Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bam Bam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bam Bam. Pokaż wszystkie posty

31 lip 2008

Bam Bam - Bam Bam (2008)


Hablas español, señor? Nie? Ja też nie, ale nie jest to potrzebne, mimo że Bam Bam są z Meksyku. To znaczy jakieś teksty tam są, ale nie o nie chodzi. Nie chodzi też o to, że nie mają sensu, bo jakiś pewnie mają, choć, jak ktoś nazywa się Bam Bam, to można mieć co do tego (tekstów z sensem) wątpliwości. O, i tak wyszło mi strasznie skomplikowane zdanie. Na szczęście ich muzyka jest dużo prostsza.

I tym chwytem płynnie przechodzimy do tego, co nas najbardziej interesuje, czyli zawartości tego krążka. Meksykanie lubią posłuchać sobie rocka psychodelicznego, trochę Brytoli, trochę starego indie (nie pedalskiego, jak dziś), trochę space rocka (ostatni kawałek), no i trochę The Black Angels, ale tylko pierwszej płyty. Znaczy się psych-pop. Fajny psych-pop, z żeńskimi wokalami i w ogóle. Miodna płytka. Ale krótka: 26 minut i koniec (krótka płyta to i krótki tekst). Ledwo herbatę się skończy, a tu już trzeba puszczać od początku. Od początku, bo ta płytka uzależnia.


Mili Meksykanie z ich wytwórni dali na swojej stronie płytkę do ściągnięcia tutaj.