbardziej warto zrócić uwagę to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Let's Get Wet&lt;/span&gt;, łączący pastisz tradycyjnej muzyki żydowskiej z jazzem i elektronicznym brzmieniem. Zresztą na sam koniec albumu czeka nas jeszcze zmiksowana wersja tego kawałka, moim zdaniem gorsza ale też zasługująca na uwagę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następny, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;You Are Never Alone&lt;/span&gt;, singel z "Ghettoblastera", to przyjemna ballada stworzona we współpracy z Katie Moore. Zaczyna się jednak od słów “&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Frankly, there’s nothing so unusual about being a Jewish cowboy”&lt;/span&gt; i z początku może przywodzić na myśl żydowskie modły odprawiane przez kantora; ), jednak dalej zaskakuje swoją różnorodnością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejny kawałek który jest absolutnym majstersztykiem tego co może nam pokazać Socalled jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Belz&lt;/span&gt;. Rozpoczyna się od monologu Theodore Bikela, Broadway'owskiego weterana, dotyczącego dzieciństwa w getcie, potem przechodzi w zestawienie jego wokalu z agresywnym francuskim rapem, tworząc mieszankę idealną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba nie ma sensu dalej opisywać tej płyty, tego po prostu trzeba posłuchać. Gwarantuję, że wciągnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Płyta do kupienia na http://amazon.com&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do ściągnięcia:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/133834305/Socalled_-_Ghettoblaster.zip.html"&gt;http://rapidshare.com/files/133834305/Socalled_-_Ghettoblaster.zip.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img402.imageshack.us/img402/9887/socalled1lo8.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px;" src="http://img402.imageshack.us/img402/9887/socalled1lo8.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-24652214647750245?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/24652214647750245/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=24652214647750245' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/24652214647750245'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/24652214647750245'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/socalled-ghettoblaster.html' title='Socalled - Ghettoblaster (2007)'/><author><name>maja</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06959679772032910275</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://bp3.blogger.com/_vW5TPLlPVzA/SJDb9NTVQMI/AAAAAAAAAOs/whGySjha9I4/S220/bleee.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-7057412720362691583</id><published>2008-08-02T09:44:00.007+02:00</published><updated>2008-08-16T20:47:39.650+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy dziś'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='The Black Keys'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tomek'/><title type='text'>The Black Keys – The Big Come Up (2002)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.fatpossum.com/covers/bigcomeup.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://www.fatpossum.com/covers/bigcomeup.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kiedyś zastanawiałem się, jakie są moje oczekiwania wobec współczesnej muzyki, jak grałby nowy zespół, który chciałbym usłyszeć. Stwierdziłem, że utwory takiego zespołu powinny opierać się bluesie, gdyż wychodzę z założenia, że jest to nieograniczone źródło dobrej, kreatywnej, nienudzącej się muzyki. Znałem już kilka (naprawdę kilka) takich zespołów, jednak to mi nie wystarczyło, chciałem muzyki, w której muł z Mississippi będzie jeszcze gęstszy, w której riffy z lat 20-tych i 30-tych zostaną niemal bezpośrednio przeniesione na przesterowaną gitarę elektryczną podłączoną do wzmacniacza o ciepłym, lampowym brzmieniu. Pomyślałem nawet, że sam mógłbym kiedyś zacząć grać taką muzykę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;I wtedy usłyszałem The Black Keys. Poczułem się jakby ukradli mi pomysł! I uzależniłem się od ich debiutanckiego albumu „The Big Come Up”. Wspaniały, mocno wysmażony blues, który serwuje nam duet z Ohio, robi wrażenie. Zespół tworzy Dan Auerbach (gitara, wokal) i Patrick Carney. Dan to bardzo pomysłowy gitarzysta, który nie został obdarzony unikalnym wokalem, jednak potrafi zaśpiewać mocno i… po prostu dobrze. Patrick poza grą na perkusji produkuje albumy The Black Keys.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Album otwiera utwór &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Busted&lt;/span&gt; z świetnym riffem pożyczonym od R.L. Burnside’a. Następnie mamy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Do the Rump&lt;/span&gt;, cover Juniora Kimbrough’a, który był głównym źródłem inspiracji czarnych klawiszy. W pierwszej połowie płyty wyróżniają się jeszcze piosenki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Countdown&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Breaks&lt;/span&gt; z wspaniałym klimatem. Potem pora na mistrzowską aranżację tradycyjnej piosenki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Leavin’ Trunk&lt;/span&gt;, energiczne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Heavy Soul&lt;/span&gt; i cover wspaniałego utworu Beatlesów, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;She Said, She Said&lt;/span&gt;. Gdy słuchałem albumu od początku i doszedłem do tej pozycji nie wiedziałem czego się spodziewać. Nijak pasowała mi tu jedna z moich ulubionych piosenek Beatlesów. Ale to udany cover, wspaniale dostosowali ten utwór do swojego stylu. Na koniec wspaniałe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Brooklyn Bound&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;240 Years Before Your Time&lt;/span&gt;, piosenka zawierająca ponad 20 minut ciszy.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;Smakuje przepysznie, polecam. Myślę, że warto wspomnieć, iż zadeklarowanym fanem kapeli jest Robert Plant, który jest człowiekiem wybrednym i głośno krytykował wiele współczesnych zespołów.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://sklep.smstep.pl/index.php?menu=album&amp;amp;kodKreskowy=0095081004429"&gt;cd&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://sklep.smstep.pl/index.php?menu=album&amp;amp;kodKreskowy=0095081004412"&gt;winyl&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://rapidshare.com/files/134134395/The_Black_Keys-The_Big_Come_Up-2002.rar.html"&gt;mp3&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Również polecam album Rubber Factory, w podobnym klimacie, z jeszcze większym rozmachem. Nie mogłem się zdecydować, który tu zamieścić.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.bandsthatjam.net/wp-content/uploads/2008/05/bklive3.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px;" src="http://www.bandsthatjam.net/wp-content/uploads/2008/05/bklive3.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-7057412720362691583?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/7057412720362691583/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=7057412720362691583' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/7057412720362691583'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/7057412720362691583'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/black-keys-big-come-up-2002.html' title='The Black Keys – The Big Come Up (2002)'/><author><name>Tomek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05093216458396771111</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_7w8ZpmkwHsc/SI3Bm0piqAI/AAAAAAAAAAM/gGW_kGC3VMU/S220/bob-left_miketurner-right_delphonics-1962.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-5276361035094938659</id><published>2008-08-02T09:02:00.012+02:00</published><updated>2008-08-20T20:11:52.306+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nine inch nails'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy kurwa zawsze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szeregowa_glonojad'/><title type='text'>Nine Inch Nails - The Slip (2008)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_TF0R2dArJck/SJQIMH9ELII/AAAAAAAAAAM/0M0eKPm9ZyE/s1600-h/images.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://bp2.blogger.com/_TF0R2dArJck/SJQIMH9ELII/AAAAAAAAAAM/0M0eKPm9ZyE/s320/images.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5229814071670615170" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na początku bóg stworzył teksty. Wszystko inne było bezładem wymagającym odsłuchania i  mnóstwa pracy, ale duch boży czuwał nad sprzętem. Tak upłynął wieczór i poranek-dzień pierwszy.&lt;br /&gt;A potem bóg rzekł: "Niech zadziała konsoleta mikserska i sequencer, żeby mogły się godnie połączyć wszystkie ślady w jeden sygnał stereofoniczny, tak by je ominęły błędy aranżacyjne i loudless war". I tak upłynął wieczór i poranek - dzień drugi.&lt;br /&gt;A potem bóg rzekł: "Niech w gotowości staną korektory, kompresory i limitery dźwiękowe". A gdy tak się stało ukończył mastering, po którym wiedział, że wszystko co stworzył jest dobre. I tak upłynął itd. - dzień trzeci.&lt;br /&gt;A potem bóg przekręcił do Roba Sheridana i wzięli się za artworka. I powstały obrazki, (najpierw do znalezienia w przepastnej sieci, później na kartach książeczki dołączonej do fizycznego wydania albumu), aby cieszyły oko fana. A wiedział bóg, że były dobre.I tak upłynął dzień czwarty.&lt;br /&gt;A gdy bóg ukończył swe dzieło w dniu 5 maja 2008 wrzucił je na &lt;a href="http://www.blogger.com/www.nin.com"&gt;www.nin.com&lt;/a&gt; i napisał: "Click HERE to get the new full-length nine inch nails record: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Slip&lt;/span&gt;, (thank you for your continued and loyal support over the years - this one's on me)", po czym dodał: "we encourage you to remix it, share it with your friends, post it on your blog, play it on your podcast, give it to strangers, etc."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak oto , po dwóch miesiącach od ukazania się na rynku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ghost&lt;/span&gt; I-IV, Trent Reznor, założyciel i jedyny stały członek Nine Inch Nails, obdarował swoich fanów nowym albumem, dostępnym za darmo pod wspomnianym już adresem. Co prawda fizycznie niedotykalnym, ale w 4 formatach do wyboru, a od 22 lipca  dostępną na Amazonie, limitowaną edycją do przytulania przed snem oraz w wersją winylową płyty do kupienia tutaj: &lt;a href="http://www.amazon.com/exec/obidos/ASIN/B001B71NOI/echthesou-20"&gt;http://www.amazon.com/exec/obidos/ASIN/B001B71NOI/echthesou-20&lt;/a&gt;  &lt;a href="http://www.amazon.com/exec/obidos/ASIN/B001B71NPC/echthesou-20"&gt;http://www.amazon.com/exec/obidos/ASIN/B001B71NPC/echthesou-20&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Efekty kilkudniowego maratonu są średnie. Nad całym wydawnictwem unosi się przyjemny zapaszek poprzednich produkcji, czasem tylko jest on zbyt intensywny. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Intro &lt;/span&gt;daje nadzieję, wyłaniający się z niego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;1, 000, 000, 000&lt;/span&gt; jej nie odbiera. Pierwsza zwrotka wita słuchacza dobrze znanym i lubianym, aczkolwiek niekoniecznie chętnie słyszanym po raz kolejny, "hands and knees" z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;With Teeth&lt;/span&gt;. Prawdziwy pesymizm pojawia się dopiero przy okazji kolejnego utworu, jak na razie jedynego singla - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Discipline&lt;/span&gt; - obecnego w eterze już w czasie nagrywania albumu. W stylu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Only&lt;/span&gt;, tyle, że brzmi gorzej. Dark masochist - disco pojawia się, jak dla mnie, ni z gruszki ni z pietruszki. Nie ukrywam, że dopiero dzięki nagraniu z rehearsale udało mi się zaakceptować dyscyplinkę: &lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=fQe2Eo8NwM4"&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=fQe2Eo8NwM4&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na domówkę idealne, w polskich  klubach raczej nie będzie nam dane go usłyszeć. Głównie ze względu na całą resztę, która nie pozwala zakwalifikować albumu na inną półkę niż industrial rock, a przecież tam dj'e zaglądają rzadko. Przyjemnym akcentem jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Echoplex&lt;/span&gt; z automatem perkusyjnym i zabójczo uroczym 'oh lalalalala' w tle. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Head Down&lt;/span&gt; to po pierwsze brudne, elektroniczne wstawki, ociekające tłustym brzmieniem gitary nowego-starego kumpla Reznora z NIN, pana Robina Fincka (powrót po przerwie). Po drugie: agresywny wokal w zwrotce, który pozwala liczyć na wrzask w refrenie. Tutaj można się przekonać o tym, jak łatwo się przeliczyć, bo zamiast wrzasku słyszymy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Line begins to Blur&lt;/span&gt;. Nie zmienia to faktu, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;HD&lt;/span&gt; jest świetnym, wypełnionym masą energii numerem. Mimo to polecam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Letting you&lt;/span&gt; na poranny rozbudzacz. Jeśli on wam nie da kopa na początek dnia, proponuję nie wstawać z łóżka tylko włączyć &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Lights in the Sky&lt;/span&gt;. Szeptano-śpiewany utwór w klimacie stillowym sprawdza się też wieczorową porą. Jest niewyraźnie, smętnie, pięknie. Poza tym stanowi on idealny wstęp do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Corona Radiata&lt;/span&gt;, która jest perełką. Interpretacja tytułu dowolna (wieniec promienisty otaczający komórkę jajową przed zapłodnieniem/korona słoneczna/część istoty białej mózgu), i tak ambientowe brzmienie przenosi w inny wymiar na 7.33 min. Uwaga: pojawiają się skojarzenia z filmami Lyncha. Takim soundtrackiem by na pewno nie pogardził. Kociaki robią wrażenie. Następny w kolejce czeka na nas instrumental &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Four of us are Dying&lt;/span&gt; . Nie ma co się rozpisywać: słuchać za dnia i SŁUCHAĆ nocą. Klimatyczne. Kończący wszystko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Demon Seed&lt;/span&gt; ma w sobie coś, co urzeka i powala na kolana. Nie wiem czy to ta przesterowana gitara, perkusja czy tekst, ale zakochałam się od pierwszego usłyszenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując, skład Reznor, Finck, Cortini i Freese zafundowali nam przyzwoite &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Halo 27&lt;/span&gt;, momentami brudne, w gruncie rzeczy grzeczne. Szkoda, że zaledwie dziesięć utworów w sobie mieści. Bóg trzyma poziom, a to co powiedział o swoim dziele jest ważniejsze od każdej recenzji jaka powstała i kiedykolwiek powstanie:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Slip&lt;/span&gt; is what it is - it's not &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Fragile&lt;/span&gt; or &lt;span style="font-style: italic;"&gt;YZ&lt;/span&gt; or anything else. The songs are in the order they are because that's the way I wanted it to be. It was done the way it was done because that's the way I wanted it to be. When every record I've done comes out, a chorus of naysayers appear bitching about it not sounding like what they expect it to. The record has been out for what, four days now? If you don't like it, don't listen to the fucker.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-5276361035094938659?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/5276361035094938659/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=5276361035094938659' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/5276361035094938659'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/5276361035094938659'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/08/nine-inch-nails-slip.html' title='Nine Inch Nails - The Slip (2008)'/><author><name>szeregowa_glonojad</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06527537271653343896</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp2.blogger.com/_TF0R2dArJck/SJQIMH9ELII/AAAAAAAAAAM/0M0eKPm9ZyE/s72-c/images.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-7693372131193776022</id><published>2008-07-31T20:38:00.005+02:00</published><updated>2008-08-17T08:15:19.414+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy jutro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wieczór'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bam Bam'/><title type='text'>Bam Bam - Bam Bam (2008)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://nenerecords.net/bandas/covers/%28cover%29BAMBAM200.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://nenerecords.net/bandas/covers/%28cover%29BAMBAM200.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Hablas español, señor? Nie? Ja też nie, ale nie jest to potrzebne, mimo że Bam Bam są z Meksyku. To znaczy jakieś teksty tam są, ale nie o nie chodzi. Nie chodzi też o to, że nie mają sensu, bo jakiś pewnie mają, choć, jak ktoś nazywa się Bam Bam, to można mieć co do tego (tekstów z sensem) wątpliwości. O, i tak wyszło mi strasznie skomplikowane zdanie. Na szczęście ich muzyka jest dużo prostsza.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;I tym chwytem płynnie przechodzimy do tego, co nas najbardziej interesuje, czyli zawartości tego krążka. Meksykanie lubią posłuchać sobie rocka psychodelicznego, trochę Brytoli, trochę starego indie (nie pedalskiego, jak dziś), trochę space rocka (ostatni kawałek), no i trochę The Black Angels, ale tylko pierwszej płyty. Znaczy się psych-pop. Fajny psych-pop, z żeńskimi wokalami i w ogóle. Miodna płytka. Ale krótka: 26 minut i koniec (krótka płyta to i krótki tekst). Ledwo herbatę się skończy, a tu już trzeba puszczać od początku. Od początku, bo ta płytka uzależnia.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;Mili Meksykanie z ich wytwórni dali na swojej stronie płytkę do ściągnięcia &lt;a href="http://www.nenerecords.net/discos/bam-bam-nene-records-2008/"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-7693372131193776022?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/7693372131193776022/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=7693372131193776022' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/7693372131193776022'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/7693372131193776022'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/07/bam-bam-bam-bam-2008.html' title='Bam Bam - Bam Bam (2008)'/><author><name>wieczór</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05437716255571207793</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_23JAPpjawxs/SvvXP7cR4DI/AAAAAAAAAGQ/hqfrly2cd8c/s1600-R/n1850342498_7142.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-5527095113049205728</id><published>2008-07-31T18:09:00.007+02:00</published><updated>2008-08-17T02:08:59.297+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy jutro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Basia Bulat'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Paulina'/><title type='text'>Basia Bulat - Oh, my Darling (2007)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_025Pgw3YhEQ/SJHkhVNcDRI/AAAAAAAAAAY/F7YVJQCj09Y/s1600-h/basiaokladka.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://bp0.blogger.com/_025Pgw3YhEQ/SJHkhVNcDRI/AAAAAAAAAAY/F7YVJQCj09Y/s200/basiaokladka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5229211903634181394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Urocza blondynka z Kanady o polskim pochodzeniu. Wychowana na ekologicznej farmie i piosenkach Sama Cooke'a. Na praktycznie każdej amerykańskiej stronie obok jej imienia i nazwiska podany jest także sposób jego wymawiania (“BASH-a BOO-lat”). Tak jest, moi drodzy, mowa tu o dwudziestoczteroletniej piosenkarce Basi Bulat, która, mam nadzieję, zostanie niebawem stałą bywalczynią Waszych Winampów (tudzież innych odtwarzaczy, coby nie było, że kogoś dyskryminuję). Koncertowo nie pamięta niestety o swoich korzeniach, najbliżej Polski można było ją zobaczyć w maju 2007 w Nijmegen jako support The Veils. Basia otwierała poza tym koncerty takich artystów jak St. Vincent czy DeVotchKa. Swoją debiutancką płytą udowadnia jednak, że to ona zasługuje na to, aby być główną gwiazdą wieczoru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby przyznać mi rację, wystarczy po prostu Basię i "Oh, my Darling" usłyszeć. Nie mogę porównać jej barwy głosu do żadnej innej, co we współczesnej muzyce jest niewątpliwą rzadkością. Ów oryginalny głos raz jest delikatny i lekki, innym razem mocny i nasycony emocjami. W każdym wariancie przekonuje nas do historii, które w swoich piosenkach opowiada artystka. A ona już w pierwszym utworze "Before I knew" zdradza nam nieco swoich sekretów. To dobra zapowiedź tego, czego będzie można spodziewać się przez co najmniej 35 minut (z góry nie zakładam, że włączycie tą płytę ponownie od razu przy pierwszym przesłuchaniu, ale ja tak uczyniłam ;)). Mamy więc "I was a daughter" z rytmicznym klaskaniem w tle, refleksyjne "Little Waltz" i "December" sprawiający, że w naszych sercach pojawi się czerwiec (a mówię to z takim zapałem, z jakim grudniowe ujemne temperatury chciałyby nam dokuczyć!). Potem czas na danie główne, czyli hipnotyzujące "Snakes and Ladders". Na uwagę zasługują także powabne "Little One", utrzymane w klimatach samby "Why Can't it Be Mine" i kołyszące "The Pilgriming Vine". Taki nastrój kontynuuje kolejny utwór "La-Da-Da". "Birds of Paradise" to chwila wytchnienia, po rytmicznych poprzednikach można teraz nieco odpocząć. "A secret" zgrabnie zamyka całość i jednocześnie zawiera w sobie tajemnicę głosu Basi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na uwagę zasługuje szeroki zakres instrumentów użytych na płycie. Mamy standardy: gitarę, perkusję, pianino, instrumenty smyczkowe, ale także bębenki, harfę, dulcymer czy ukulele. Przeplatają się w niezwykły sposób i tworzą bardzo zgrabną kompozycję. Zresztą, posłuchajcie sami: &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=d35mDEhMfO4" target="_blank"&gt;http://www.youtube.com/watch?v=d35mDEhMfO4&lt;/a&gt; .&lt;br /&gt;Dla niektórych kluczową, dla innych jedynie techniczną będzie uwaga, że producentem albumu jest Howard Bilerman, były członek The Arcade Fire (perkusja na cudownym albumie "Funeral"), związany także z takimi zespołami jak Godspeed You! Black Emperor, British Sea Power czy Thee Silver Mt. Zion Memorial Orchestra &amp;amp; Tra-La-La Band.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodając więc piękny głos, niebanalne piosenki, imponujące połączenia instrumentów oraz 'kuratelę' producenta o tak dobrych muzycznych sympatiach, otrzymamy zestaw, którego nie powstydziłyby się takie damy singer-songwritingu jak Joanna Newsom, Cat Power, Leslie Feist czy My Brightest Diamond.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej pisać już chyba nie trzeba. Po co marnować czas, lepiej posłuchać. Życzę wielu miłych wrażeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_025Pgw3YhEQ/SJHk8hZ5gkI/AAAAAAAAAAg/QGS9q3m-mm8/s1600-h/basia.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp2.blogger.com/_025Pgw3YhEQ/SJHk8hZ5gkI/AAAAAAAAAAg/QGS9q3m-mm8/s320/basia.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5229212370764137026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kup: &lt;a href="http://merlin.pl/Oh-My-Darling_Bulat-Basia/browse/product/4,527025.html" target="_Blank"&gt;http://merlin.pl/Oh-My-Darling_Bulat-Basia/browse/product/4,527025.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ściągnij: &lt;a href="http://rapidshare.com/files/133849624/Basia_Bulat_-_Oh__My_Darling.rar.html" target="_blank"&gt;http://rapidshare.com/files/133849624/Basia_Bulat_-_Oh__My_Darling.rar.html&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-5527095113049205728?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/5527095113049205728/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=5527095113049205728' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/5527095113049205728'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/5527095113049205728'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/07/basia-bulat-oh-my-darling-2007.html' title='Basia Bulat - Oh, my Darling (2007)'/><author><name>Paulina</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05121228137863433719</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_025Pgw3YhEQ/SJG31umE8PI/AAAAAAAAAAM/QxTzKvSeOG0/S220/Paulina+w+wersji+wektorowej.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp0.blogger.com/_025Pgw3YhEQ/SJHkhVNcDRI/AAAAAAAAAAY/F7YVJQCj09Y/s72-c/basiaokladka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2225080685728561879.post-873788962556661776</id><published>2008-07-31T10:14:00.006+02:00</published><updated>2008-08-16T20:47:51.435+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielcy kurwa zawsze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tomek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Elvis Presley'/><title type='text'>Elvis Presley – The Sun Sessions (1954 - 1955)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_7w8ZpmkwHsc/SJF0k3EQbhI/AAAAAAAAAAY/bhFp0Va3K6s/s1600-h/elvis.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp2.blogger.com/_7w8ZpmkwHsc/SJF0k3EQbhI/AAAAAAAAAAY/bhFp0Va3K6s/s320/elvis.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5229088818959773202" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;A raczej Elvis Presley and Scotty Moore, bo to przede wszystkim Scotty (gitara) nadaje tempa starym piosenkom wykonywanym na Sun Sessions. Jego styl wyróżnia się spośród innych wioślarzy z lat 50-tych (np. Duane Eddy), ma znacznie więcej luzu. Scotty Moore to odpowiedź na pytanie skąd młodzi Beatlesi brali pomysły na takie piosenki jak np. Don’t Bother Me z drugiego albumu. The Rolling Stones też dużo mu zawdzięczają.&lt;br /&gt;Wokal Elvisa jest naprawdę wyśmienity.&lt;/p&gt;      &lt;p class="MsoNormal"&gt;Nagrania pochodzą z lat 1954 – 1955, kiedy Elvis zaczynał karierę, był wtedy jeszcze całkiem zwyczajną osobą. Piosenki z Sun Sessions były sporadycznie grane w radiu, w całości wydane zostały dopiero 20 lat później.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Na zdjęciu z tyłu od lewej: Elvis Presley, Bill Black (bas) i Scotty Moore(gitara). Brakuje D.J. Fontana (perkusja).&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;Link:&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;http://rapidshare.com/files/133769145/The_Sun_Sessions.rar.html      &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;Dodam, że długo szukałem tego albumu w sieci ;). W Polsce trudno znaleźć go w sklepie.&lt;br /&gt;Na próbkę That’s Allright (Mama), bardzo popularny (swego czasu) utwór:&lt;br /&gt;http://www.sendspace.com/file/r5c4uu&lt;br /&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2225080685728561879-873788962556661776?l=muzykasrodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/feeds/873788962556661776/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2225080685728561879&amp;postID=873788962556661776' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/873788962556661776'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2225080685728561879/posts/default/873788962556661776'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://muzykasrodka.blogspot.com/2008/07/elvis-presley-sun-sessions.html' title='Elvis Presley – The Sun Sessions (1954 - 1955)'/><author><name>Tomek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05093216458396771111</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_7w8ZpmkwHsc/SI3Bm0piqAI/AAAAAAAAAAM/gGW_kGC3VMU/S220/bob-left_miketurner-right_delphonics-1962.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp2.blogger.com/_7w8ZpmkwHsc/SJF0k3EQbhI/AAAAAAAAAAY/bhFp0Va3K6s/s72-c/elvis.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry></feed>
